Dyskusja o posiadaniu przez Niemcy własnej broni jądrowej rozpoczęła się zaraz po dojściu Donalda Trumpa do władzy. Prezydent USA od początkupodkreślał, że Europa będzie musiała wziąć odpowiedzialność za swe bezpieczeństwo. W marcu 2025 r. kanclerz Friedrich Merz uznał: „musimy być razem silniejsi w odstraszaniu nuklearnym”.

Berlin skręca w stronę atomu

W ciągu roku niemiecka niepewność co do amerykańskiego parasola nuklearnego jeszcze wzrosła. W ocenie Rainera Moormanna, niemieckiego specjalisty ds. energii jądrowej, którego cytuje „Frankfurter Allgemeine Sonntagszeitung”,Berlin ma jednak potencjał, by myśleć o własnej broni jądrowej. Dzięki ośrodkowi wzbogacania uranu w Gronau, Niemcy byliby w stanie zbudować własną bombę jądrową w ciągu 3-5 lat.

Zmiana w podejściu do broni jądrowej widoczna jest wśród obywateli RFN. Z badań Instytutu Forsa wynika, iż w 2020 r. jedynie 5 proc. Niemców dopuszczało możliwość posiadania własnej atomówki. Po pięciu latach liczba ta wzrosła do 34 proc. Niemieccy politycy na razie są ostrożni w deklaracjach. Podkreślają konieczność rozbudowy parasola nuklearnego, ale wzrok zwracają przede wszystkim w stronę europejskich sojuszników, czyli Francji i Wielkiej Brytanii. - Państwo partnerskie dysponujące bronią jądrową dostarcza głowice, Niemcy – samoloty i załogi – zaproponował w rozmowie z FAS Thomas Röwekamp z CDU, przewodniczący komisji obrony Bundestagu.

W lipcu 2025 r. premierzy Francji i Wielkiej Brytanii podpisali „Deklarację z Northwood”, w myśl której zareagują „natychmiast” na każde „ekstremalne zagrożenie” dla Europy. Powołana wówczas Grupa Sterująca po raz pierwszy spotkała się 10 grudnia 2025 r., by omówić, co obydwa państwa mogą Europie zaoferować.

Choć deklaracje objęcia kontynentu europejską obroną atomową są szumne, to optymizm weryfikują liczby. Z wyliczeń szwedzkiego instytutu SIPRI wynika, iż Wielka Brytania posiada 225 głowic jądrowych, a Francja – 290. Tymczasem Stany Zjednoczone mają ich blisko 5,2 tys., a Rosja niemal 5,5 tys. szt. Kolejnych 600 jest w posiadaniu Pekinu. Sytuację dotychczas ratował amerykański program Nuclear Sharing. Zgodnie z jego założeniami, na terenie 6 europejskich państw (Niemcy, Belgia, Włochy, Turcja, Holandia) składowane są amerykańskie głowice jądrowe. Szacuje się, iż jest ich ok. 100 szt. Nagła zmiana amerykańskiej polityki może jednak unieważnić także ten element nuklearnego wsparcia Europy.

Co z polską bronią jądrową?

Zdaniem Pawła Suskiego z KO, wiceprzewodniczącego sejmowej komisji obrony narodowej, Polska powinna uczestniczyć w rozmowach o europejskim potencjale jądrowym. - W strategii i polityce odstraszania jesteśmy w pewnej fazie rozmów w ramach NATO o tym, aby ktoś nam tę broń mógł użyczyć. Zważywszy na to, że nasz sąsiad myśli o całkowitym uniezależnieniu się od Stanów Zjednoczonych, to jest koncepcja na stworzenie wspólnego frontu – mówi DGP poseł Suski. Wyklucza on jednocześnie pomysł, by Polska sama rozpoczęła starania o pozyskanie broni atomowej. Na przeszkodzie stać ma brak know-how i potencjału. Pod koniec 2022 r. prezydent Andrzej Duda sugerował, że nasz kraj chciałby wziąć udział w programie Nuclear Sharing. Chęć taką zadeklarował też we wrześniu 2025 r. prezydent Karol Nawrocki.

Koniec rozbrojenia

- Generalnie uważam, że broń jądrowa to jest wzmocnienie bezpieczeństwa, więc powinniśmy pracować nad tym, żeby mieć dostęp do broni atomowej. Choćby w formie udziału w programie Nuclear Sharing, albo we francuskim programie. Choć ze strony Paryża to jest bardziej taki polityczny sygnał, że Francuzi użyją tych zdolności, gdyby „coś”, a nie że nam przekażą – uważa Paweł Jabłoński z PiS, członek sejmowej komisji spraw zagranicznych. Sceptycznie patrzy on też na niemiecką zdolność stworzenia własnej atomówki. Na przeszkodzie stać ma wycofanie się Niemiec z cywilnego programu jądrowego. Nie przekreśla jednak samego pomysłu współpracy w tej kwestii z Berlinem.

- Nie jestem temu przeciwny, ale zastanawiam się nad realnością takiego projektu. Czy da się od podstaw i szybko zbudować takie zdolności? Obawiam się, że w krótkim terminie niespecjalnie jest to możliwe. Natomiast w długim jak najbardziej – kwituje poseł Jabłoński.

Tymczasem wschód już się zbroi. Białoruś ogłosiła rozpoczęcie prac nad dostosowaniem rakiet systemu Polonez do przenoszenia głowic jądrowych. 5 lutego wygasa też rosyjsko-amerykańskie porozumienie New START, dotyczące redukcji i ograniczania zbrojeń strategicznych.