MEN szykuje zmiany w szkołach, uczniowie mają mieć więcej możliwości do wyrażania siebie poprzez wygląd

Impulsem do zmian stała się interpelacja poselska, która wypunktowała archaiczność i bezprawność wielu zapisów wewnątrzszkolnych. Obecnie dyrektorzy i rady pedagogiczne często uzurpują sobie prawo do decydowania o fryzurze, kolorze włosów czy elementach biżuterii podopiecznych, myląc pojęcie schludnego stroju z ingerencją w cechy fizyczne. MEN, kierowane przez Barbarę Nowacką, zamierza ukrócić tę samowolę legislacyjną placówek. Nowe regulacje mają postawić sprawę jasno: statut może określać zasady ubioru, ale nie może ingerować w elementy indywidualnej ekspresji ucznia, które stanowią jego dobra osobiste.

Zgodnie z wyjaśnieniami wiceszefowej resortu, Katarzyny Lubnauer, które przytacza "Wprost", do Prawa oświatowego zostanie wprowadzony przepis wprost gwarantujący uczniom prawo do „kształtowania własnego stroju i wyglądu”. To fundamentalna zmiana w filozofii prowadzenia placówek oświatowych. Nowelizacja ma traktować wygląd jako sferę chronioną ustawowo, co oznacza, że wewnątrzszkolny regulamin nie będzie mógł stać w sprzeczności z aktem wyższego rzędu. Każda próba dyskryminacji czy wyciągania konsekwencji służbowych wobec ucznia np. za zafarbowanie włosów, stanie się z mocy prawa bezskuteczna.

Resort edukacji da więcej wolności, ale jednak nie wolność absolutną

Liberalizacja nie oznacza jednak całkowitej anarchii na szkolnych korytarzach. Resort precyzuje, że nowa wolność nie będzie absolutna – strój ucznia nadal musi mieścić się w ogólnie przyjętych normach społecznych i nie może stwarzać zagrożenia dla bezpieczeństwa (np. podczas zajęć wychowania fizycznego czy w laboratoriach). Czerwoną linią pozostaną również symbole nawołujące do nienawiści oraz treści niezgodne z prawem. Kluczowa różnica polega na tym, że ograniczenia muszą być racjonalne, uzasadnione względami bezpieczeństwa lub prawa, a nie wynikać z subiektywnych upodobań estetycznych kadry nauczycielskiej.

Planowane zmiany to element szerszej strategii kodyfikacji praw i obowiązków uczniowskich, mającej na celu dostosowanie polskiej szkoły do standardów XXI wieku. Nowoczesne podejście ma zakończyć erę „statutowych absurdów” i niekończących się konfliktów na linii rodzic-szkoła o długość włosów czy kolor paznokci. Wprowadzenie jasnych ram ustawowych wymusi na dyrektorach natychmiastową rewizję dokumentów statuujących i usunięcie z nich martwych lub bezprawnych przepisów, które przez lata funkcjonowały siłą przyzwyczajenia.