„(Aragczi) wyjechał z Teheranu do Genewy (...) na czele delegacji dyplomatycznej i technicznej, by uczestniczyć w drugiej rundzie negocjacji atomowych i przeprowadzić serię konsultacji dyplomatycznych” - przekazało irańskie MSZ w komunikacie. Zaznaczyło, że rozmowy USA i Iranu będą odbywały się przy mediacji Omanu.
Jak dodał resort, oczekuje się, że w Genewie Aragczi spotka się z szefami dyplomacji Szwajcarii i Omanu, a także m.in. z dyrektorem generalnym Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej (MAEA) Rafaelem Grossim.
Pierwsza runda rozmów irańsko-amerykańskich odbyła się 6 lutego w stolicy Omanu, Maskacie. Ze strony USA uczestniczył w nich specjalny wysłannik prezydenta USA Steve Witkoff i zięć Donalda Trumpa, Jared Kushner, zaś irańskiej delegacji przewodniczył Aragczi. Obie strony zapewniały o gotowości do wznowienia negocjacji na temat irańskiego programu nuklearnego, który budzi zaniepokojenie Zachodu.
Waszyngton chciał jednak poszerzyć temat rozmów o irański program rakiet balistycznych, wspieranie przez Teheran zbrojnych ugrupowań w regionie, np. Hamasu w Strefie Gazy i Huti w Jemenie, a także traktowanie przez władze irańskie własnych obywateli. Według agencji Reutera Iran odrzucił amerykańskie wezwania do wstrzymania wzbogacania uranu i już wcześniej sygnalizował, że nie zamierza rozmawiać na inne tematy.
Krótko po rozmowach Departament Stanu USA ogłosił sankcje na 15 podmiotów, dwie osoby i 14 jednostek należących do floty cieni powiązanych z nielegalnym handlem irańską ropą, produktami naftowymi i petrochemicznymi. Z kolei prezydent Trump podpisał rozporządzenie wykonawcze, na podstawie którego administracja USA może nakładać cła na kraje kupujące towary albo usługi z Iranu.
Trump w ostatnich tygodniach wielokrotnie groził Iranowi interwencją, w tym atakiem militarnym. USA wzmocniły obecność militarną na Bliskim Wschodzie, a Iran zapowiedział, że w przypadku agresji odpowie atakiem na amerykańskie instalacje wojskowe w regionie.