Trump wyjaśnił w wywiadzie dla tabloidu swoje wcześniejsze słowa z konferencji prasowej, podczas której sugerował możliwość stacjonowania wojsk USA w Wenezueli. Amerykański prezydent przekonywał wówczas, że obecność żołnierzy mogłaby zapewnić realizację zapowiadanych przez niego „rządów USA” w tym kraju.

„Nie, jeśli wiceprezydentka Maduro — jeśli wiceprezydentka zrobi to, czego chcemy, nie będziemy musieli tego robić” – powiedział Trump, odnosząc się bezpośrednio do Delcy Rodriguez.

W tej samej rozmowie podkreślił, że przedstawiciele jego administracji odbyli z wiceprezydentką Wenezueli wiele rozmów i – jak ujął – „ona rozumie sytuację”. Jednocześnie zaznaczył, że w przypadku braku oczekiwanej współpracy Stany Zjednoczone są gotowe do uruchomienia drugiej fali uderzeń militarnych.

Atak USA na Wenezuelę i śmierć kubańskich ochroniarzy Maduro

Po raz pierwszy Trump ujawnił publicznie, że w trakcie operacji wojskowej przeciwko Wenezueli zginęli obywatele Kuby, którzy zabezpieczali przywódcę kraju.

„Wiesz, wielu Kubańczyków straciło życie wczoraj w nocy. Wiedziałeś o tym? Wielu Kubańczyków straciło życie. Chronili Maduro. To nie był dobry ruch” – powiedział prezydent USA.

Jednocześnie przyznał, że nie zna dokładnej liczby ofiar śmiertelnych ani po stronie kubańskiej, ani wśród wenezuelskich sił zbrojnych. Wskazał jednak, że skala strat była znacząca.

Co najmniej 40 ofiar. Uderzenie w Fort Tiuna, port i lotnisko

Według informacji przekazanych w nocy z soboty na niedzielę przez dziennik „New York Times”, powołujący się na anonimowego wysokiego rangą urzędnika wenezuelskiego, w wyniku ataku USA zginęło co najmniej 40 osób, w tym żołnierze i cywile. Wcześniej Delcy Rodriguez w państwowej telewizji potwierdziła śmierć wojskowych i cywilów, nie podając jednak żadnych liczb.

Z ustaleń „NYT” wynika, że amerykańskie wojska uderzyły w kilka kluczowych punktów infrastruktury militarnej i transportowej. Celem był między innymi Fort Tiuna w Caracas, gdzie znajdują się siedziba ministerstwa obrony oraz generalne dowództwo wenezuelskiej armii. Ataki objęły także port w mieście La Guaira oraz lotnisko Higuerote w stanie Miranda.

Trump poinformował ponadto, że w trakcie operacji jeden z amerykańskich śmigłowców został trafiony, a kilku żołnierzy USA odniosło obrażenia. Podkreślił jednak, że po stronie amerykańskiej nie było ofiar śmiertelnych.

Schwytanie Nicolasa Maduro i Cilii Flores. Transport do USA

Kluczowym elementem operacji było ujęcie prezydenta Wenezueli Nicolasa Maduro oraz jego żony, Cilii Flores. Według zapowiedzi amerykańskich urzędników oboje zostali w sobotę przetransportowani do stanu Nowy Jork, gdzie mają stanąć przed sądem.

Maduro i Flores są oskarżeni o przestępstwa związane z narkotykami i terroryzmem. Strona wenezuelska nie potwierdziła oficjalnie tych informacji ani samego faktu zaprzysiężenia Delcy Rodriguez na stanowisko głowy państwa, o czym sugerował wcześniej Trump.

Wystąpienie Delcy Rodriguez: „Nigdy nie wrócimy do bycia kolonią”

W sobotę Delcy Rodriguez wystąpiła w wenezuelskiej telewizji, ostro potępiając działania Stanów Zjednoczonych i określając ujęcie Maduro jako bezprawne. Oświadczyła, że prawowitym prezydentem pozostaje Nicolas Maduro i zażądała jego powrotu do kraju.

– Jeśli jest coś, co naród wenezuelski i kraj wiedzą bardzo wyraźnie, to to, że nigdy nie wrócimy do bycia niewolnikami – podkreśliła.

Jednocześnie zaznaczyła, że Wenezuela jest gotowa na relacje ze Stanami Zjednoczonymi, ale wyłącznie „oparte na szacunku”, deklarując, że kraj „nie będzie niczyją kolonią”.

– To jedyne, co zaakceptujemy w kontekście relacji po ataku na Wenezuelę – oznajmiła.

Rodriguez domagała się również przedstawienia dowodu życia Nicolasa Maduro i jego małżonki oraz ich zwolnienia z amerykańskiego aresztu.

Spór o rozmowy z Rubio i brak „innego wyboru”

Trump podczas sobotniej konferencji prasowej stwierdził, że Delcy Rodriguez „naprawdę nie ma wyboru” i będzie musiała współpracować z amerykańską administracją. Według prezydenta USA wiceprezydentka Wenezueli miała rozmawiać z sekretarzem stanu Marco Rubio i zadeklarować, że kraj „zrobi wszystko”, czego będą wymagały Stany Zjednoczone.

Rodriguez stanowczo zaprzeczyła tym twierdzeniom, podkreślając suwerenność państwa i sprzeciw wobec podporządkowania się zewnętrznej presji.

Trump dystansuje się od opozycji. Krytyka Marii Coriny Machado

Wypowiedzi prezydenta USA wskazują, że nie zamierza on dążyć do pełnego obalenia pozostałych elementów reżimu Maduro ani do przekazania władzy opozycji. Podczas wcześniejszej konferencji prasowej Trump wyraźnie zdystansował się od idei objęcia rządów przez liderkę opozycji, noblistkę Maria Corina Machado.

„Byłoby jej bardzo trudno zostać przywódczynią. Nie ma poparcia ani szacunku w kraju. Jest bardzo miłą kobietą, ale brakuje jej szacunku” – powiedział.

Niepewność wokół władzy w Caracas i sygnał ostrzegawczy

Jak zauważa portal Axios, publiczne wystąpienie Delcy Rodriguez jest pierwszym wyraźnym sygnałem, że proces odsuwania administracji Maduro od władzy nie przebiega tak płynnie, jak zakładał Donald Trump. Amerykański prezydent sugerował bowiem, że USA będą tymczasowo zarządzać Wenezuelą, a Rodriguez miała zostać zaprzysiężona na stanowisko prezydenta.

Do tej pory strona wenezuelska nie wydała jednak żadnego oficjalnego komunikatu potwierdzającego zaprzysiężenie. Miejsce pobytu wiceprezydent pozostaje nieznane – media wskazują na Caracas lub Rosję.