W debacie prezydenckiej Trzaskowski- Nawrocki kandydaci sami zadawali sobie pytania. Kto ją wygrał? Czy sprawa snusa zaszkodzi Karolowi Nawrockiemu? Ile u Sławomira Menzena może zyskać Rafał Trzaskowski?
Nawrocki i snus. Co może być tematem w wyborach prezydenckich?
Co zapadnie panu w pamięć po debacie prezydenckiej oprócz snusa?
Dr Błażej Choroś* : Formuła debaty prezydenckiej, w której kandydaci sami zadają sobie pytania z pewnością jest bardziej dynamiczna niż taka, w której dziennikarze zadają to samo pytanie każdemu z kandydatów, w związku z tym zakładam, że nie brakuje osób, którym oglądało się ją dobrze. Obaj kandydaci wykazali się niezłym refleksem i przygotowaniem do wykorzystania słabszych stron oponenta. Zaskoczył mnie jednak język dość niskich lotów, na granicy dyskusji pod budką z piwem. Z debaty prezydenckiej Trzaskowski- Nawrocki przebiły się cytaty typu „PRL za bardzo panu wjechał” czy „To się nie mieści w pale, panie Rafale”. Być może tak właśnie Karol Nawrocki postrzega przeciętnego wyborcę, którego przychylność chciał zjednać takim językiem. Pewne zdziwienie wzbudził też pogardliwy ton Nawrockiego wobec Rafała Trzaskowskiego w zarzucie, że był kiedyś asystentem Jacka Saryusz-Wolskiego, którego ten zamierza uczynić swoim doradcą. Ta wypowiedź nie była też zresztą zbyt grzeczna wobec samego Saryusz-Wolskiego. Tak jakby zdobywanie doświadczenia na stanowiskach asystenckich komukolwiek uwłaczało. Ale takich cech charakterystycznych dla osobowości autorytarnej według Theodora Adorno było w wypowiedziach kandydata PiS sporo.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.