Podczas wtorkowej konferencji prasowej po posiedzeniu rządu Szłapka był pytany o zapowiedziany przez premiera Donalda Tuska tego dnia zespół analityczny ws. ewentualnych polskich wątków związanych ze skandalem dotyczącym pedofilii w USA - chodzi o tzw. aferę Epsteina.
- Na polecenie premiera taki zespół powstanie w koordynacji: minister, prokurator generalny Waldemar Żurek oraz minister-koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak. Przewodniczył temu zespołowi będzie pan minister Żurek i zespół będzie się składał z prokuratorów, policji i funkcjonariuszy służb - poinformował rzecznik.
Dodał, że skład zespołu będzie wąski i niejawny. - W tej sprawie będzie komunikował pan minister Żurek, ale rozpocznie on działania niezwłocznie - podkreślił Szłapka.
Polskie wątki w aferze Epsteina i bezpieczeństwo państwa
Do sprawy powołania zespołu odniósł się później we wpisie na platformie X Siemoniak. Jak ocenił, są to „kwestie związane z bezpieczeństwem naszych obywateli i naszego państwa”. „To także droga do zadośćuczynienia ofiarom tych przestępstw. Wątki zaangażowania rosyjskich służb specjalnych będą objęte zaś specjalnym nadzorem” - zapowiedział.
Premier Donald Tusk poinformował przed wtorkowym posiedzeniem rządu, że zespół analityczny zbada polskie wątki, w tym ewentualne przypadki wykorzystania dzieci, a także podnoszoną przez ekspertów kwestię zaangażowania rosyjskich służb. Nie wykluczył, że Polska będzie namawiać na śledztwo o międzynarodowym charakterze. – Coraz więcej komentatorów i ekspertów zakłada, że jest bardzo prawdopodobne, że była to operacja rosyjskiego KGB – tzw. „honey trap”, słodka pułapka zastawiona na elity świata zachodniego, głównie Stanów Zjednoczonych – powiedział premier.
Tusk podkreślił, że pedofilia to zbrodnia przeciw dzieciom i nie ma miejsca na żadne jej relatywizowanie, także z politycznych powodów. Zaznaczył też, że jeśli zaistnieje taka potrzeba - strona polska będzie prosiła amerykańską o udostępnienie plików, które nie zostały ujawnione, a „mogą dotyczyć ewentualnych polskich pokrzywdzonych albo polskich śladów” w sprawie.
Donald Trump i ujawnione dokumenty Epsteina
W piątek amerykańskie ministerstwo sprawiedliwości opublikowało dokumenty z akt spraw dotyczących Epsteina. Politycy obecnie tłumaczą się z kontaktów z miliarderem.
Nazwisko Donalda Trumpa pada w ok. 3,2 tys. z ujawnionych akt. Część z nich stanowią dokumenty przedstawiające niepotwierdzone i w większości uznane za niewiarygodne donosy na Trumpa o różne przestępstwa seksualne dokonywane na nieletnich wraz z Epsteinem. Znajdują się tam też zeznania kobiety, która twierdziła, że Trump zgwałcił ją, kiedy miała 13 lat. Zarzuty te zostały jednak ostatecznie wycofane przez kobietę.
Trump ocenił, że dokumenty „uniewinniają” go i dowodzą, że Epstein spiskował przeciwko niemu z dziennikarzem Michaelem Wolffem. Prezydent, który w latach 90. był znajomym Epsteina, zerwał z nim kontakty przed pierwszymi zarzutami o przestępstwa seksualne dla finansisty. W poniedziałek Trump powiedział, że resort sprawiedliwości po publikacji dokumentów powinien już zająć się innymi sprawami.
Rezygnacje i konsekwencje dla europejskich polityków
Na tle publikacji akt Epsteina w poniedziałek były brytyjski minister, komisarz UE i ambasador w USA Peter Mandelson zrezygnował z członkostwa w Partii Pracy. W opublikowanej transzy plików znajdują się dokumenty sugerujące, że w latach 2003-2004 Epstein dokonał trzech płatności na rzecz Mandelsona i jego partnera w wysokości 25 tys. dolarów każda oraz że w 2009 r. Mandelson jako minister biznesu próbował na prośbę Epsteina zmienić decyzję rządu w sprawie podwyższonego opodatkowania bonusów dla pracowników sektora bankowego. Mandelson przekazywał też Epsteinowi poufne dokumenty na temat polityki gospodarczej rządu, a także z wyprzedzeniem informował go o decyzji w sprawie planu ratunkowego dla strefy euro w 2010 r.
W weekend ze stanowiska doradcy premiera Roberta Ficy do spraw bezpieczeństwa zrezygnował były szef MSZ Słowacji Miroslav Lajczak. Według opublikowanych dokumentów Epstein miał oferować Lajczakowi młode kobiety, a ten w zamian próbował zorganizować spotkanie Ficy z ideologiem amerykańskiej prawicy Steve'em Bannonem. W poniedziałek Lajczak powiedział, że z perspektywy czasu uważa kontakty z Epsteinem za błąd. Stanowczo zaprzeczył, że chodziło o coś więcej niż wymiana zdań.
MSZ Norwegii zawiesiło w wykonywaniu obowiązków Monę Juul, ambasador Norwegii w Jordanii i Iraku, a wcześniej jedną z głównych negocjatorek Porozumień z Oslo. Ujawnione dokumenty mają wskazywać, że amerykański biznesmen przekazał organizacji jej męża około 6 mln dolarów.
Żurek: celem zespołu ds. polskich wątków afery Epsteina - działania analityczne
- Na ten moment państwu jeszcze tego składu nie podam. (...) Jeżeli premier czy prokurator generalny uzna, że docelowym jest pokazanie później osób i pracy, to będziemy tak robić. Na ten moment tego typu sprawy wymagają (...) pewnej ciszy, bo wtedy najlepiej się pracuje i wtedy te wszystkie wątki można łatwiej wyjaśniać. Tak żeby ten zespół nie zajmował się udzielaniem informacji mediom, tylko taką merytoryczną, mrówczą pracą - powiedział Żurek.
Dodał też, że jest już po rozmowach z ministrem, koordynatorem służb specjalnych Tomaszem Siemoniakiem i ministrem spraw wewnętrznych i administracji Marcinem Kierwińskim, z którymi koordynuje zespół.
- Mamy świadomość, że dzisiaj mamy jeszcze mało wiedzy na temat tych polskich wątków, ale właśnie po to tworzy się ten zespół, żebyśmy mogli wszystko poznać i spróbować dociec, czy rzeczywiście były tam także osoby z Polski, które były w to zaangażowane, czy też były pokrzywdzone - podkreślił Żurek.
Kierwiński, zapytany we wtorek w TVN24 o utworzenie zespołu ds. polskich wątków afery Epsteina, odpowiedział, że chodzi o kwestię upomnienia się o ofiary, polskich obywateli, którzy mogli być zmuszani do uczestnictwa w tym procederze, ale także o kwestię potencjalnego zaangażowania służb rosyjskich w proces tworzenia „siatki pedofilskiej”.
- Wiele publikatorów, także anglojęzycznych, mówi o tym, że może być tak, że cały ten proceder organizowały służby rosyjskie. To znaczy zbierały kompromaty na ważnych polityków na terenie całego kraju. I polskie państwo musi wiedzieć, na kogo takie kompromaty mogą być zbierane - powiedział Kierwiński.
Dopytywany, kto zasiądzie w zespole z ramienia policji powiedział, że we wtorek rozmawiał z szefem KGP i poprosił go „o wydelegowanie najbardziej doświadczonego funkcjonariusza, który ma doświadczenie zarówno w zwalczaniu przestępczości internetowej, bo to może być szalenie istotne, jak i przestępczości typu handel ludźmi”. - Jutro taką osobę przedstawię panu prokuratorowi generalnemu - zapowiedział.