Szefowa dyplomacji Unii Europejskiej Kaja Kallas odniosła się bezpośrednio do narracji części amerykańskich polityków, którzy przedstawiają Europę jako słabnący kontynent.

„Wbrew temu, co niektórzy mogą twierdzić, przebudzona, dekadencka Europa nie stoi w obliczu zagłady cywilizacyjnej” – powiedziała podczas głównego wystąpienia na konferencji w Monachium.

Podkreśliła, że Unia Europejska nadal pozostaje atrakcyjnym projektem politycznym i gospodarczym, do którego chcą dołączać nie tylko państwa europejskie. Wskazała przy tym symbolicznie na Kanadę jako przykład państwa silnie związanego z europejskim systemem wartości.

Najmocniejsze fragmenty jej wystąpienia dotyczyły Rosji i wojny w Ukrainie. Kallas zwróciła uwagę, że mimo ponad dekady konfliktu – licząc od aneksji Krymu w 2014 roku i pełnoskalowej inwazji w 2022 roku – Rosja nie osiągnęła strategicznych celów.

„Po ponad dziesięciu latach konfliktu, w tym czterech latach pełnoskalowej wojny, Rosja ledwo przesunęła się poza linie z 2014 roku. A koszt? 1,2 miliona ofiar” – zaznaczyła.

Według niej obecna sytuacja pokazuje, że Rosja nie jest w stanie osiągnąć zdecydowanego zwycięstwa militarnego. Jednocześnie wskazała na poważne konsekwencje gospodarcze dla Moskwy, w tym utratę europejskich rynków energetycznych i emigrację obywateli.

Rosja chce więcej zyskać przy stole negocjacyjnym niż na froncie

Kallas zwróciła uwagę na szczególnie istotny aspekt nadchodzących negocjacji pokojowych. Jej zdaniem największym zagrożeniem nie jest dziś ofensywa militarna Rosji, lecz możliwość uzyskania przez Kreml politycznych ustępstw bez zwycięstwa na polu bitwy.

„Największym zagrożeniem, jakie Rosja obecnie stanowi, jest to, że więcej zyska przy stole negocjacyjnym niż na polu bitwy” – podkreśliła.

Szefowa unijnej dyplomacji zaapelowała do państw członkowskich UE o wypracowanie wspólnego mandatu negocjacyjnego wobec Moskwy. Jej zdaniem kluczowe jest ustalenie jasnych żądań jeszcze przed rozpoczęciem rozmów pokojowych.

Odwołała się przy tym do estońskiego przysłowia: „Jeśli żądasz dużo, dostajesz mało. Jeśli żądasz mało, nie dostajesz nic. Jeśli nie żądasz niczego, płacisz z góry”.

To stanowisko wpisuje się w szersze obawy europejskich liderów dotyczące negocjacji prowadzonych pod presją międzynarodową. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski również ostrzegał w Monachium, że powierzchowny pokój nie powstrzyma przyszłej agresji Rosji i domagał się długoterminowych gwarancji bezpieczeństwa.

Hillary Clinton uderza w Donalda Trumpa: „Zdradził Zachód”

Jednym z najmocniejszych momentów konferencji było wystąpienie Hillary Clinton. Była sekretarz stanu USA w wyjątkowo ostrych słowach skrytykowała podejście Donalda Trumpa do wojny w Ukrainie.

„Uważam, że stanowisko administracji Trumpa wobec Ukrainy jest haniebne. Próba zmuszenia Ukrainy do kapitulacji przed Putinem jest haniebna” – powiedziała.

Clinton podkreśliła, że Ukraina broni nie tylko własnej suwerenności, ale także całego systemu demokratycznego Zachodu.

„Ukraina walczy na pierwszej linii frontu o naszą demokrację i nasze wartości wolności i cywilizacji, tracąc tysiące ludzi i doprowadzając swój kraj do ruiny z powodu obsesji jednego człowieka, który chce ich kontrolować” – zaznaczyła.

Była sekretarz stanu nie ograniczyła się do krytyki polityki wobec Ukrainy. Wprost oskarżyła Trumpa o podważanie fundamentów systemu międzynarodowego.

„Zdradził Zachód. Zdradził wartości ludzkie. Zdradził Kartę NATO, Kartę Atlantycką i Powszechną Deklarację Praw Człowieka”.

Jej wypowiedź spotkała się z silną reakcją uczestników konferencji i stała się jednym z najbardziej komentowanych momentów wydarzenia.

Marco Rubio i napięcia transatlantyckie. Europa odpowiada na nową strategię USA

Bezpośrednim kontekstem wystąpienia Kaji Kallas było przemówienie sekretarza stanu USA Marco Rubio, który próbował z jednej strony podkreślić znaczenie współpracy z Europą, a z drugiej zaakcentować konieczność zmian w relacjach transatlantyckich.

Rubio stwierdził, że Stany Zjednoczone pozostają „dzieckiem Europy”, a ich losy są ze sobą nierozerwalnie związane. Jednocześnie krytykował wcześniejsze polityki Zachodu, w tym podejście do migracji i globalizacji.

Jego wystąpienie wywołało mieszane reakcje wśród europejskich liderów. Część polityków uznała je za próbę odbudowy sojuszu, inni natomiast wskazywali na brak konkretnych deklaracji dotyczących wsparcia Ukrainy i bezpieczeństwa Europy.

Kanclerz Niemiec Friedrich Merz oraz prezydent Francji Emmanuel Macron podkreślili konieczność budowy silniejszej i bardziej autonomicznej Europy w zakresie obronności.

Wojna w Ukrainie i przyszłość bezpieczeństwa Europy

Wystąpienia w Monachium pokazały, że przyszłość wojny w Ukrainie i relacji z Rosją pozostaje kluczowym wyzwaniem dla Europy i Stanów Zjednoczonych. Rosja poniosła ogromne straty militarne, ale nadal prowadzi działania destabilizujące i liczy na osiągnięcie korzyści politycznych.

Jednocześnie pojawiają się poważne różnice w podejściu do negocjacji pokojowych, zwłaszcza w kontekście presji na Ukrainę, aby zaakceptowała kompromis.

Konferencja potwierdziła, że przyszłość europejskiego bezpieczeństwa będzie zależeć zarówno od zdolności militarnych, jak i od jedności politycznej państw Zachodu. Szczególnie wyraźnie widać to w stanowisku Unii Europejskiej, która coraz mocniej podkreśla potrzebę prowadzenia własnej, spójnej strategii wobec Rosji i wojny w Ukrainie.

Źródła:

  • The Guardian
  • Reuters
  • Associated Press
  • Deutsche Welle
  • Euronews
  • RMF24
  • Onet
  • PAP