"Nie" dla reformy edukacji. Jest decyzja prezydenta Karola Nawrockiego

Dla Rosjan jest zdrajcą. Prezydent Nawrocki po 20. dniach dał mu polski paszport
"Nie" dla reformy edukacji. Jest decyzja prezydenta Karola NawrockiegoShutterstock
19 grudnia 2025

Prezydent Karol Nawrocki odmówił podpisania nowelizacji ustawy wdrażającej reformę edukacji "Reforma26. Kompas Jutra", która miała wejść w życie 1 września 2026 roku.

Prezydent uzasadnił swoją decyzję wskazując, że "reforma prowadzi do chaosu, ideologizacji szkoły i eksperymentowania na całych rocznikach dzieci".

- Polska szkoła potrzebuje spokoju, wiedzy i stabilności, a nie nieprzemyślanych, chaotycznych zmian, które zaraz po wprowadzeniu trzeba będzie poprawiać, bo zamiast polepszyć sytuację, tylko ją pogorszą. Tak było z wprowadzeniem tak zwanej edukacji zdrowotnej czy ze szkodliwą rezygnacją z prac domowych. Z tą ustawą byłoby dokładnie tak samo - stwierdził Nawrocki na nagraniu opublikowanym w sieci.

- Edukacja to inwestycja w przyszłość narodu. Tu nie ma miejsca na rozwiązania przygotowane w ten sposób. Nie mówię, że polska szkoła nie potrzebuje zmian - potrzebuje. Ale powinny to być rozwiązania systemowe, które złe rzeczy zmieniają na lepsze, a nie na jeszcze gorsze - dodał.

Przypomnijmy, że projekt ustawy trafił na biurko prezydenta w listopadzie. Został przyjęty przez Sejm przy sprzeciwie polityków PiS i Konfederacji: 233 posłów zagłosowało za, 200 przeciw, a 6 wstrzymało się od głosu.

Decyzję prezydenta skomentowała w sieci minister edukacji Barbara Nowacka. "Panie Prezydencie - edukacji na łańcuch nie weźmiecie. Weto do zmian w prawie oświatowym, poparte żenująco niemerytoryczną argumentacją. Tylko polityka i fobie. Nie rozumie Pan szkoły. Nie szanuje Pan autonomii nauczycieli. I ewidentnie boi się Pan krytycznie myślącego młodego pokolenia" - napisała w serwisie X. "I nie ma Pan ani mandatu, ani siły, by zatrzymać dobre zmiany w reformie "Kompas Jutra" - dodała.

Etapy i zakres reformy edukacji "Reforma26. Kompas Jutra"

Zmiany, które zablokował prezydent, miały być wprowadzane w szkołach etapami. W ramach reformy już od września 2025 r. w szkołach pojawiły się nowe przedmioty - edukacja obywatelska i zdrowotna - oraz zmieniona została podstawa programowa WF-u.

Od września 2026 r. reforma miała objąć nową podstawę programową w przedszkolach oraz w klasach I i IV szkoły podstawowej, a rok później - klasy I szkół ponadpodstawowych. Uczniów czekałoby także więcej zajęć praktycznych i projektowych oraz nowy system oceniania. Egzaminy ósmoklasisty i maturalne dla licealistów planowano przeprowadzić w nowej formule w 2031 r., a w 2032 r. - egzaminy dla absolwentów techników. MEN przewidywało również wsparcie dla nauczycieli w postaci przewodników metodycznych, narzędzi do monitorowania postępów uczniów oraz szkoleń.

Debata o reformie w Pałacu Prezydenckim. "Dominowały narracje o rzekomej ideologizacji i indoktrynacji"

Przypomnijmy, że w środę w Pałacu Prezydenckim odbyło się spotkanie poświęcone reformie edukacji, w którym wzięli udział przedstawiciele środowiska edukacyjnego, m.in. Związek Nauczycielstwa Polskiego (ZNP), Akcja Uczniowska, oświatowa Solidarność i Wolny Związek Zawodowy Forum-Oświata. Dwie ostatnie organizacje apelowały wcześniej do prezydenta o zawetowanie ustawy. Przeciwko reformie protestowały także organizacje zrzeszone w Koalicji na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły, w tym m.in. Instytut Ordo Iuris, natomiast z apelem o podpisanie nowelizacji wystąpiła m.in. koalicja Sieć Organizacji Społecznych dla Edukacji, skupiająca ponad 80 organizacji. Główne zastrzeżenia przeciwników reformy? Destabilizacja systemu oświaty, obniżenie jakości edukacji, przeciążenie nauczycieli i dyrektorów szkół. Co istotne, w debacie w Pałacu Prezydenckim nie wzięli udziału przedstawiciele MEN, którzy - jak informował wcześniej DGP - nie otrzymali zaproszenia od prezydenta.

- Chciałbym przekazać, że to, co ujrzałem w Pałacu Prezydenckim, nie powinno być traktowane jako uczciwy dialog ponad podziałami. Byłem na sali jedynym uczniem i jestem załamany. Znaczna większość organizacji obecnych na spotkaniu reprezentowała środowiska prawicowe i konserwatywne. Po stronie opowiadającej się za reformą byliśmy my - Akcja Uczniowska - oraz Związek Nauczycielstwa Polskiego (ZNP). W praktyce oznaczało to trzy osoby wobec około pięćdziesięciu uczestników prezentujących stanowisko przeciwne zmianom, czyli namawianie Pana Prezydenta do weta - relacjonował po spotkaniu w Pałacu Paweł Mrozek, założyciel Akcji Uczniowskiej.

Zwrócił też uwagę na argumenty podnoszone podczas spotkania. - Miały one w dużej mierze charakter nie merytoryczny, lecz interpretacyjny. Dominowały narracje o rzekomej ideologizacji i indoktrynacji, a głos uczniów był traktowany przedmiotowo, nie podmiotowo - jakbyśmy byli elementem reformy, a nie jej adresatami - wskazał.

MEN: mamy "plan B"

MEN od początku deklarowało, że przygotowało "plan B" na wypadek weta prezydenta Nawrockiego. Nieoficjalnie wiadomo, że awaryjna opcja zakłada ponowne skierowanie ustawy do Sejmu z pominięciem spornych zapisów oraz dostosowanie wcześniej wprowadzonych rozporządzeń, aby kontynuować prace nad reformą.

- Ewentualne weto spowolniłoby proces zmian i opóźniło decyzje ważne dla edukacji. Nie zatrzyma to jednak prac ministerstwa nad wdrażaniem zapowiedzianych reform - wyjaśniała wcześniej DGP Ewelina Gorczyca, rzeczniczka resortu edukacji.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.