Podczas rozmowy prowadząca zapytała Rubia wprost, czy po działaniach wymierzonych w Wenezuelę to Kuba stanie się kolejnym „celem” Stanów Zjednoczonych. Sekretarz stanu nie pozostawił wątpliwości co do oceny sytuacji.

– Myślę, że są w dużych tarapatach (...) Nie będę pani mówił, jakie będą nasze kroki w przyszłości i jaka jest nasza polityka w tej chwili. Ale nie sądzę, by to było wielką tajemnicą, że nie jesteśmy wielkimi fanami kubańskiego reżimu – powiedział Rubio.

Dopytywany, czy taka odpowiedź oznacza jednoznaczne „tak”, potwierdził. W jego ocenie kubański reżim jest „wielkim problemem”, zarówno w kontekście sytuacji wewnętrznej na wyspie, jak i relacji Hawany z Caracas.

Ostrzeżenie dla władz w Hawanie po operacji przeciwko Wenezueli

Wypowiedzi Rubia wpisują się w szerszą narrację administracji USA po ostatnich działaniach wobec Wenezuela. Sekretarz stanu, który jest synem kubańskich uchodźców, już dzień wcześniej – wspólnie z prezydentem Donald Trump – publicznie ostrzegał sprzymierzone z Caracas władze Kuby.

Rubio stwierdził, że gdyby był na miejscu zaprzyjaźnionego z Nicolásem Maduro reżimu w Hawanie, „byłby co najmniej zaniepokojony”. Była to jedna z najmocniejszych sugestii od miesięcy, że Waszyngton rozważa dalsze kroki wobec Kuby, choć bez wskazywania ich konkretnej formy.

Donald Trump: Kuba „krajem upadającym”

W podobnym tonie wypowiadał się Donald Trump. Prezydent USA zaznaczył, że Kuba „nie radzi sobie najlepiej”, a jej mieszkańcy „cierpią przez to od wielu lat”. Trump zapowiedział, że temat Kuby będzie jednym z kluczowych w rozmowach administracji w najbliższym czasie.

– Myślę, że Kuba będzie tematem, o którym będziemy rozmawiać, bo Kuba jest obecnie krajem upadającym, bardzo upadającym, a my chcemy pomóc tym ludziom. To bardzo podobne (do Wenezueli) w tym sensie, że chcemy pomóc ludziom na Kubie, ale chcemy również pomóc ludziom, którzy zostali zmuszeni do opuszczenia Kuby i żyją w tym kraju – zapowiadał Trump.

Prezydent podkreślił przy tym, że pomoc ma dotyczyć nie tylko mieszkańców wyspy, ale także kubańskiej diaspory, która od lat żyje w Stanach Zjednoczonych po ucieczce przed reżimem.

Kuba, sankcje i napięcia polityczne

Słowa Rubia i Trumpa padają w momencie, gdy Kuba zmaga się z głębokim kryzysem gospodarczym, niedoborami żywności i energii oraz narastającym niezadowoleniem społecznym. Jednocześnie Hawana pozostaje jednym z najbliższych sojuszników władz w Caracas, co od lat stanowi punkt zapalny w relacjach z Waszyngtonem.

Administracja USA nie ujawnia, jakie konkretne działania wobec Kuby są obecnie rozważane. Rubio wyraźnie zaznaczył, że nie zamierza zdradzać szczegółów przyszłej polityki. Sam fakt publicznego potwierdzenia, że Kuba znajduje się na celowniku, jest jednak wyraźnym sygnałem politycznym.

Wypowiedź Rubia jako sygnał dla regionu

Deklaracje sekretarza stanu USA są odbierane nie tylko w Hawanie, ale w całym regionie Ameryki Łacińskiej jako ostrzeżenie dla rządów współpracujących z Wenezuelą. Podkreślenie, że kubański reżim jest „w dużych tarapatach”, ma wymiar zarówno symboliczny, jak i praktyczny – pokazuje kierunek, w którym zmierza polityka zagraniczna USA po operacji przeciwko Caracas.

Na razie Waszyngton ogranicza się do retoryki i dyplomatycznych sygnałów. Jednak wypowiedzi Rubia i Trumpa jasno wskazują, że Kuba pozostaje jednym z kluczowych punktów zainteresowania administracji Stanów Zjednoczonych w najbliższej przyszłości.