TSUE wydał pierwszy wyrok dotyczący WIBOR-u (C-471/24) i uznał, że sądy w sprawach konsumenckich nie mogą badać prawidłowości wyznaczania WIBOR-u. W opinii trybunału obowiązek informacyjny ciążący na banku nie zobowiązuje go do przekazywania konsumentowi szczegółowych informacji na temat metodologii regulowanego wskaźnika referencyjnego służącego do obliczania zmiennej stopy procentowej. Klauzula umowy zawierająca wskaźnik referencyjny, taki jak WIBOR, nie powoduje więc co do zasady sama w sobie znaczącej nierównowagi między stronami na niekorzyść konsumenta.

Banki są bardzo zadowolone z rozstrzygnięcia. W ich opinii próby kwestionowania umów kredytowych opartych na WIBOR-ze są teraz skazane na porażkę. Huczne zapowiedzi kancelarii, które chciałyby stworzyć nowy rynek masowych sporów, nie spełniły się, mimo szeroko prowadzonej kampanii marketingowej.

Sami prawnicy jednak nie składają broni. Tłumaczą, że wyrok koncentruje się na umowach kredytowych zawieranych od 2018 r., kiedy już obowiązywało rozporządzenie BMR. Tymczasem w kolejce do rozpatrzenia czekają kolejne pytania dotyczące starszych umów WIBOR-owych, kiedy jeszcze rozporządzenie nie obowiązywało.

Bank nie ma obowiązku informacyjnego

Orzeczenie TSUE jest odpowiedzią na cztery pytania Sądu Okręgowego w Częstochowie, który chciał się dowiedzieć, czy dyrektywa w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich ma zastosowanie do kwestionowanego zapisu umowy kredytowej. W szczególności pytał, czy brak informacji o szczególnych cechach WIBOR-u sprawia, że dany warunek powinien zostać uznany za nieuczciwy.

Trybunał orzekł, że dyrektywa ma zastosowanie w sprawie rozpatrywanej przez polski sąd. Nie przeszkadza temu ani fakt, że prawo krajowe reguluje zasady ustalania zmiennej stopy procentowej opartej na wskaźniku referencyjnym, ani to, że WIBOR podlega częściowo przepisom Unii Europejskiej.

TSUE powołał się na wymóg przejrzystości przewidziany w dyrektywie. Jego zdaniem nie nakłada on na bank obowiązku przekazania konsumentowi szczegółowych informacji na temat metodologii wskaźnika referencyjnego, takiego jak WIBOR.

Natomiast w odniesieniu do kredytów hipotecznych na cele mieszkaniowe obowiązek informacyjny banku jest regulowany na kilku poziomach przez prawo UE. Różni się on jednak od obowiązków nałożonych na administratora wskaźnika referencyjnego.

Według TSUE to administrator ma obowiązek publikować lub udostępniać główne elementy metodologii każdego wskaźnika, który dostarcza, i do których bank może odsyłać konsumenta. Wszelkie dodatkowe informacje przekazane przez bank w danym wypadku nie powinny przedstawiać zniekształconego obrazu tego wskaźnika.

Odnosząc się do potencjalnie nieuczciwego charakteru zakwestionowanego postanowienia umownego, trybunał przypomniał, że WIBOR funkcjonuje w ramach szczegółowych regulacji unijnych, a nadzór nad ich przestrzeganiem sprawują właściwe organy krajowe. W związku z tym, jeżeli wskaźnik referencyjny – taki jak WIBOR – jest zgodny z tymi regulacjami, to sama klauzula odwołująca się do niego co do zasady nie prowadzi do powstania znaczącej nierównowagi między stronami na niekorzyść konsumenta.

Banki: a jednak tsunami nie będzie

Związek Banków Polskich jest zadowolony z wyroku. W swoim komunikacie pisze, że TSUE uznał, że zezwolenie krajowym sądom cywilnym na weryfikację metody ustalania kluczowych wskaźników referencyjnych w drodze oceny nieuczciwego charakteru warunku umownego podważyłoby szczególny system zarządzania kluczowymi wskaźnikami referencyjnymi ustanowiony przez prawodawcę Unii na mocy rozporządzenia BMR.

Ponadto trybunał nie podzielił zarzutów podważających wiarygodność i rynkowość WIBOR-u. Bank powinien przekazać informacje o nazwie, administratorze i skutkach wzrostu wskaźnika na oprocentowanie kredytu, co było realizowane przez banki.

- Trybunał podkreślił, że wymóg przejrzystości nie nakłada na kredytodawcę szczególnych obowiązków informacyjnych w odniesieniu do metodologii wskaźnika referencyjnego WIBOR. Okoliczność, że kredytodawca spełnił wszystkie obowiązki informacyjne nałożone na niego przez dyrektywę o kredycie hipotecznym oraz rozporządzenie BMR, świadczy o spełnieniu wymogu przejrzystości. Tym bardziej, że informacje o sposobie ustalania wskaźnika są publikowane przez administratora wskaźnika – podkreśla Wojciech Wandzel, adwokat, partner w KKG Legal, który reprezentuje banki.

Dodaje, że trybunał przesądził ponadto, że niezależnie od spełnienia obowiązku informacyjnego postanowienie odsetkowe odwołujące się do WIBOR-u nie może być abuzywne, skoro wskaźnik ustalany jest zgodnie z prawem unijnym.

- Trybunał nie udzielił odpowiedzi na pytanie co do skutków abuzywności, ponieważ wyrok w istocie sprowadza się do tego, że klauzula odsetkowa oparta na WIBOR-ze nie jest abuzywna. To wszystko oznacza, że próby kwestionowania umów kredytowych opartych na WIBOR-ze skazane są na porażkę. Huczne zapowiedzi kancelarii, które chciałyby wygenerować nowy rynek masowych sporów, nie ziściły się, wbrew prowadzonej z rozmachem kampanii marketingowej. W każdym razie wyrok TSUE nie jest korzystny dla kancelarii konsumenckich – puentuje prawnik.

Starsze kredyty z szansą na wygraną

Prawnicy reprezentujący kredytobiorców uważają, że wyrok wyznacza ramy dalszych sporów dotyczących kredytów hipotecznych opartych na WIBOR-ze. Nie jest to ani rewolucja na miarę orzeczeń frankowych, ani zwycięstwo którejkolwiek ze stron sporu. To raczej precyzyjne ustawienie granic kontroli.

- Najważniejszy wniosek jest jeden: klauzule odwołujące się do WIBOR mogą być badane w świetle dyrektywy 93/13 o nieuczciwych warunkach w umowach konsumenckich. Sam fakt, że wskaźnik jest regulowany rozporządzeniem BMR, nie wyłącza możliwości kontroli abuzywności. Trybunał wprost stwierdził, że ani BMR, ani art. 29 ust. 2 ustawy o kredycie hipotecznym nie stanowią przeszkody dla stosowania dyrektywy 93/13 – komentuje Karolina Pilawska, adwokatka z Pilawska Zorski Adwokaci.

W opinii prawniczki rozstrzygnięcie ma znaczenie systemowe. Oznacza bowiem, że regulacyjny status wskaźnika referencyjnego nie daje bankom „immunitetu”. WIBOR nie jest wskaźnikiem państwowym ustalanym w drodze aktu władczego. Funkcjonuje w modelu rynkowym, a jego włączenie do umowy następuje w ramach swobody kontraktowej. Skoro tak, sąd krajowy może badać, czy sposób jego wprowadzenia do umowy spełnia standardy ochrony konsumenta.

- Trybunał bardzo wyraźnie ograniczył zakres tej kontroli. Jeżeli klauzula zmiennego oprocentowania dotyczy głównego przedmiotu umowy, czyli mechanizmu ustalania wynagrodzenia banku, jej nieuczciwy charakter może być oceniany wyłącznie przez pryzmat przejrzystości. To kluczowy element wyroku – podkreśla mec. Karolina Pilawska.

Przypomina, że przejrzystość w rozumieniu prawa unijnego to nie tylko zrozumiałość językowa. To także możliwość realnej oceny skutków ekonomicznych. Konsument powinien być w stanie, na podstawie informacji udzielonych przed zawarciem umowy, oszacować konsekwencje finansowe przyjętego mechanizmu zmiennego oprocentowania. Trybunał jednocześnie podkreślił, że wymóg ten nie oznacza obowiązku szczegółowego wyjaśniania metodologii ustalania wskaźnika w rozumieniu BMR. Bank nie musi tłumaczyć technicznych aspektów rynku międzybankowego, ale nie może przedstawiać zniekształconego obrazu ryzyka.

Prawnicy zwracają uwagę, że bardzo istotne jest także rozróżnienie momentu zawarcia umowy. Wyrok koncentruje się na realiach funkcjonowania wskaźnika po wejściu w życie rozporządzenia BMR, czyli w praktyce na umowach zawieranych od 2018 r. Umowy te są oceniane w kontekście obowiązującego już reżimu regulacyjnego, co może utrudniać ich skuteczne podważanie.

- Inaczej przedstawia się sytuacja umów zawartych do końca 2017 r. Były one konstruowane w odmiennym otoczeniu prawnym, przed pełnym wdrożeniem standardów przejrzystości wynikających z BMR. W praktyce mogą być oceniane surowiej pod kątem realizacji obowiązków informacyjnych. To właśnie w odniesieniu do tej grupy umów można spodziewać się większej dynamiki sporów – tłumaczy mec. Karolina Pilawska.

- W praktyce wyrok trybunału oznacza, że polskie sądy będą miały bardzo ograniczoną swobodę w ewentualnym stwierdzaniu nieważności umów hipotecznych wyłącznie na podstawie zarzutów dotyczących sposobu ustalania WIBOR. Co więcej, TSUE uznał, że nawet status banków jako podmiotów współtworzących WIBOR nie nadaje postanowieniom umownym nieuczciwego charakteru – komentuje Łukasz Lewandowski, adwokat, partner w DSK Depa Szmit Kuźmiak Jackowski.

W ocenie prawnika wyrok ostudzi nadzieje wielu kredytobiorców na masowe "odfrankowienie" kredytów złotowych, choć ostateczna ocena każdego przypadku nadal będzie należeć do sędziów krajowych.

Tym niemniej wyrok nie zamyka drogi do podważania starszych umów kredytowych sprzed 2018 r.

- Kolejne orzeczenia w sprawach C-586/25 i C-607/25 powinny dać szerszy obraz, w jaki sposób należy analizować takie umowy. Ta sprawa dotyczyła kredytu z 2019 r. Gdyby przedmiotem pierwszego polskiego pytania prejudycjalnego był kredyt sprzed wejścia w życie rozporządzenia BMR, rozstrzygnięcie mogłoby być dla banków bardziej kategoryczne – wyjaśnia Anna Sekura-Konopka radca prawny z Konieczny, Polak i Partnerzy.