Jak alarmują przedsiębiorcy z branży przetwarzającej zużyty sprzęt elektroniczny, podczas ostatnich kontroli prowadzonych przez wojewódzkich inspektorów ochrony środowiska na niektóre ze spółek nałożono kary za niezgodne z prawem postępowanie z elektro odpadami.

Dotychczas zakłady przetwarzania zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego (ZSEE) zbierały z rynku tego rodzaju sprzęt, prowadziły jego wstępną rozbiórkę, a następnie przekazywały do wyspecjalizowanych instalacji. Dopiero stamtąd poszczególne frakcje materiałów, np. miedź albo aluminium, trafiały w ilościach hurtowych do ostatecznych recyklerów, czyli w praktyce do hut.

Kontrole z ostatnich tygodni pokazały jednak, że ten model działania przestał być zgodny z przyjętą przez inspektorów ochrony środowiska wykładnią prawa. Teraz odpady z zakładu przetwarzania ZSEE mają trafiać bezpośrednio do ostatecznego recyklera. Wynika to z nowego odczytania przepisów ustawy o zużytym sprzęcie elektrycznym i elektronicznym (tj. Dz.U. z 2024 r. poz. 573).

Elektrośmieci - kary za nieprawidłowości

– Docierają do nas sygnały, że podczas kontroli Inspekcji Ochrony Środowiska przeprowadzanych w zakładach przetwarzania elektroodpadów zaczęto stosować nową interpretację zapisów ustawy o zużytym sprzęcie i na przedsiębiorców nakładane są wysokie kary finansowe za rzekomo niezgodne z prawem przetwarzanie zużytych urządzeń elektrycznych i elektronicznych – mówi dr inż. Robert Wawrzonek, prezes Związku Pracodawców Branży Elektroodpadów i Opakowań Elektro-Odzysk.

Aleksander Traple, prezes firmy Biosystem, wyjaśnia, że dziś zakłady przetwarzania ZSEE przekazują elementy pozyskane w procesie demontażu (np. świetlówki, silniki, kable) do wyspecjalizowanych instalacji, gdzie są one dalej rozkładane, a uzyskane frakcje trafiają do ostatecznych recyklerów, np. miedzi czy aluminium. Według niego takie rozwiązanie ma sens zarówno ekonomiczny, jak i środowiskowy – ze względu na skalę i koncentrację działalności.

– Nie ma żadnego uzasadnienia, by każdy zakład przetwarzania posiadał własne linie technologiczne do przetwarzania wszystkich pozyskanych elementów. To absurd i działanie sprzeczne z logiką – przekonuje Aleksander Traple.

Recykling elektrośmieci: wysokie koszty, logiki brak

Nasi rozmówcy wyjaśniają, że możliwość skorzystania z działalności pośredników jest kluczowa. Pojedyncze zakłady ZSEE nie są w stanie uzbierać hurtowej ilości złomu, która jest akceptowana przez ostatecznych recyklerów, czyli huty. Zaś pośrednicy gromadzą odpady z różnych zakładów ZSEE i zbiorczo przekazują je do hut.

– Od kilkunastu lat taka była wykładnia prawa i rynkowa praktyka. Dotychczas nigdy nie było to kwestionowane. Obecnie inspekcja wymaga przekazania takich odpadów bezpośrednio do huty, co jest niemożliwe z punktu widzenia wielkości rynku przetwarzania elektroodpadów w stosunku do rynku przerobu metali żelaznych i nieżelaznych – mówi Robert Wawrzonek. – To wymóg pozbawiony jakiejkolwiek logiki, który narazi branżę na gigantyczne koszty i zaburzy wypracowane przez lata łańcuchy logistyczne. Nie wygeneruje natomiast żadnej wartości dodanej – przekonuje.

Resort klimatu: o zmianie interpretacji przepisów orzekł sąd

Jak relacjonuje prezes Wawrzonek, o zmianie utartej praktyki branża dowiedziała się po kontroli jednego z zakładów przez wojewódzkiego inspektora ochrony środowiska w Poznaniu.

– Powołano się wtedy na zmienioną interpretację przepisów MKiŚ. Nie przedstawiono jednak konkretnego dokumentu, z którego wynikałaby taka zmiana w podejściu do tematu – opowiada.

Poprosiliśmy WIOŚ w Poznaniu o odniesienie się do tej sprawy i wskazanie, czy rzeczywiście doszło do zmiany podejścia kontrolerów. Zapytaliśmy również o powody tej zmiany. Odpowiedzi nie otrzymaliśmy.

– Zgodnie z nową wykładnią prawa stosowaną m.in. przez WIOŚ w Poznaniu odpady powinny być przekazywane z zakładów przetwarzania ZSEE do podmiotów zajmujących się recyklingiem lub innymi formami odzysku wyłącznie bezpośrednio. To zupełnie absurdalny wymóg, niemożliwy do realizacji – ostrzega Witold Włodarczyk, dyrektor generalny Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Ochrony Środowiska. – Jest to całkowicie wbrew dotychczasowej praktyce rynkowej. Z moich analiz wynika, że może to doprowadzić do paraliżu całego systemu przetwarzania ZSEE w Polsce – mówi.

Odpowiedź, skąd wzięło się nowe podejście kontrolerów, uzyskaliśmy w Ministerstwie Klimatu i Środowiska. „Interpretacja wskazująca na dopuszczalność przekazywania odpadów powstałych po demontażu zużytego sprzętu za pośrednictwem innego podmiotu została zakwestionowana przez orzecznictwo (por. wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Poznaniu z 29 września 2023 r., sygn. akt II SA/Po 332/23), co znajduje odzwierciedlenie w stanowisku MKiŚ z 2024 r.” – czytamy w odpowiedzi na nasze pytania.

Potrzeba interwencji legislacyjnej

W uzasadnieniu do przywołanego wyroku zaznaczono, że „art. 52 u.z.s.e. wskazuje enumeratywnie (w sposób zamknięty) dopuszczalne sposoby postępowania z odpadami po zużytym sprzęcie elektrycznym i elektronicznym” (patrz: ramka). Zdaniem sądu w tym katalogu nie mieści się możliwość przekazania odpadów do ostatecznego recyklera za czyimkolwiek pośrednictwem.

Resort zapewnia, że jest świadomy problemu wynikłego z tego orzeczenia oraz zmienionej w jego konsekwencji wykładni prawa. Zapowiada nowelizację przepisów. „Mając na uwadze praktykę branżową oraz stanowisko prezentowane przed wyrokiem, MKiŚ dostrzega potrzebę interwencji legislacyjnej zmierzającej do jednoznacznego wskazania w przepisach ustawy o zużytym sprzęcie elektrycznym i elektronicznym na możliwość przekazywania odpadów powstałych z demontażu podmiotom posiadającym zezwolenie na zbieranie odpadów” – pisze resort.

– Liczę, że MKiŚ przygotuje nowelizację przepisów tak, aby było w nich jasno zapisane, że zakłady przetwarzania ZSEE mają prawo do korzystania z usług pośredników, którzy następnie przekazują odpady do tzw. ostatecznego recyklera, czyli huty. Taki stan rzeczy obowiązywał zawsze. Jeśli prawo jest dziś interpretowane inaczej, to należy je pilnie znowelizować. Inaczej ten sektor się załamie – apeluje Witold Włodarczyk. ©℗

Ścieżki dla elektrozłomu
ikona lupy />
Ścieżki dla elektrozłomu / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe