Sąd Okręgowy we Wrocławiu w 2021 r. skazał mężczyznę na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata i karę grzywny za to, że nakłaniał funkcjonariuszkę ABW do ujawnienia informacji niejawnych (sygn. akt I KK 453/23). Informacje te wykorzystywał i przekazywał dalej. Kontaktował się z nią za pomocą komunikatora internetowego.
Po wniesieniu przez obrońców sprawy do Sądu Apelacyjnego, w 2023 r. mężczyzna został uniewinniony. Sąd Apelacyjny we Wrocławiu uznał m.in., iż zgromadzone w ramach czynności operacyjno-rozpoznawczych dowody nie mogły zostać dopuszczone do postępowania i stanowić podstawy ustaleń faktycznych. A wszystko dlatego, że najprawdopodobniej były one zbierane za pomocą oprogramowania szpiegującego. Chodziło prawdopodobnie o program Pegasus.
Sąd apelacyjny stwierdził, że taki sposób pozyskiwania materiałów mających stanowić dowód w procesie nie może zostać uznany za legalny.
Czy na pewno użyto Pegasusa
Kasację od wyroku złożył prokurator, który uważa, że sąd nie sprawdził, jaki środek został użyty do przeprowadzenia kontroli operacyjnej. Zarzuca SA m.in. nieprzeprowadzenie dowodu w celu ustalenia, czy użyty środek kontroli operacyjnej był legalny. „Wątpliwości co do legalności sposobu i środka sąd powziął z urzędu, nie dzieląc się nimi ze stronami, dokonując całkowicie dowolnych ustaleń opartych na doniesieniach medialnych i przypuszczeniach, i nie wykorzystując dostępnych możliwości dowodowych, w tym w postaci przesłuchania funkcjonariuszy CBA. A także uzyskania od CBA informacji, dokumentacji i danych w zakresie użytego do kontroli środka i sposobu techniki operacyjnej, sposobu uzyskiwania dostępu do końcowego urządzenia i danych z tego urządzenia, a także zasad zabezpieczenia danych” – uzasadnił.
SN występuje do CBA o udzielenie informacji
SN postanowił sprawdzić trafność tych zarzutów. W związku z tym, jak zapowiedział sędzia SN Dariusz Świecki, SN zwróci się do CBA o udzielenie informacji, czy użyte w czasie kontroli operacyjnej prowadzonej wobec oskarżonego urządzenie posiadało wymaganą akredytację. Na udzielenie odpowiedzi SN dał CBA 14 dni.
Jak wyjaśnił Świecki, „prokurator zarzuca Sądowi Apelacyjnemu, że ten uznał, iż urządzenie, (…) wykorzystane do kontroli operacyjnej nie było zalegalizowane przez odpowiednie służby. Tym samym uznał, że materiał uzyskany z takiego urządzenia nie może stanowić materiału dowodowego. Jednak sąd, poza działaniami związanymi z uzyskaniem dostępu do wniosku o przeprowadzenie kontroli operacyjnej, nie podjął czynności zmierzających do ustalenia, czy organ był uprawniony do jego użycia w ramach kontroli operacyjnej. Bez sprawdzenia tej informacji trudno ocenić, czy ten zarzut jest zasadny” – uzasadnił sędzia Świecki.
W związku z tym sprawa została odroczona.