W bieżącym roku szkolnym psychologa zatrudniono w niemal co czwartej szkole, która w poprzednim roku pozostawała bez takiego specjalisty – wynika z danych systemu informacji oświatowej (SIO) przekazanych przez wiceminister edukacji Izabelę Ziętkę w odpowiedzi na interpelację poselską. W roku 2024/2025 brak psychologa odnotowano w 17,6 proc. placówek, a w 2025/2026 – w 13,4 proc.

Dyrektorzy wciąż szukają specjalistów. W banku ofert pracy dla nauczycieli w woj. śląskim widnieje obecnie 66 ofert pracy dla szkolnych psychologów, w Małopolskiem – 60, a w Mazowieckiem – 53.

Psychologowie unikają pracy w szkołach. Ekspertka wyjaśnia przyczyny

Ale chętnych do pracy w oświacie nie ma zbyt wielu. Jedną z głównych barier są warunki finansowe. Na rynku specjaliści mogą zarobić nawet kilka razy więcej niż w publicznej placówce oświatowej. Trudnością jest także rozbudowana biurokracja.

– Każde działanie z ramienia zespołu szkolnej pomocy psychologiczno-pedagogicznej musi być udokumentowane i ewaluowane zgodnie z przepisami prawa oświatowego. To ogrom pracy. Dodatkowo rodzic może unikać współpracy, a w skrajnych sytuacjach jej odmówić – mówi Lucyna Kicińska, wiceprezeska Fundacji Życie Warte Jest Rozmowy.

Kolejną kwestią jest brak odpowiedniego przygotowania zawodowego. – Studia psychologiczne nie przygotowują do pracy w szkole. Programy specjalizacji często nie uwzględniają realnych wyzwań tej profesji, takich jak współpraca z rodzicami, reagowanie na przemoc czy funkcjonowanie w ramach systemu edukacji – zaznacza ekspertka i dodaje, że różnica między pracą w gabinecie prywatnym a w szkole jest zasadnicza również dlatego, że poza szkołą psycholog może wybrać klienta, a w szkole – nie.

Poza tym do szkół ogólnodostępnych trafiają uczniowie wymagający specjalistycznego wsparcia, a nauczyciele i psychologowie nie mają wystarczających narzędzi i przestrzeni, by skutecznie z nimi pracować. – To prowadzi do wypalenia, frustracji, przeciążenia oraz narastającej agresji w szkołach – tłumaczy.

Tymczasem stan zdrowia psychicznego dzieci i młodzieży wciąż budzi niepokój. Z danych Komendy Głównej Policji wynika, że w 2025 r. liczba samobójstw wśród osób poniżej 19. roku życia wzrosła do 161, wobec 127 w 2024 r. i 145 w 2023 r.

Resort edukacji deklaruje, że „podejmuje szereg działań zmierzających do zwiększenia zatrudnienia nauczycieli specjalistów w szkołach, w tym psychologów”. Ziętka wymienia wśród nich bezpłatne kwalifikacyjne studia podyplomowe, ofertę bezpłatnych szkoleń, ale też projekty rozwijające kompetencje nauczycieli specjalistów. Zastrzega, że w prawie oświatowym istnieją przepisy, które ściśle określają system zatrudniania psychologów w placówkach.

Sztywne regulacje i niż demograficzny

Dyrektorzy podkreślają, że braki kadrowe wynikają także z niewłaściwych regulacji: zbyt sztywnych przepisów ograniczających autonomię szkół. Nowelizacja Karty Nauczyciela z 2022 r. wprowadziła obowiązek zatrudniania nauczycieli specjalistów, w tym psychologów i pedagogów, a wymiar ich etatów uzależniono od liczby uczniów. W praktyce oznacza to, że w wielu szkołach, zwłaszcza małych, na terenach wiejskich, psycholog pracuje zaledwie kilka godzin tygodniowo.

– Gdyby szkoła mogła sama zdecydować, na co przeznaczyć godziny – na psychologa, pedagoga czy innego specjalistę – system działałby sensowniej – podkreśla Izabela Leśniewska, szefowa Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty (OSKKO).

– Pełnoetatowy specjalista ma szansę lepiej poznać dzieci, w pełni zaangażować się w pracę i skuteczniej reagować w kryzysowych sytuacjach – dodaje. Problem widzą również kuratorzy, którzy otrzymują od dyrektorów arkusze organizacyjne szkół z wakatami na stanowiskach psychologów. A sytuację może jeszcze pogorszyć niż demograficzny. – Mniejsza liczba uczniów jeszcze bardziej ograniczy wymiar pracy specjalistów – wyjaśnia Leśniewska.