Péter Magyar to polityk, który do lutego 2024 r. pozostawał beneficjentem systemu tworzonego przez Fidesz. Dopiero sprawy prywatne – rozwód z minister sprawiedliwości Judit Vargą, utrata zaufania w partii i idący za tym brak możliwości realizacji własnych aspiracji politycznych – doprowadziły do podjęcia przez niego decyzji o wejściu na samodzielną drogę polityczną. Węgrzy będą więc wybierać głównie między prawicą a prawicą.

O rezultacie zdecydują wyborcy niezdecydowani. W zależności od sondażu jest to do ok. 30 proc. uprawnionych do głosowania. Chociaż sympatyzujące z Fideszem sondażownie stale upewniają rządzących w poczuciu, że zwycięstwo jest pewne, według ustaleń z opozycyjnego portalu 444.hu w Fideszu panuje jednak świadomość, że TISZA faktycznie prowadzi w sondażach. Dziennikarz ustalił także, że Viktor Orbán ma świadomość, iż partia ma ogromny problem z mobilizacją wyborców. W samych strukturach nastroje są też złe. Fidesz trzy razy z rzędu mógł być spokojny o wyborczy rezultat, tym razem jest inaczej. Dziennikarz śledczy Szabolcs Panyi dotarł do wewnętrznego sondażu Fideszu, z którego wynika, że przewaga TISZA nad partią rządzącą wynosi 10 pkt proc. (41:31 proc.).

Nowe stare Węgry

Jeżeli może dojść do politycznej zmiany, to jakie mogłyby być te nowe Węgry? Choć ewentualna przegrana Viktora Orbána po 16 latach nieprzerwanych rządów wydaje się rewolucją, prawdziwej – nie tylko personalnej – rewolucji prawdopodobnie nie będzie. Pojawiają się też głosy, że TISZA nie może proponować radykalnych zmian, bo nikt na to środowisko nie zagłosuje. Przemilczenie części tematów ma być elementem świadomej strategii unikania konfrontacji. Całkowite wywrócenie stolika jest zbyt przerażającą wizją dla co najmniej części potencjalnych wyborców, przede wszystkim tych, którzy pozostają zwolennikami Fideszu. I właśnie do nich Péter Magyar na początku lutego wystosował swój apel. Wezwał ich do oddania głosu właśnie na TISZĘ. Gwarantował im przy tym niezmienność nabytych przywilejów. Magyar powtarza, że rządzący porzucili swoje ideały. Trudno interpretować te słowa inaczej niż obietnicę skierowaną do obywateli: we mnie znajdziecie dawne ideały Fideszu.

Obserwatorzy węgierskiej polityki z dystansu pozostają zachwyceni wizją zmian. Wydaje się jednak, że pokładane w Magyarze nadzieje w największej mierze opierają się na wizji pokonania Orbána. Publicyści piszący o Péterze Magyarze zwracają uwagę na jego proeuropejskość. Tylko czy ona w ogóle istnieje?

Polityka zagraniczne na użytek Węgier

Jak czytamy w opublikowanym w ostatnią sobotę programie TISZA, partia zamierza potwierdzić zaangażowanie Węgier na rzecz Unii Europejskiej i NATO, a także porządku opartego na prawie międzynarodowym.

To prawda, w Parlamencie Europejskim TISZA zasiada w największej frakcji – Europejskiej Partii Ludowej – tak jak… Fidesz przez dwie dekady. Magyar opowiada się za silnymi państwami narodowymi w Unii Europejskiej, odrzuca tym samym koncepcję federalizacji. Pod tym względem niczym nie różni się od Viktora Orbána. Odrzuca politykę migracyjną UE i system kwotowy, tak jak Orbán.

Co ich różni? Péter Magyar deklaruje niezwłoczne przyłączenie do Prokuratury Europejskiej. W instytucji tej pokłada ogromne nadzieje na rozliczenie rządów Fideszu, np. w kontekście zmian w węgierskim systemie sądownictwa, który był po 2010 r. wielokrotnie przekształcany, często tak, by służyć partyjnym interesom.

Wydaje się także pewne, że w Prokuraturze Europejskiej Magyar upatruje przynajmniej przejściowego zawieszenia procedury mechanizmu warunkowości, który został wprowadzony w 2022 r. Rada Unii Europejskiej zamroziła Węgrom pieniądze z uwagi na to, że system sprawiedliwości nie daje rękojmi właściwej ochrony wydatkowania środków unijnych. Wpuszczając europejską instytucję, ewentualny premier chce zagwarantować przejrzystość postępowań. Z pewnością będzie także podejmował daleko idącą współpracę z Europejskim Urzędem ds. Zwalczania Nadużyć Finansowych (OLAF), co także ma wesprzeć nowych rządzących w rozliczaniu Fideszu. Kluczowe jest jednak odblokowanie środków unijnych. W grze jest jeszcze ok. 10 mld euro, które mogłyby pracować na rzecz rozwoju Węgier.

W kwestiach europejskich warto zwrócić jeszcze uwagę na podejście partii do sprawy ukraińskiej. O ile Fidesz jest całkowicie przeciwny akcesji Ukrainy do Unii Europejskiej, o tyle TISZA odrzuca tylko przyspieszoną ścieżkę. Orbán z Magyarem różnią się także w temacie przystąpienia do strefy euro. Obecny premier kilkukrotnie zmieniał zdanie w tej kwestii, obecnie stoi na stanowisku, że temat ten w ogóle nie będzie brany pod uwagę, dopóki jest premierem. Z kolei TISZA chce rozpoczęcia eksperckich i publicznych konsultacji w sprawie przyjęcia euro. Partia chce realizacji polityki dążącej do spełnienia kryteriów konwergencji, m.in. utrzymania deficytu budżetowego na poziomie poniżej 3 proc. Warto wiedzieć, że sami obywatele są nastawieni do wspólnej waluty o wiele bardziej entuzjastycznie niż Polacy. Według Eurobarometru z sierpnia 2025 r. 67 proc. Węgrów uważa, że euro byłoby dla ich kraju czymś pozytywnym. 41 proc. wprowadziłoby wspólną walutę jak najszybciej, a kolejne 37 proc. poparłoby przynajmniej wyznaczenie daty docelowej. Właśnie do wyznaczenia tej daty zobowiązuje się lider TISZY.

Odbudowa relacji Polska-Węgry

TISZA zapowiada odbudowanie relacji regionalnych – głównie w ramach Grupy Wyszehradzkiej. Wiele uwagi poświęca się odbudowaniu przyjaźni polsko-węgierskiej, która została – tu cytat – „zrujnowana”. Poza wspólnym „politycznym romantyzmem” istotę tych relacji stanowić ma ewentualna pomoc polskich władz w uzyskaniu natychmiastowego dostępu do unijnych środków (a więc skopiowanie polskiego wzorca z grudnia 2023 r.).

Polska może też stanowić świetne zaplecze dla dywersyfikacji dostaw energii na Węgry – przede wszystkim skroplonego gazu, który mógłby docierać do naszych portów i być transportowany nad Dunaj interkonektorem przez Słowację.

Wojna w Ukrainie wciąż tabu

W programie czytamy też, że Węgry odrzucają wojnę (terminologia tożsama z tą używaną przez Fidesz). TISZA deklaruje nie tylko, że nie wyśle żołnierzy „na wojnę rosyjsko-ukraińską, ani na żadną inną wojnę”, lecz także, że nie wprowadzi obowiązkowego poboru do wojska. W temacie NATO
TISZA zapowiada odbudowę wzajemnego zaufania z partnerami w Pakcie Północnoatlantyckim, a także podniesienie wydatków na zbrojenia z obecnych 2 proc. do 5 proc. PKB, co ma zostać osiągnięte do 2035 r.

W samym programie padają głównie ogólniki – bez map drogowych, które pozwoliłyby chociaż określić prawdopodobieństwo zmian. Możemy przeczytać np. o tym, że ugrupowanie jednoznacznie opowiada się za Europą, „ponieważ ze względu na położenie geopolityczne Węgier możemy wybierać tylko między Europą a Rosją”. „Przyłączmy się ostatecznie do Zachodu!” – piszą autorzy.

Fidesz oparł całą politykę zagraniczną po 2010 r. na koncepcji państwa-pomostu. Uznał, że współpraca z różnymi państwami, także w formatach potencjalnie się wykluczających (równocześnie z UE, USA, Chinami), jest możliwa z uwagi na szczególną pozycję Węgier w regionie. Uznano, że pochodzenie Węgrów wywodzące się od ludów turkijskich (jest to koncepcja paranaukowa) umożliwia budowanie pomostów pomiędzy szeroko rozumianym Wschodem (m.in. z Turcją) a Zachodem.

Problem w tym, że z programu TISZY nie dowiemy się, jaka ma być nowa rola Węgier w Europie czy świecie poza tym, że będzie to państwo merytoryczne, współpracujące i godne zaufania. Że nowe władze nie wykluczają współpracy z nikim, ale będą bardziej asertywne, podkreślając węgierski interes (tu pada zarzut o reprezentowanie przez Orbána interesów Rosji czy Chin zamiast własnego państwa). Ten brak koncepcji makro, dalekosiężnej strategii może być odstręczający dla części niezdecydowanych wyborców. Viktorowi Orbánowi udało się zerwać z klasycznym paradygmatem średniego, nic nieznaczącego państwa. To, bez względu na koszty polityczne jego decyzji, wzbudza przynajmniej u części Węgrów dumę.

Miałkość programowa TISZY najprawdopodobniej będzie sprzyjała utrzymaniu status quo. Z pewnością na wstępie – na bazie mandatu Europejskiej Partii Ludowej – zostaną ułożone relacje z Unią Europejską. W relacjach z USA nastąpiłoby pewne ochłodzenie, jednakże z uwagi na zaangażowanie kapitału amerykańskiego na Węgrzech kontakty musiałyby zostać utrzymane przynajmniej na przyzwoitym poziomie. Natomiast TISZA z pewnością oczekiwałaby nadchodzących wyborów za Wielką Wodą (midterm), a docelowo – wyborów prezydenckich w 2028 r.

Energetyka skłania Węgry ku Rosji

Otwarty pozostanie temat stosunków z Moskwą. Dziś ich podstawą są kwestie energetyczne. Poza zakupem węglowodorów z Rosji tamtejszy Rosatom buduje elektrownię atomową w Paks. TISZA deklaruje, że po dojściu do władzy przeprowadzi audyt, a potem podejmie decyzję o kontynuacji bądź odstąpieniu od realizacji tej inwestycji. Pretendująca do funkcji szefowej resortu dyplomacji Anita Orbán (zbieżność nazwisk przypadkowa) w jednym z wywiadów zadeklarowała, że „Rosja nadal będzie ważnym aktorem w węgierskiej dyplomacji, ale Węgry muszą zasiąść do stołu negocjacyjnego, reprezentując własne interesy narodowe, a nie po stronie Rosji”. Według planów partii do 2035 r. Węgry uniezależnią się od rosyjskich węglowodorów. Jaka jest alternatywa, nikt nie mówi.

Anita Orbán to interesująca postać. W latach 2010–2015 pełniła funkcję Ambassador-at-Large (ambasadora w misji specjalnej) ds. bezpieczeństwa energetycznego Węgier. W swojej pracy wielokrotnie przestrzegała przed uzależnieniem od rosyjskich węglowodorów. Pozostawała zwolenniczką rozwijania połączeń energetycznych północ–południe pomiędzy państwami Europy Środkowo-Wschodniej. Po odejściu z rządu pracowała na kierowniczych stanowiskach w międzynarodowych koncernach, m.in. w Tellurian LNG London, londyńskim oddziale amerykańskiej firmy handlującej skroplonym gazem ziemnym. W spółce tej była wiceprezesem ds. międzynarodowych. Od 2021 r. pracowała w Vodafone Hungary na stanowisku wiceprezesa ds. relacji korporacyjnych, następnie w 2023 r. związała się z Grupą Vodafone, w której pełni funkcję dyrektora ds. relacji z otoczeniem (Public Affairs) i środowiska, społeczeństwa i ładu korporacyjnego (ESG). W ramach swoich obowiązków odpowiada m.in. za kontakt z rządami krajowymi. Na ile Anita Orbán będzie mogła wdrożyć elementy swojej polityki, czy Péter Magyar sprowadzi ją do roli wykonawcy planów premiera? Odpowiedzi nie sposób obecnie ustalić. Pytanie też, czy TISZA nie zostanie w polityce zagranicznej zakładnikiem innych obietnic, dotyczących wręcz zwiększenia socjalnego wsparcia dla swoich zwolenników (w myśl hasła „Na rządach TISZY tylko zyskacie”). Odpowiedź powinna przyjść w drugiej połowie maja. To wówczas, po potencjalnym zwycięstwie w kwietniowych wyborach parlamentarnych, Magyar wraz ze swoim gabinetem będą składać przysięgę. Zgodnie z zapowiedziami w pierwszą podróż wybiera się do Polski. Podobnie w latach 2010 i 2014 postąpił Viktor Orbán. ©Ⓟ