Likwidacja Centralnego Biura Antykorupcyjnego to jeden z punktów umowy koalicyjnej, podpisanej w listopadzie 2023 r. Pierwszy projekt ustawy w tej sprawie Rada Ministrów przyjęła rok później, a zakładał on, że CBA zniknie 1 lipca 2025 r. Dokument nie trafił jednak do Sejmu. Na przeszkodzie stanęła Kancelaria Prezydenta Andrzeja Dudy, z której docierały głosy, że taka ustawa nie zostanie podpisana.
Likwidacja CBA, albo komisja weryfikacyjna
Projekt po naniesieniu drobnych zmian powrócił w listopadzie 2025 r. Po pierwszym czytaniu skierowano go do prac w komisjach. Kilka dni temu zajęła się nim komisja administracji i spraw wewnętrznych, w której zdecydowano się na powołanie podkomisji. – Podjęliśmy decyzję, że projekt ustawy rozpatrzymy w ramach podkomisji, ponieważ jest obszerny i wymaga kilku dni pracy – wyjaśnia DGP poseł Konrad Frysztak, wiceprzewodniczący komisji. Większość kompetencji likwidowanego CBA rządzący zamierzają przekazać Centralnemu Biuru Zwalczania Korupcji, które ma działać w strukturach policji. Część uprawnień mają też otrzymać Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz Krajowa Administracja Skarbowa.
– Uważam, że mamy bardzo dobrze działającą policję, ABW, które nie dały się upolitycznić, w przeciwieństwie do tego, co się działo w CBA. I zamiast komisji weryfikacyjnej, która by decydowała, kto z pracowników CBA powinien pozostać, a kto odejść, walką z korupcją powinny zająć się służby, które już istnieją, i przejąć część pracowników – mówi Frysztak. Jak nieoficjalnie usłyszeliśmy, posłom raczej nie uda się dokończyć prac nad projektem tak szybko, by trafił on na kolejne posiedzenie Sejmu, które zaplanowano na 21 stycznia. Kolejne zaś odbędzie się dopiero 10 lutego. Tymczasem w przygotowanym projekcie ustawy są zapisy, że część procedur likwidacyjnych CBA zacząć ma się już od 1 lutego.
Ustawa o CBA wcale nie tak szybko
Od tej daty szef CBA powinien zacząć przekazywać policji dokumentację niezakończonych spraw oraz akta osobowe funkcjonariuszy. Tego terminu już nie da się dotrzymać. Po Sejmie ustawą musi zająć się jeszcze Senat (kolejne posiedzenie 18 lutego), a następnie trafi ona na biurko prezydenta Karola Nawrockiego. Jego kancelaria nie odpowiedziała na nasze pytanie, czy głowa państwa sprzeciwi się pomysłowi likwidacji CBA, ale nieco światła na stosunek Nawrockiego do tego pomysłu rzucają jego wypowiedzi z kampanii wyborczej. Podczas jednego ze spotkań jasno dał do zrozumienia, że „nie był i nie jest za likwidacją CBA”. CBA obok Instytutu Pamięci Narodowej uznał za instytucje „potrzebne państwu polskiemu”.
Wątpliwości co do stanowiska prezydenta nie mają też politycy Prawa i Sprawiedliwości, którzy odmówili udziału w pracach podkomisji. – Po co likwidować coś, co dobrze funkcjonowało? Znane jest stanowisko pana prezydenta i największej partii opozycyjnej. Jesteśmy przeciwko temu. Oni sami widzą, że to nie ma sensu, ale chcą powoływać twór, który jest kompletnie niepotrzebny – mówi DGP poseł Piotr Kaleta, członek komisji administracji i spraw wewnętrznych. Tymczasem z kręgów rządowych docierają sygnały, że nawet sprzeciw prezydenta nie powstrzyma prób rozmontowania CBA.
Zamiast ustawy będą rozporządzenia?
Część spraw może być przekazana policji na mocy porozumień między szefem CBA a Komendantem Głównym Policji. Biuro może też stracić niektóre kompetencje na mocy rozporządzeń, a nie ustawy. – Trzeba zobaczyć, do wydania jakich rozporządzeń upoważnia ustawa o CBA. Rozporządzenia rząd może już zmieniać, w związku z czym, jeśli będą się one mieścić w granicach ustawy, to jest to możliwe. Jest to w pewnym sensie stan wyższej konieczności, bo blokady, które stwarza pan prezydent, mają w dużej mierze charakter polityczny, a nie merytoryczny – uważa Zbigniew Ćwiąkalski, prawnik, były minister sprawiedliwości.
W ocenie posła Kalety, kontynuowanie prac nad ustawą, która nie ma szans na podpis prezydenta, prowadzone jest po to, aby wzmocnić wizerunek prezydenta jako chętnie sięgającego po weto. Większym optymistą jest Mirosław Suchoń z Polski 2050, członek komisji ds. służb specjalnych. Wierzy on, że prace nad ustawą spotkają się z „pozytywnym odzewem”. – W CBA jest wielu funkcjonariuszy, którzy w nowych ramach będą mogli realizować swoje zadania bez nacisków politycznych. To poprawi efektywność walki z korupcją – przekonuje poseł. W CBA zatrudnionych jest 1460 osób, w tym 200 pracowników cywilnych. Ustawa przewiduje przeniesienie 1135 z nich do policji, 180 do ABW i 145 do KAS.