- „Rodzinna atmosfera” i drugie oblicze kancelarii
- Zadania upokarzające: zabijanie moli, zakupy i blokowanie parkingu ciałem
- Różowe kajdanki i e-mail, który stał się dowodem w sądzie przeciwko prawnikowi
- Linia obrony Jana B.: to nie były polecenia, tylko prośby do pracowników
- Prawomocny wyrok sądu w Szczecinie. Więzienie w zawieszeniu
„Rodzinna atmosfera” i drugie oblicze kancelarii
O zachowaniu Jana B. mówiło się od dawna w środowisku prawniczym, w końcu skargi pracowników trafiły do prokuratury, a następnie do sądu – informuje Gazeta Wyborcza. Sprawa dotyczyła naruszeń opisanych w art. 218 Kodeksu karnego, który przewiduje karę grzywny, ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do dwóch lat dla osób, które uporczywie lub złośliwie naruszają prawa pracowników.
Podstawa prawna
Kto, wykonując czynności w sprawach z zakresu prawa pracy i ubezpieczeń społecznych, złośliwie lub uporczywie narusza prawa pracownika wynikające ze stosunku pracy lub ubezpieczenia społecznego, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
Jak donosi serwis, w swojej kancelarii Jan B. pozornie tworzył przyjazną, wręcz rodzinną atmosferę, organizując spotkania pracowników. W rzeczywistości jednak regularnie łamał ich prawa.
Zadania upokarzające: zabijanie moli, zakupy i blokowanie parkingu ciałem
Śledztwo wykazało, że notariusz nakazywał pracownikom wykonywanie zadań niezwiązanych z obowiązkami zawodowymi, co było w ich ocenie upokarzające i podważające ich kompetencje. Co należało do ich zadań? Jak donosi medium, do ich obowiązków należało m.in. zabijanie moli w domu szefa, a nawet opieka nad jego dzieckiem, a także zakupy i blokowanie miejsc parkingowych własnym ciałem.
Różowe kajdanki i e-mail, który stał się dowodem w sądzie przeciwko prawnikowi
Wśród zarzutów znalazły się również niewłaściwe zachowania wobec jednej z pracownic. Jak donosi GW, szeroko rozumiejący obowiązki służbowe notariusz wręczył podwładnej kajdanki z różowym futerkiem oraz wysłał jej propozycję matrymonialną przez e-mail, która stała się dowodem w sprawie.
Linia obrony Jana B.: to nie były polecenia, tylko prośby do pracowników
Zarzuty prokuratorskie objęły zastępcę notariusza, dwóch aplikantów oraz pracownika administracyjnego. Co ciekawe, Jan B. nie kwestionował zeznań pracowników, tłumacząc, że wykonywali jedynie jego prośby, a nie polecenia – można przeczytać w serwisie.
Prawomocny wyrok sądu w Szczecinie. Więzienie w zawieszeniu
Sąd pierwszej instancji uznał go za winnego uporczywego naruszania praw pracowniczych czterech osób – donosi GW. Notariusz odwołał się od wyroku. Sąd Okręgowy w Szczecinie uniewinnił po apelacji notariusza od zarzutu wobec swojego zastępcy, pozostawiając w mocy resztę wyroku i łagodząc karę – do pięciu miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na rok. Wyrok jest prawomocny.