Rumen Radew zapowiedział decyzję w orędziu wygłoszonym w poniedziałkowy wieczór. Jego kadencja i tak upłynęłaby za rok, a w kolejnych wyborach prezydenckich emerytowany generał nie mógłby już startować. Formalnie dymisję zatwierdzi Sąd Konstytucyjny. Gdy tak się stanie, stanowisko głowy państwa obejmie dotychczasowa wiceprezydent Ilijana Jotowa, wieloletnia działaczka Bułgarskiej Partii Socjalistycznej (BSP). Radew, który jest prezydentem od 2021 r., w trakcie kadencji, wbrew stanowisku kolejnych rządów, próbował opóźniać dostawy broni dla Ukrainy i wprowadzenie euro.

Komentatorzy uważają, że spróbuje sił w kampanii do parlamentu z hasłami lewicowo-suwerennistycznymi. Jeszcze nie wiadomo, kiedy Bułgarzy pójdą do urn, ale będą to już ósme wybory parlamentarne w ciągu pięciu lat. Scena polityczna jest rozdrobniona. Najsilniejsze struktury wciąż ma centroprawicowy GERB Bojka Borisowa, ale lider budzi kontrowersje, jest oskarżany o korupcję i powiązania z półświatkiem. Wyrosłe w kontrze do GERB ugrupowania mają jednak problem z uzbieraniem większości. Efektem są słabe rządy, które szybko upadają.

Radew żądał referendum w sprawie przyjęcia euro

Tak też się stało w grudniu 2025 r. z gabinetem Rosena Żelazkowa, polityka GERB, który rządził w koalicji z BSP i mniejszą partią prawicową. Jego upadek nie przeszkodził Sofii przyjąć euro z początkiem roku. Lew ostatecznie zostanie wycofany z obiegu w przyszły weekend. Radew proponował zorganizowanie referendum w sprawie wspólnej waluty, ale wygrał argument, że Bułgarzy zaakceptowali jej przyjęcie, decydując się na wstąpienie w 2007 r. do Unii Europejskiej. W poniedziałkowym orędziu były wojskowy dowodził, że „Bułgaria dokończyła proces integracji europejskiej, stała się członkiem stref Schengen i euro, ale nie osiągnęła celu w postaci stabilności i satysfakcji”.

– Dlaczego? Odpowiedź kryje się w podstępnym modelu rządów, mającym oznaki demokracji, ale funkcjonującym zgodnie z mechanizmami oligarchicznymi – mówił. – Powstał antymafijny konsensus społeczny. Ten konsensus powinien się zmaterializować w nadchodzących wyborach parlamentarnych – dodawał Radew. W sondażach jego potencjalna partia nie była dotychczas ujmowana. Prowadzi GERB, na który chce głosować co czwarty Bułgar, a po kilkanaście procent zbierają: liberalny blok Kontynuujemy Przemiany – Demokratyczna Bułgaria (PP-DB), nacjonalistyczne Odrodzenie i oligarchiczny Ruch na rzecz Praw i Wolności, reprezentujący mniejszość turecką.

Analitycy: Radew może zebrać jedną trzecią głosów

Analityk Dobromir Żiwkow powiedział Reutersowi, że ugrupowanie Radewa mogłoby zebrać 20–35 proc. głosów i powołać rząd z PP-DB. Sam Radew w I turze wyborów prezydenckich w 2021 r. zebrał aż 49 proc. Przeszkodą dla takiej koalicji byłyby odmienne poglądy na Rosję i UE. Ale z punktu widzenia prezydenta ten wariant miałby także plusy. Konserwatywny komentator Kristijan Szkwarek powiedział gazecie „Trud”, że taki sojusz dałby mu przychylność mediów i legitymizację ze strony Europy, a przy tym uniemożliwiłby przemianę w „bułgarskiego Viktora Orbána”.