Grzyby są, octu nie ma, czyli o różnicy między socjalizmem a wolnym rynkiem

Grzyby są, octu nie ma, czyli o różnicy między socjalizmem a wolnym rynkiem
DGP
17 września 2010

Czym się różni kapitalizm od siermiężnych czasów PRL-u? Tym, że wszystko jest na odwrót.

Wtedy kartka na mięso była papierem wartościowym, dziś każdy, kto kupi akcje, może zostać właścicielem zakładów mięsnych. Za komuny praca sama szukała obywateli, z kolei dziś praca każe znaleźć się sama.

Kolejnym przykładem rewolucyjnej różnicy jest zawartość półek osiedlowych sklepów. Efektem kryzysu realnego socjalizmu był wszechobecny ocet. W sklepach nie można było kupić niczego innego poza nim. W przezroczystych butelkach z białą etykietą ocet straszył i stał się jednym z symboli rządów ekipy gen. Wojciecha Jaruzelskiego.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.