Artykuł amerykańskiej gazety relacjonowały w sobotę niektóre ukraińskie media, w tym portale Ukrainska Prawda i Kyiv Independent oraz agencja Unian.

Były szef biura prezydenta Ukrainy, idzie na front

„NYP” twierdzi, że w nocy z piątku na sobotę otrzymał od Jermaka wiadomość SMS, w której polityk miał napisać: „Idę na front i jestem przygotowany na wszelkie konsekwencje”, a także: „Jestem uczciwym i porządnym człowiekiem”.

Jermak miał dodać, że „służył Ukrainie i był w Kijowie 24 lutego 2024 roku (prawdopodobnie chodzi o 24 lutego 2022 r., gdy rozpoczęła się inwazja Rosji na Ukrainę - PAP)”. „Może jeszcze się zobaczymy. Chwała Ukrainie” - dodał.

Według „NYP” Jermak ocenił, że jego „godność nie została ochroniona, mimo że przebywał w Kijowie od 24 lutego 2024 roku (prawdopodobnie pomyłka jak wyżej - PAP)”. Dodał, że „nie chce stwarzać problemów Zełenskiemu” i „idzie na front”. „Jestem zniesmaczony obelgami, którymi mnie obrzucono, a jeszcze bardziej brakiem wsparcia ze strony tych, którzy znają prawdę” – zacytowała go gazeta.

Artykuł „NYP” ukazał się po tym, jak w piątek przedstawiciele Narodowego Biura Antykorupcyjnego Ukrainy (NABU i Specjalnej Prokuratury Antykorupcyjnej (SAP) przeszukały mieszkanie Jermaka w dzielnicy rządowej w Kijowie w związku ze śledztwem w sprawie korupcji. Tego samego dnia polityk złożył rezygnację ze stanowiska szefa biura (kancelarii) prezydenta Ukrainy.

Afera korupcyjna, czy polityczna gra?

Doszło do tego na krótko przed planowanym spotkaniem delegacji Ukrainy i USA, prowadzących rozmowy mające na celu zakończenie wojny z Rosją. Jermak przewodził dotąd ukraińskiej delegacji negocjującej z USA plan pokojowy.

Ambasadorka Ukrainy w USA Olha Stefaniszyna powiedziała „NYP”, że mieszkanie Jermaka zostało przeszukane, ale nie podjęto żadnych działań proceduralnych. - Jermak zrezygnował, ponieważ chciał uciąć spekulacje – powiedziała dziennikowi.

Zełenski powiedział, że dzięki rezygnacji Jermaka władze w Kijowie zachowały zaufanie ukraińskiej opinii publicznej w trudnej fazie rozmów pokojowych z USA.

Jermak jest objęty dochodzeniem antykorupcyjnym w związku ze śledztwem w sprawie korupcji pod kryptonimem „Midas”. Afera wybuchła na początku listopada. Według ustaleń NABU i SAP uczestnicy rozległego systemu korupcyjnego w sektorze energetycznym Ukrainy pobierali od kontrahentów Enerhoatomu, państwowego operatora elektrowni jądrowych, łapówki w wysokości od 10 do 15 proc. wartości kontraktów. Nielegalne środki miały być legalizowane przez tzw. back office w centrum Kijowa, przez który – jak ustalono – przeszło około 100 mln dolarów.