Do podpisania negocjowanej od 2007 r. umowy o wolnym handlu między Unią Europejską a Indiami powinno dojść we wtorek podczas 16. szczytu UE–Indie. Źródła DGP w unijnych instytucjach potwierdzają, że jest to niemal pewne. O tym, że pertraktacje są na ostatniej prostej, mówili przedstawiciele UE podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos.

Umowa UE–Indie kwestią godzin? Unijna delegacja już w Nowym Delhi

W składzie delegacji znaleźli się przewodniczący Rady Europejskiej António Costa, szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen, wysoki przedstawiciel ds. zagranicznych Kaja Kallas i komisarz ds. handlu Maroš Šefčovič. 26 stycznia, a więc dzień przed szczytem, którego gospodarzem będzie premier Indii Narendra Modi, obie strony wzięły udział w obchodach Dnia Republiki. Umowę będzie musiał jeszcze przyjąć Parlament Europejski.

– Europa i Indie to dwie największe demokracje na świecie. Zawsze byliśmy naturalnymi partnerami. Łączy nas zaangażowanie na rzecz demokracji, praw człowieka, prawa międzynarodowego i multilateralizmu. W czasach, gdy te wartości są coraz częściej podważane, znaczenie naszej przyjaźni i współpracy jest większe niż kiedykolwiek – powiedziała szefowa KE dziennikowi „Times of India”.

W Davos Niemka zapowiedziała, że pakt z Nowym Delhi będzie największym tego typu porozumieniem na świecie, obejmującym zasięgiem teren zamieszkiwany przez prawie 2 mld ludzi. „Matka wszystkich umów handlowych”, jak nazywa ją von der Leyen, zniesie lub ograniczy bariery między rynkami odpowiadającymi za 25 proc. światowego PKB.

Według wyliczeń KE Unia to największy partner handlowy Indii, odpowiedzialny za 12 proc. ich handlu zagranicznego. Komisarze chwalą się, że obrót towarami z szybko rosnącą piątą gospodarką świata w ostatnich 10 latach niemal się podwoił, osiągając w 2024 r. wartość 120 mld euro. Mimo to Bruksela mówi o niewykorzystanym potencjale, być może dlatego, że to Unia odnotowała w 2024 r. ujemny bilans handlowy w wysokości 22,5 mld euro, a indyjskie cła na niektóre produkty ze Starego Kontynentu, np. samochody i wino, przekraczają 100 proc. Umowa o wolnym handlu ma w założeniu obniżyć cła w dużej części branż, uprościć procedury i pobudzić inwestycje.

Dostęp do najludniejszego rynku zbytu świata z rozrastającą się klasą średnią z pewnością ucieszy producentów samochodów z Francji i Niemiec. Wśród potencjalnych beneficjentów porozumienia UE–Indie wymienia się również funkcjonujące w Europie firmy z sektorów maszynowego, chemicznego i tworzyw sztucznych oraz producentów napojów alkoholowych. Natomiast znad Gangesu państwa członkowskie importują głównie maszyny, chemikalia, sprzęt elektroniczny, produkty ropopochodne, metale nieszlachetne i tekstylia.

Porozumienie nie obejmie rolnictwa. Wnioskowały o to Indie

Wśród punktów spornych, które obie strony miały omawiać do ostatnich chwil przed podpisaniem dokumentów, były progi ceł na samochody i produkty stalowe, graniczny podatek węglowy CBAM, a także – jak dowiedział się portal Euractiv – kwestie związane ze zrównoważonym rozwojem i prawami człowieka.

Z nieoficjalnych informacji wynika, że umowa nie obejmie rolnictwa, które w przyszłości może być przedmiotem osobnych ustaleń.

– Von der Leyen powiedziała o tym wyraźnie podczas zamkniętego spotkania Europejskiej Partii Ludowej. Przy czym było to jedynie potwierdzenie doniesień, które docierały do nas od wielu miesięcy. Na wyłączeniu rolnictwa zależało też Indiom, ponieważ jest ono u nich skrajnie rozdrobnione, a sektor prywatny w przetwórstwie właściwie nie istnieje. Zderzenie z nowoczesnym rolnictwem europejskim stanowiłoby dla indyjskich producentów ogromne wyzwanie – mówi DGP źródło znające sprawę.

Nie jest tajemnicą, że dyplomatyczno-handlowa ofensywa Brukseli wiąże się ze zmianą warty w Waszyngtonie i protekcjonistyczną polityką Donalda Trumpa. W przypadku Indii UE zamierza budować sojusz nie tylko na bazie więzi gospodarczych. W Nowym Delhi przywódcy przyjmą też kompleksowy program strategiczny przewidujący zacieśnienie współpracy także w dziedzinie bezpieczeństwa i nowych technologii.

Von der Leyen, zapytana przez „Times of India”, jak pogodzić pogłębianie relacji z Indiami z ich przychylnym stosunkiem wobec Rosji, odpowiedziała, że „nasza oferta jest klarowna i spójna: proponujemy stabilność i autentyczne, a nie wymuszone partnerstwo”. – Nie szukamy zależności, lecz wspólnie budowanej odporności – dodała. ©℗