Przygotowane przez MRPiPS rozporządzenie z 15 stycznia w sprawie wykazu określającego grupy zawodów, w których występują niedobory kadrowe, ma być odpowiedzią na administracyjny zator w urzędach wojewódzkich. Celem wykazu jest bowiem zapewnienie priorytetowego rozpatrywania zezwoleń na pracę oraz wniosków wizowych, co ma ułatwić pracodawcom zaspokajanie ich potrzeb kadrowych.

Na liście znalazło się ponad 300 zawodów. Zgodnie z przewidywaniami priorytetowo potraktowano sektor ochrony zdrowia i opieki, a także zawody związane z transportem i logistyką. Resort pracy dostrzegł też zawody rzadkie, zapomniane lub wysoce specjalistyczne – ułatwienia obejmą w związku z tym pracodawców poszukujących studniarzy oraz lutowaczy i zgrzewaczy, ale też operatorów mostu zwodzonego. Na liście trafiły też profesje z branży lotniczej w bardzo specyficznych obszarach, jak skoczek spadochronowy, pilot balonowy i pilot sterowcowy. Pracodawcy nie kryją, że oczekiwali nieco innego zestawienia.

– Z punktu widzenia klientów EY i firm z sektora nowoczesnych usług biznesowych dobrze, że w wykazie znaleźli się inżynierowie do spraw przemysłu i produkcji oraz niektóre zawody IT, co jest odpowiedzią na aktualne niedobory, ale być może warto już teraz pomyśleć o zawodach, w których państwo powinno zapewnić szeroką dostępność kadr także w przyszłości. Chodzi np. o zawody związane z zieloną transformacją i ESG czy też nowe zawody przyszłości i interdyscyplinarne – zwraca uwagę Michał Wysłocki, senior manager Zespołu Immigration EY Polska, ekspert Związku Liderów Sektora Usług Biznesowych ABSL, i dodaje, że zdaje sobie sprawę, że ministerstwo musiało przyjąć możliwie obiektywne kryteria ustalenia listy zawodów. Wzięto pod uwagę barometr zawodów, zawody posiadane przez zarejestrowanych bezrobotnych oraz to, ilu cudzoziemców zatrudniano w Polsce w danym zawodzie.

– Kryteria te nie są jednak idealne i nie pozwolą ująć wszystkich zawodów, w których polscy pracodawcy mają realne problemy ze znalezieniem odpowiednio wykwalifikowanych pracowników – dodaje Michał Wysłocki i podkreśla, że wykaz powinien być narzędziem wspierającym politykę migracyjną, edukacyjną i inwestycyjną państwa, a nie tylko odzwierciedleniem bieżącej sytuacji na rynku pracy.

Eksperci zwracają też uwagę na to, że priorytetowość może być złudna. Jak zauważyła Joanna Torbé-Jacko, adwokatka i ekspertka Business Centre Club ds. prawa pracy i ubezpieczeń społecznych, nadal jako pierwsze mają być rozpoznawane wnioski dotyczące cudzoziemców, którzy będą zatrudniani w firmach widniejących w wykazie przedsiębiorców wykonujących w Polsce działalność gospodarczą o istotnym znaczeniu dla gospodarki narodowej. – I to bez względu na to, w jakim zawodzie wykonują pracę. A w wykazie tym jest już ponad 2500 podmiotów, które korzystają z pierwszeństwa legalizacji pobytu i pracy cudzoziemców tylko dlatego, że korzystają z pomocy publicznej na inwestycje. Wnioski innych firm dotyczące zatrudnienia cudzoziemców w zawodach, w których występują niedobory kadrowe, wciąż będą rozpoznawane w dalszej kolejności – zauważa Michał Wysłocki.

Podobne ryzyko dostrzega Michał Kacprzyk, partner i radca prawny kierujący działem imigracyjnym w Kancelarii Prawnej Raczkowski, przyznając, że faworyzowanie zawodów uprzywilejowanych niesie za sobą ten skutek, że w przypadku innych zawodów oraz podmiotów, które nie znajdują się w wykazie przedsiębiorców wykonujących w Polsce działalność gospodarczą o istotnym znaczeniu dla gospodarki narodowej, czas oczekiwania na wydanie zezwolenia może się istotnie wydłużyć. ©℗