„I oto idą, zapięci szczelnie, / Patrzą na prawo, patrzą na lewo. / A patrząc – widzą wszystko oddzielnie / Że dom… że Stasiek… że koń… że drzewo…” – pisał w „Mieszkańcach” Julian Tuwim. Jeśli patrząc na taktykę negocjacyjną Donalda Trumpa, widzimy wszystko oddzielnie, niczym tuwimowscy „straszni mieszczanie”, łatwo od entuzjazmu przechodzić do paniki i odwrotnie.
Po rozłożonym w Anchorage czerwonym dywanie dla Władimira Putina można było uznać, że Amerykanie sprzedali Ukrainę za czapkę śliwek. Po szczycie w Białym Domu można się zastanawiać, które amerykańskie oddziały trafią nad Dniepr dla pilnowania pokoju. A co, jeśli Trump wcale nie odbija się od ściany do ściany? Czy w jego szaleństwie da się znaleźć metodę?
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
!["Ludzie uciekali jak fala tsunami". Dramatyczna relacja świadka strzelaniny w Krakowie [ROZMOWA]](https://infor-web-static.incdn.pl/dgpstatic/upload/b3dza2ltLXJ5bmt1LTM5MzExMTM0LmpwZyIsInciOjE0MDB9-c15a75d7.webp)