Impulsem do tych obaw była sobotnia operacja wojskowa Stanów Zjednoczonych w Wenezueli, w wyniku której doszło do uprowadzenia prezydenta Nicolasa Maduro. Tajwańskie media i komentatorzy zaczęli zastanawiać się, czy Pekin – dysponujący rosnącymi zdolnościami militarnymi – mógłby zastosować podobny model działania wobec władz w Tajpej.

Atak dekapitacyjny i bezpieczeństwo prezydenta Tajwanu

Jak podkreślił Hsu Szu-chien, tajwańskie siły zbrojne od dawna przygotowują się na tego typu zagrożenia. W poniedziałkowej wypowiedzi wiceminister zaznaczył, że wojsko regularnie ćwiczy scenariusze obejmujące ochronę głowy państwa oraz ciągłość funkcjonowania władz w warunkach nagłego kryzysu militarnego.

– „Jeśli wróg robi postępy, my również musimy iść naprzód” – oświadczył Hsu Szu-chien, odnosząc się wprost do rosnących zdolności wojskowych potencjalnych przeciwników Tajwanu.

Wypowiedź ta miała charakter jednoznacznego sygnału, że w Tajpej brane są pod uwagę nawet najbardziej skrajne warianty działań militarnych, w tym precyzyjne operacje wymierzone bezpośrednio w przywództwo polityczne.

Operacja USA w Wenezueli jako punkt odniesienia

Komentując wydarzenia w Wenezueli, wiceminister obrony zwrócił uwagę na istotne różnice w potencjale militarnym. Jak zaznaczył, sprzęt wojskowy używany przez siły wenezuelskie, pozyskany wcześniej z Chin i Rosji, okazał się „zdecydowanie gorszy” od uzbrojenia amerykańskiego. Jednocześnie podkreślił, że problemem była nie tylko jakość samego sprzętu, ale również jego niewystarczająca konserwacja.

Ten fragment wypowiedzi Hsu Szu-chiena był interpretowany przez tajwańskie media jako pośrednie ostrzeżenie: przewaga technologiczna i logistyczna może przesądzić o powodzeniu operacji o charakterze punktowym i krótkotrwałym, a zaniedbania w utrzymaniu sprzętu wojskowego znacząco obniżają zdolności obronne państwa.

Budżet obronny Tajwanu pod presją polityczną

Wiceminister obrony odniósł się również do wewnętrznych zagrożeń dla bezpieczeństwa Tajwanu, wskazując na ryzyko związane z ewentualnym zablokowaniem budżetu obronnego przez parlament. Ostrzegł, że brak zatwierdzenia środków finansowych uniemożliwi wojsku terminową realizację kluczowych zadań.

Chodzi nie tylko o zakupy nowego sprzętu, ale także o bieżące naprawy oraz uzupełnianie zapasów paliwa i amunicji. Jak zaznaczył Hsu, takie opóźnienia miałyby bezpośredni wpływ na bezpieczeństwo narodowe wyspy.

Ministerstwo obrony w Tajpej zaproponowało budżet w wysokości 561,4 mld dolarów tajwańskich, co odpowiada około 17,8 mld dolarów amerykańskich. Oznacza to wzrost o 87,5 mld dolarów tajwańskich w porównaniu z poprzednim rokiem budżetowym.

21 procent wydatków operacyjnych zagrożonych

Według Hsu Szu-chiena, ewentualne zablokowanie środków przez opozycję w głosowaniu parlamentarnym uderzyłoby w około 21 proc. wydatków operacyjnych. W praktyce oznaczałoby to m.in. zahamowanie rozwoju systemów precyzyjnego rażenia dalekiego zasięgu, które są jednym z filarów strategii obronnej Tajwanu.

Systemy te mają kluczowe znaczenie w kontekście odstraszania potencjalnego agresora oraz zwiększania kosztów ewentualnej operacji militarnej przeciwko wyspie. Ich rozwój jest ściśle powiązany z planami modernizacji sił zbrojnych oraz współpracą z zagranicznymi partnerami.

Współpraca wojskowa Tajwanu z USA i sprzeciw Pekinu

Tajwan pozostaje jednym z kluczowych odbiorców amerykańskiego uzbrojenia w regionie Azji Wschodniej. W ostatnich latach współpraca obronna między Tajpej a Waszyngtonem wyraźnie się zacieśniła, obejmując zarówno dostawy nowoczesnych systemów uzbrojenia, jak i wsparcie szkoleniowe.

Ten kierunek polityki obronnej spotyka się z ostrym sprzeciwem władz w Pekinie. Chiny konsekwentnie krytykują amerykańsko-tajwańską współpracę wojskową, uznając ją za ingerencję w swoje sprawy wewnętrzne.

Tajwan jako „własne terytorium” Chin

Pekin niezmiennie uznaje Tajwan za część swojego terytorium. Prezydent Tajwanu Lai Ching-te jest przez chińskie władze określany mianem „separatysty”, a możliwość zbrojnego przejęcia kontroli nad wyspą nie jest przez Chiny wykluczana.

W tym kontekście wypowiedzi Hsu Szu-chiena, dotyczące zarówno ochrony głowy państwa, jak i konieczności zapewnienia stabilnego finansowania sił zbrojnych, wpisują się w szerszą debatę o realnych scenariuszach zagrożeń dla bezpieczeństwa Tajwanu w najbliższych latach.