Patrycja Otto
patrycja.otto@infor.pl
W 2024 r. z programów lekowych skorzystało 322 tys. pacjentów. To niemal o 10 proc. więcej niż w 2024 r. – wynika z danych NFZ, do których dotarł DGP.
Zdaniem dr Jerzego Gryglewicza, eksperta z Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego, to dobra informacja, bo wskazuje, że z roku na rok rośnie liczba pacjentów, którzy mieli dostęp do innowacyjnych i kosztownych leków, na które we własnym zakresie nie mogliby sobie pozwolić. I to mimo zawirowań, jakie były obserwowane w tym obszarze w 2025 r.
Po drodze z problemami
Przypomnijmy, w połowie ubiegłego roku szacowano, że około 300 chorych w Polsce czeka na rozpoczęcie terapii, a to dlatego, że szpitale usztywniły się w przyjmowaniu nowych pacjentów do programów lekowych. Dotyczyło to głównie chorych w województwach: małopolskim, świętokrzyskim, podkarpackim, wielkopolskim i dolnośląskim - na oddziałach reumatologicznych oraz dermatologicznych. Mowa o programach lekowych wprowadzonych od 2024 r., dla których często przyznane przez OW NFZ wartości kontraktów na ich realizację były niewspółmiernie niskie do liczby pacjentów, którzy powinni zostać włączeni do terapii w danym województwie.
Marcin Jędrychowski, dyrektor Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie, sygnalizował, że już w pierwszym kwartale roku placówka przekraczała przyznane środki na programy lekowe o 34 mln zł.
Większe wzrosty w poprzednich latach
Z drugiej strony, jak zauważają eksperci, zawirowania te nie pozostały tak zupełnie bez wpływu na sytuację pacjentów i szpitali. I zwracają uwagę, że w poprzednich latach liczba pacjentów rosła szybciej, w 2024 r. o ponad 17 proc.
Zwracają też uwagę, że ubiegły rok, podobnie jak poprzednie, przyniósł wzrost liczby programów lekowych, z których mogli skorzystać pacjenci. Było ich 140, wobec 130 w 2024 r. i 118 w 2023 r. Tym samym jest to powód, dla którego pacjentów przybywa. Powodem ich wzrostu jest też coraz większa liczba leków i coraz szersze spektrum ich zastosowania u chorych. Tym samym kolejni pacjenci są włączani w programy lekowe. Choć tutaj, zdaniem niektórych ekspertów, jest pole do poprawy. A to dlatego, że diagnostyka wciąż kuleje, przez co nie wszyscy pacjenci mają szansę na dołączenie do programów.
Wreszcie zwracają uwagę na wartość programów lekowych. Ta w ubiegłym roku wyniosła 13,57 mld zł, wobec 13,26 mld zł w 2024 r., co daje zaledwie 2,2 proc. wzrost przy 30 proc. rok wcześniej.
Według dr Jerzego Gryglewicza wpływ na to ma wycena świadczeń, co jest akurat pozytywne z punktu widzenia NFZ, który, przypomnijmy, borykał się z problemami finansowymi w 2025 r., bo większa liczba programów nie generowała wprost proporcjonalnie kosztów.
Z kolei Wojciech Wiśniewski, ekspert ds. ochrony zdrowia Federacji Przedsiębiorców Polskich, przypomina, że poziom wydatków nie jest miarą sukcesu. I dodaje, że w programach lekowych wciąż wykorzystywane są terapie, które powinny zostać już zastąpione nowszymi. I podaje przykład programów lekowych dedykowanych okulistyce, jak leczeniu plamki żółtej czy chorobom autoimmunologicznym, gdzie wciąż są programy za kilkaset złotych.
- Do tego, jak wynika z naszych ustaleń, na koniec trzeciego kwartału 2025 r. wciąż nie zostało rozliczone 2 mld zł z tytułu zrealizowanych programów lekowych. To pokazuje, że nadal w dużym stopniu to szpitale i dostawcy kredytują to przedsięwzięcie – mówi Wojciech Wiśniewski.
Z naszych nieoficjalnych rozmów z NFZ wynika natomiast, że ta kwota dziś jest o połowę niższa.
Do tego, jak mówi Paweł Florek, rzecznik NFZ, do Funduszu trafiły w ostatnim czasie dodatkowe środki – 4 mld zł z Funduszu Medycznego i 1,127 mld zł z MZ. Dodatkowe środki powiększyły dotację z budżetu państwa, która wynosi już 33 mld zł. Pieniądze te są przeznaczane na nadwykonania, w pierwszej kolejności na te nielimitowane, czyli np. leczenie w poradniach specjalistycznych, leczenie udarów czy zawałów, finansowanie leków w programach lekowych i w chemioterapii.
Eksperci przypominają też, że zgodnie z przepisami programy lekowe są świadczeniami limitowanymi. NFZ traktuje te świadczenia jednak priorytetowo i płaci za te zrealizowane ponad limit. Ale i tak, przekraczanie limitów jest ryzykiem dyrekcji, próbą odpowiedzi na presję pacjentów.
- Jesteśmy między młotem a kowadłem – z jednej strony odpowiedzialność za finanse, z drugiej oczekiwania pacjentów – tłumaczy dyrektor jednego ze szpitali.
Jak wynika z danych NFZ, najwięcej pacjentów wzięło udział w programie lekowym dedykowanym pacjentom z leczeniem siatkówki – 64 tys. Na drugim miejscu znalazł się program dla leczących się na stwardnienie rozsiane – 27,6 tys., a na trzecim natomiast na reumatoidalne zapalenie stawów – 21 tys. Jeśli chodzi natomiast o programy, na które wyłożono w 2025 r. najwięcej pieniędzy, to w top 3 jest program leczenia raka piersi, gdzie wartość realizacji wyniosła 1,4 mld zł, raka płuca – 1,34 mld zł i stwardnienia rozsianego – 776,5 mln zł.
Jaki będzie 2026 r. dla programów lekowych
Jaki będzie ten rok? Jedno jest pewne. Od stycznia obowiązuje nowa lista refundacyjna, która wprowadza 24 nowe terapie, z których większość trafi do programów lekowych.
Wojciech Wiśniewski przypomina jednak, że w ubiegłym roku MZ ogłosiło, iż od 1 października na refundowanej liście leków pojawi się rekordowa liczba – aż 50 nowych terapii.
- To największa taka zmiana w historii obowiązującej ustawy o refundacji. I co z tego? Pojawiły się terapie w chorobach rzadkich, w leczeniu stwardnienia zanikowego bocznego, gdzie wciąż nie zostały zawarte kontrakty, a te, co są opiewają na niskie kwoty – zauważa.