Nie otwarto też żadnego postępowania restrukturyzacyjnego, choć przepisy zakładają, że rozpatrzenie wniosku powinno zająć dwa tygodnie. Jak słyszymy od sędziów, to wina wadliwie działającego systemu, z którym problemy techniczne mają sądy w całej Polsce. Ryzyko wiąże się zwłaszcza z przedłużającymi się postępowaniami restrukturyzacyjnymi. Może się bowiem okazać, że na działania naprawcze będzie już za późno.

Od 1 grudnia 2021 r. Krajowy Rejestr Zadłużonych funkcjonuje w całkowicie elektronicznej formie. Oznacza to, że dane m.in. o wszczętych postępowaniach upadłościowych (zarówno wobec osób fizycznych, jak i przedsiębiorców) i restrukturyzacyjnych, a także postanowienia wydawane przez sąd w łatwy sposób można sprawdzić przez internet. Może to zrobić każda zainteresowana osoba. Co istotne, od grudnia nie ma już możliwości składania wniosków o upadłość czy wszczęcie postępowania restrukturyzacyjnego w innej formie niż elektroniczna. KRZ miał przede wszystkim zapewnić transparentność procedur, ułatwić je i przyspieszyć. Jednak po ponad dwóch miesiącach funkcjonowania systemu widać, że rzeczywistość znacząco różni się od początkowych założeń.

Problemy z dekretacją

Reklama

Jak słyszymy nieoficjalnie ze strony środowiska sędziowskiego, sądy mają nie lada problem z elektroniczną wersją systemu. Chodzi przede wszystkim o kłopoty z dekretacją spraw, a więc sytuację, w której konkretnego postępowania nie można zarejestrować, a w konsekwencji ‒ przydzielić wybranym sędziom do rozpoznania, nadać sygnatury i wpisać do repertorium.

‒ Zdarza się, że jednego dnia w KRZ nie widać żadnego wniosku o wszczęcie postępowania, za to następnego dnia wpada ich 60. I nie wynika to z faktu, że tyle osób zdecydowało się na złożenie ich w jednym czasie, tylko z błędnego działania systemu ‒ wskazuje jeden z naszych rozmówców.

Reklama

Mniejszą liczbę rozpatrywanych spraw widać również w statystykach. W styczniu 2021 r. ogłoszono (w Monitorze Sądowym i Gospodarczym) niemal 1,5 tys. upadłości konsumenckich, w styczniu 2022 r. w KRZ ‒ zaledwie ok. 100. Co ważne, od grudnia nie dokonano obwieszczenia o ogłoszeniu upadłości w ani jednej sprawie dotyczącej przedsiębiorcy, od tego czasu nie zostało również otwarte żadne postępowanie restrukturyzacyjne. Prawnicy zgodnie podkreślają, że nie oznacza to wcale, że przedsiębiorcy mają się tak świetnie, że nie składają wniosków o upadłość czy restrukturyzację. Przyczyny są czysto techniczne.

‒ Widać, że sądy nie wdrożyły się jeszcze w nowy system, rejestrują o wiele mniej spraw i wszystko idzie zdecydowanie wolniej. Jeżeli spojrzymy na ogólnie dostępną tablicę obwieszczeń w KRZ, to zobaczymy, że wyraźnie widać różnice pomiędzy poszczególnymi sądami. Spraw prawie nie rejestrują sądy krakowskie czy warszawskie, lepiej radzą sobie natomiast mniejsze ośrodki, np. Bielsko-Biała czy Koszalin. Prawdopodobnie wynika to z faktu, że mniejsze sądy mają mniej spraw, a w konsekwencji lepiej sobie radzą z pracochłonnym wypełnianiem wniosków ‒ wskazuje Bartosz Magnowski, doradca restrukturyzacyjny i adwokat w kancelarii Karasiński Magnowski Młocek Adwokaci i Radcowie Prawni.

Przedsiębiorstwo może nie przetrwać

Prawnicy podkreślają też, że niezwłoczne rozpatrywanie wniosków o upadłość przedsiębiorcy lub otwarcie postępowania restrukturyzacyjnego ma istotne znaczenie w praktyce, i to z punktu widzenia różnych podmiotów. A jeśli nie działa system, to sąd takiego postanowienia po prostu nie może wydać. Jak wyjaśnia Paweł Lewandowski, adwokat i doradca restrukturyzacyjny, sam dłużnik raczej zdążył pogodzić się z upadłością i w jego przypadku raczej trudno doszukiwać się daleko idących, negatywnych konsekwencji. Choć czas, w którym wniosek o ogłoszenie upadłości trwa w zawieszeniu, działa na jego niekorzyść, bo pogłębia istniejące zadłużenie.

‒ Problem zaś pojawia się w momencie, kiedy ma wciąż funkcjonujące przedsiębiorstwo, które mogłoby zostać sprzedane w toku postępowania upadłościowego jako całość. Czas działa tutaj na niekorzyść, ponieważ dłużnik już zaprzestał płacenia zobowiązań swoim kontrahentom i pracownikom. W takiej sytuacji pracownicy za chwilę zaczną od niego odchodzić, przedsiębiorstwo zacznie się rozpadać. Majątek również traci na wartości, a w konsekwencji, gdy po ogłoszeniu upadłości mogłaby pojawić się możliwość sprzedaży przedsiębiorstwa w całości, może to być już niemożliwe. Co w następstwie oznacza, że wierzyciele dostaną mniej pieniędzy ‒ wyjaśnia Paweł Lewandowski.

Problem dotyka zwłaszcza pracowników zadłużonego przedsiębiorcy.

‒ Wierzyciele natychmiast po ogłoszeniu upadłości mogą zostać zaspokojeni przez Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych. Jak łatwo można się domyślić, jeśli postanowienia nie mamy, pracownicy zostają bez pieniędzy ‒ wyjaśnia Paweł Lewandowski.

Prawnik podkreśla, że szczególnie ryzykowna sytuacja powstaje w momencie złożenia wniosku o otwarcie postępowania restrukturyzacyjnego, który wisi na stronie KRZ przez miesiąc lub dwa w oczekiwaniu na rozpatrzenie.

‒ Jeśli dłużnik złoży wniosek o otwarcie postępowania restrukturyzacyjnego, dowiadują się o tym wszyscy, bo taka informacja jest ogólnie dostępna w KRZ. Każdy z kontrahentów i nie tylko wie więc, że przedsiębiorca ma kłopoty finansowe, a wierzyciele zaczynają się do niego zgłaszać po roszczenia i prowadzić działania windykacyjne. Przedsiębiorca jest pozbawiony ochrony, którą miałby zapewnioną w toku postępowania restrukturyzacyjnego, związanej m.in. z zakazem wypowiadania kluczowych umów, zakazem prowadzenia egzekucji z majątku dłużnika. Nietrudno sobie wyobrazić, że w tym momencie wielu wierzycieli będzie chciało wypowiedzieć przedsiębiorcy umowę najmu czy np. umowę kredytową itp. Krótko mówiąc, zwłoka może doprowadzić do tego, że nie będzie już czego restrukturyzować, bo przedsiębiorstwo po prostu przestanie istnieć ‒ tłumaczy Paweł Lewandowski.

Niedopracowany i nieintuicyjny system

Bartosz Magnowski podkreśla, że z punktu widzenia pełnomocników w elektronicznej wersji KRZ brakuje podstawowych funkcji, które mogłyby ułatwić wszystkim pracę. W rezultacie wypełnianie wniosków jest pracochłonne i wymaga dużo więcej zachodu niż wcześniej.

‒ Jeśli chcemy złożyć wniosek o upadłość, to musimy mieć wyznaczoną jedną osobę, która wypełnia formularz co najmniej kilka godzin. Trzeba osobno opisać każdą wierzytelność, wprowadzić ją ręcznie. Nie można np. importować plików z Excela, które znacznie ułatwiłyby całą pracę. Przykładowo: jeśli mamy 100 wierzycieli, to musimy ich wszystkich ręcznie opisywać w formularzu. Na pewno osoby zajmujące się KRZ powinny pomyśleć o wprowadzeniu funkcjonalności, która umożliwiałaby importowanie plików, czy to z Excela, czy z programów księgowych typu Optima ‒ postuluje prawnik.

Inną kwestią jest brak możliwości założenia akt sprawy w formie elektronicznej, do czego syndyków i nadzorców układów zobowiązują przepisy.

‒ Jeśli ten mankament nie zostanie w najbliższym czasie usunięty, to skończy się to w ten sposób, że nadzorcy będą zmuszeni przeprowadzać np. głosowania w formie papierowej, a nie elektronicznej. Przez pierwszy miesiąc działania KRZ w formie elektronicznej byliśmy również pozbawieni możliwości otwarcia postępowania o zatwierdzenie układu, funkcja była nieaktywna. Liczby wskazują, że system na razie nie do końca się sprawdził, na pewno nie uprościł pracy ‒ konkluduje Bartosz Magnowski.

MS: Usprawnienia na przełomie marca i kwietnia

O komentarz i informację w sprawie problemów odnotowywanych w związku z funkcjonowaniem KRZ zwróciliśmy się do Ministerstwa Sprawiedliwości. Resort podkreśla, że analizuje na bieżąco wszystkie zgłaszane uwagi oraz postulaty dotyczące funkcjonowania systemu. Przykłada też bardzo dużą wagę do jego sprawności.

‒ Przewidujemy, że do przełomu marca i kwietnia 2022 r. zostaną wprowadzone wszystkie niezbędne usprawnienia ‒ zapewnia resort.

MS wyjaśnia także, że w KRZ prowadzone są postępowania wszczęte po 1 grudnia 2021 r.

‒ Postanowienia o ogłoszeniu upadłości przedsiębiorcy zapadają w ciągu ok. dwóch miesięcy od wszczęcia postępowania. Biorąc to pod uwagę oraz fakt, że użytkownicy systemu zaczynają dopiero stosować nowe narzędzie teleinformatyczne, nie mamy informacji o nieprawidłowościach. Postanowienia, o których mowa, będą dostępne w portalu publicznym KRZ, kiedy zaistnieją w obrocie prawnym ‒ wskazuje w odpowiedzi.

Resort sprawiedliwości nie odnosi się jednak do kwestii rozpatrywania wniosków o otwarcie postępowania restrukturyzacyjnego. Zgodnie z przepisami w takiej sytuacji sąd ma dwa tygodnie od dnia złożenia wniosku (chyba że konieczne jest wyznaczenie rozprawy ‒ wówczas termin wydłuża się do sześciu tygodni). A, przypomnijmy, żadne z postępowań restrukturyzacyjnych nie zostało otwarte od uruchomienia rejestru.

‒ Dodatkowo ministerstwo organizuje dla kolejnych sądów szkolenia, a także cotygodniowe spotkania konsultacyjne z pracownikami KRZ, gdzie omawiane są sygnalizowane przez użytkowników sądowych wątpliwości. Zgłaszanie ewentualnych błędów możliwe jest poprzez linię wsparcia - wskazuje w odpowiedzi ministerstwo.

O problemie czytaj także dziś w dodatku dla prenumeratorów Firma i Prawo

Współpraca Joanna Pieńczykowska
Co mówią przepisy / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe