Rośnie wartość wkładu migrantów w nasz system ubezpieczeń społecznych. Większość wyjmie z niego mizerne emerytury, gdy po krótkim zarobkowaniu wróci do ojczyzny.
Dla wielu uczestników afery wizowej (to migranci z Azji Południowo-Wschodniej, Ameryki Południowej i północnej Afryki) Polska przestaje być jedynie krajem tranzytowym i bramą do lepszego świata. Mimo nastawienia polskich władz na ograniczanie dostępu wskazanym destynacjom migracyjnym, w ich opinii nasz kraj staje się atrakcyjnym celem migracji zarobkowej. Według danych ZUS wykładniczo wzrasta liczba Kolumbijczyków, Hindusów, Filipińczyków czy Nepalczyków zarejestrowanych w polskim systemie ubezpieczeń społecznych (patrz: grafika). Dla przykładu: tylko w ciągu dwóch lat nastąpił niemal dziesięciokrotny przyrost ubezpieczonych pochodzenia kolumbijskiego. To jedyny pozytywny skutek afery wizowej – podkreślają eksperci. Jest to również dobry omen dla polskiego rynku pracy, a zwłaszcza dla systemu składkowego.
Pracownicy z biednych krajów - tania siła robocza
Banglijczycy, Nepalczycy, Hindusi, Filipińczycy, Indonezyjczycy czy Kolumbijczycy stopniowo stają się motorem napędowym polskiego rynku pracy. Wykonują pracę, której Polacy już nie chcą się podejmować, i to za minimalne wynagrodzenie.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.