22 stycznia Trybunał Sprawiedliwości UE ogłosi kolejny wyrok w sprawie kredytów frankowych. Tym razem TSUE odpowie na pięć pytań Sądu Okręgowego w Warszawie (C-902/24), dotyczących przede wszystkim potrącenia wierzytelności, wezwania do zapłaty „na wszelki wypadek” oraz kosztów procesu. I choć nie będzie to pierwszy wyrok trybunału w sprawie franków, to jego znaczenie i tak będzie duże.
Pięć pytań do TSUE
Sąd polski zapytał, czy w związku z uznaniem umowy kredytu hipotecznego za nieważną w całości (ze względu na to, że nie może ona dalej obowiązywać po usunięciu z niej nieuczciwych warunków) art. 6 ust. 1 i art. 7 ust. 1 dyrektywy w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich, a także zasady skuteczności, równoważności, proporcjonalności i pewności prawa należy interpretować w ten sposób, że stoją one na przeszkodzie wykładni sądowej przepisów krajowych, zgodnie z którą:
1) w procesie z powództwa konsumenta przeciwko bankowi o zwrot równowartości rat kredytu bank może podnieść skuteczny zarzut potrącenia swojej wierzytelności o zwrot równowartości kapitału kredytu z wierzytelnością konsumenta,
2) bank może skutecznie podnieść powyższy zarzut potrącenia również jako zarzut ewentualny, podczas gdy co do zasady zarzuca w procesie, że umowa kredytu jest ważna i nie zawiera nieuczciwych warunków umownych,
3) bank może skutecznie wezwać konsumenta do zwrotu równowartości kapitału kredytu wypłaconego w wykonaniu nieważnej umowy (w efekcie czego ta wierzytelność banku stanie się wymagalna), podczas gdy co do zasady bank zarzuca w procesie, że umowa kredytu jest ważna i nie zawiera nieuczciwych warunków umownych,
4) bank może wyznaczyć konsumentowi termin dwutygodniowy na zwrot równowartości całego kapitału kredytu (w efekcie czego wierzytelność banku o zwrot równowartości całego kapitału kredytu staje się wymagalna),
5) konsument zostanie obciążony częścią kosztów procesu w zakresie, w którym powództwo o zapłatę zostało oddalone w związku z uwzględnieniem zarzutu potrącenia podniesionego przez bank?
Potencjalne skutki wyroku
Zarówno prawnicy bankowi, jak i reprezentujący frankowiczów uważają, że wyrok może mieć wpływ na ugruntowane już od dawna orzecznictwo polskich sądów dotyczące kwestii potrąceń oraz odsetek za opóźnienie.
- Wszystkie pytania sądu krajowego mają związek z instytucją potrącenia, która z istoty jest neutralna i służy uproszczeniu rozliczeń stron. W szczególności pozwala uniknąć konieczności prowadzenia drugiego procesu i ponoszenia jego kosztów. Potrącenie jest zatem korzystne nie tylko dla stron, ale też dla wymiaru sprawiedliwości – uważa Wojciech Wandzel, adwokat, partner w KKG Legal, reprezentujący banki.
Jego zdaniem sąd okręgowy zmierza w istocie do pozbawienia kredytodawców możliwości skorzystania z zarzutu potrącenia. Gdyby bowiem przyjąć brak prawa dla banku do skorzystania z zarzutu potrącenia, to byłoby to równoznaczne z pozbawieniem kredytodawcy prawa do sądu, co zresztą dostrzega sam sąd odsyłający w punkcie 62 swoich pytań prejudycjalnych.
Mec. Wojciech Wandzel ostrzega, że wyrok TSUE może spowodować kolejne zawirowania interpretacyjne, tak to miało miejsce w przypadku wyroku z czerwca 2025 roku w sprawie Lubreczlik.
- Wyrok w sprawie Lubreczlik, który powinien prowadzić do zastosowania teorii salda skutkującej rozliczeniem nieważnej umowy tylko nadwyżką, zwiększył niepewność prawną. SN wydał już kilkanaście postanowień opowiadających się za zastosowaniem teorii salda, a mimo tego znaczna część sądów powszechnych nadal orzeka w oparciu o teorię dwóch kondykcji - wyjaśnia prawnik.
Zupełnie inaczej uważa Marcin Szołajski, radca prawny z Szołajski Legal Group. Jego zdaniem to będzie kolejny korzystny wyrok dla frankowiczów.
- W mojej ocenie, banki podnoszą swoje zarzuty potrącenia nieskutecznie. Zarzut potrącenia wiąże się bowiem z uznaniem roszczenia. Banki natomiast, składając oświadczenia o potrąceniu i następnie podnosząc w procesie zarzut potrącenia, konsekwentnie twierdzą, że umowy kredytów waloryzowanych kursami walut obcych są ważne, a tym samym kredytobiorcom nie przysługują żadne roszczenia wywodzone z ich nieważności – twierdzi prawnik.
Spodziewa się on, że TSUE w czwartkowym wyroku potwierdzi, że bank nie może jednocześnie stać na stanowisku, że umowa jest ważna, i zarazem skutecznie podnieść zarzut potrącenia.
Z doświadczenia mec. Szołajskiego wynika również, że częstą praktyką banków jest wysyłanie kredytobiorcom wezwań do zapłaty całości udostępnionego kapitału kredytu w momencie, gdy sprawa z powództwa konsumenta o unieważnienie umowy jeszcze nie zakończyła się prawomocnym wyrokiem.
- Zazwyczaj wskazany w takim wezwaniu termin na zapłatę jest bardzo krótki, a po jego upływie bank zaczyna naliczać sobie odsetki ustawowe za opóźnienie. W przypadku wspomnianych wezwań, podobnie jak w przypadku zarzutów potrącenia, banki wzywając do zapłaty utrzymują, że umowy kredytów są ważne i wiążą strony. Uważam, że wobec tego nie ma żadnych podstaw do żądania zwrotu przez kredytobiorców wypłaconego kapitału i naliczania przez bank odsetek ustawowych za opóźnienie. Skoro bank twierdzi, że umowa obowiązuje i jej nie wypowiedział, to nie może oczekiwać działań kredytobiorcy, które nie wynikają z postanowień tej umowy – podkreśla radca.