W niedzielę pierwszy pociąg firmy Leo Express zaczął regularne kursy między Warszawą i Krakowem. Na razie między obydwoma miastami kursują dwie pary połączeń. Jednocześnie z Warszawy można też dojechać do czeskiej Pragi. Pierwszego dnia widać było, że czeska spółka nie ma w Polsce łatwego startu. Na monitorach na Dworcu Centralnym pociąg nie wyświetlał się, co wzbudzało dezorientację pasażerów. Przewoźnik liczy jednak, że te braki szybko zostaną usunięte.
Jednocześnie w niedzielę przewoźnik znacznie zwiększył ofertę między Krakowem i Pragą – z dwóch do czterech par połączeń dziennie.
Będzie więcej kolejowych połączeń
Spółka zapowiada rozwój siatki połączeń. Od końca czerwca między Warszawą i Krakowem będą kursować cztery pary połączeń czeskiej spółki. Jednocześnie Leo Express planuje wówczas uruchomić kolejne międzynarodowe połączenie z Polski na trasie Przemyśl, Kraków, Praga, Drezno, Lipsk, Frankfurt nad Menem.
Na polskich trasach zobaczymy składy Flirt firmy Stadler, które wyprodukowano w 2012 r. w siedleckich zakładach tego producenta. Pasażerowie mogą w nich skorzystać z czterech klas – Economy, Economy Plus, Business i Premium.
Pociągi przyjechały z Hiszpanii
Leo Express może rozpocząć ekspansję, bo dzięki swojemu kluczowemu udziałowcy, którym od 2021 roku są koleje hiszpańskie Renfe, z półwyspu Iberyjskiego udało się ściągnąć składy Talgo. Zaczną one kursować w Czechach i na Słowacji – m.in. między Pragą i Bratysławą.
Tymczasem od niedzieli liczbę połączeń zwiększa także drugi czeski przewoźnik – RegioJet. Między Warszawą i Poznaniem uruchamia już sześć par połączeń. Spółka oferuje też cztery pary kursów ze stolicy do Krakowa i trzy pary do Trójmiasta.