Proces o zabójstwo policjanta w Cottbus: Kulisy i kontrowersyjna linia obrony

Przed sądem krajowym w Cottbus rozpoczął się głośny proces 27-letniego obywatela Polski, oskarżonego o zamordowanie funkcjonariusza policji. Jak relacjonuje Deutsche Welle, oskarżony pojawił się na sali rozpraw z twarzą zasłoniętą czerwoną teczką i choć potwierdził swoje dane osobowe, w kwestii zarzutów konsekwentnie milczał.

Z ustaleń prokuratury, na które powołuje się Deutsche Welle, wynika, że do tragedii doszło 7 stycznia 2025 roku w miejscowości Lauchhammer. Oskarżony Polak miał uciekać przed policją z zawrotną prędkością 170 km/h, prowadząc jedno ze skradzionych wcześniej aut.

Podczas niebezpiecznego manewru wyprzedzania oskarżony potrącił 32-letniego nadkomisarza Maximiliana Stoppę, który w tym czasie próbował rozłożyć na jezdni kolczatkę. Deutsche Welle podkreśla, że prokuratura zakwalifikowała ten czyn jako morderstwo, uznając, że sprawca działał z niskich pobudek – chciał uniknąć odpowiedzialności za przynależność do gangu złodziei samochodów.

Prawny spór o „podwójne karanie”

Największe emocje podczas pierwszej rozprawy wzbudził wniosek obrońcy o umorzenie postępowania. Jak informuje Deutsche Welle, adwokat oskarżonego argumentował, że jego klient został już we wrześniu 2025 roku skazany przez sąd w Hildesheim na 5 lat więzienia za kradzież tego samego pojazdu.

Według obrony, kradzież i późniejszy tragiczny pościg stanowią jeden „czyn procesowy”. W związku z tym – jak podaje Deutsche Welle – adwokat twierdzi, że ponowne sądzenie mężczyzny za zdarzenie będące częścią tej samej ucieczki narusza zasadę zakazu podwójnego karania.

Reakcja sądu i społeczne poruszenie

Sędzia przewodniczący rozprawie przyznał, że spodziewał się takiej argumentacji, jednak wstępnie odrzucił tezę o „jednym czynie”. Serwis Deutsche Welle przytacza słowa sędziego, który wskazał, że między kradzieżą a potrąceniem policjanta minęło kilka godzin, a oba zdarzenia dzieliła duża odległość geograficzna.

Mimo to sąd nie odrzucił wniosku o umorzenie od razu i musi go formalnie zbadać. Jak podsumowuje Deutsche Welle, proces wzbudza ogromne zainteresowanie mediów i opinii publicznej w Niemczech, zwłaszcza że ofiara była młodym, cenionym funkcjonariuszem, a w jego pożegnaniu brały udział najważniejsze osoby w państwie.