TSUE wyda pierwszy wyrok dotyczący WIBOR-u (sprawa C-471/24). Trybunał odpowie m.in. na pytanie, czy sam WIBOR może być kwestionowany oraz czy oprocentowanie kredytu oparte na tym wskaźniku może zostać uznane za nieuczciwe. Sąd chce też ustalić, jakie byłyby skutki ewentualnego wyeliminowania WIBOR-u z umowy kredytowej.
Kredytobiorcy liczą na przełom
Prawnicy reprezentujący kredytobiorców, liczą, że czwartkowy wyrok TSUE, podobnie jak kiedyś orzeczenie trybunału w sprawie frankowej Dziubak, otworzy drogę do masowych pozwów przeciwko bankom.
Związek Banków Polskich studzi jednak emocje i przekonuje, że „tsunami” pozwów nie będzie. ZBP podkreśla, że takich spraw jest dziś niewiele, a dotychczasowe wyroki zapadały na korzyść banków.
Sądy czekają na stanowisko TSUE
Z doświadczenia prawników wynika jednak, że teraz do sądów trafiają głównie pozwy od osób, które albo wiedzą, że mogą przegrać i i tak podejmują ryzyko, albo tych, które nie do końca zdawały sobie sprawę, jakie mają realne szanse.
Z kolei większość sędziów w sprawach kredytów opartych na WIBOR-ze czeka na wyrok TSUE. Część spraw jest formalnie wstrzymana, a w innych – nawet jeśli formalnie nie zawieszono postępowania – nie zapadają żadne decyzje merytoryczne.
Jeśli kredytobiorcy wygraliby w TSUE, mogłoby to ruszyć lawinę pozwów i mocno namieszać w podejściu polskich sądów do tych spraw.