"Z nadzwyczajną pasją działała na rzecz prawdziwej historii o Katyniu" - powiedział premier Donald Tusk podczas ceremonii powitania trumien z ciałami ofiar katastrofy.
W Katyniu został zamordowany jej teść - kapitan Stefan Zych. Jej znajomi mówią, że sprawami Katynia zajmowała się ze względu na pamięć o swoim mężu Lechu, który stracił ojca mając 9 lat. Po maturze pracowała krótko w sądzie, później rodzina Zychów żyła z chałupnictwa. Wychowali dwoje dzieci - Przemysława i Izę.
Po śmierci męża uznała, że jej obowiązkiem jest zajęcie się sprawami katyńskimi, które były dla niej świętością. "Pragnęła, by pamięć o Katyniu nie została zmarnowana przez następne pokolenia, by przetrwała dla naszych dzieci i wnuków" - wspomina matkę córka Izabela.
Ostatnio Zych chorowała. Przeszła operację serca, ale bardzo chciała jeszcze raz odwiedzić Katyń. Nie mogła pojechać tam koleją, więc poprosiła o miejsce w samolocie. "Bardzo jej na tym zależało. Wiedząc o chorobie, chciała zakończyć ten rozdział" - mówi córka.
O losie Stefana jego żona dowiedziała się już w 1943 r., kiedy władze niemieckie opublikowały listę ofiar Katynia. Tymczasem - jak wspomina córka - władze PRL jeszcze długo informowały jego żonę, że mąż zginął wskutek działań wojennych w 1946 r.
Bliscy wspominają ją, jako osobę niezwykłą, ciepłą. Często opowiadała wnukom o historii Polski. Kompletowała pamiątki i zbiory na temat zbrodni katyńskiej. Dbała, by w Kaliszu o tym pamiętano. Przewodnicząca kaliskiej rady Miejskiej Adela Przybył mówi dziś, że Zych była wzorem kobiety i Polki, która dawała świadectwo bardzo silnej więzi z tradycją.
Jeszcze w piątek, na dzień przed katastrofą, Gabriela Zych posadziła w Kaliszu Dęby Pamięci ku czci Ofiar Katynia. Odsłaniała w tym dniu także tablicę pamiątkową poświęconą dziadkowi Ewy Bąkowskiej, zamordowanemu w Katyniu, generałowi Mieczysławowi Smorawińskiemu. Generał urodził się w Kaliszu, tutaj uczył się w Szkole Handlowej.
10 kwietnia Zych leciała do Katynia po raz piąty. Zostanie pochowana na jednym z cmentarzy w Kaliszu obok swojego męża.(PAP)