SO rozpatrywał skargę dwóch spółek wykluczonych z przetargu na budowę ośrodka diagnostyki w szpitalu wojewódzkim za podanie nieprawdziwego parametru technicznego rezonansu magnetycznego. Choć uznał błędną ocenę Krajowej Izby Odwoławczej dotyczącą interesu w uzyskaniu zamówienia, to po merytorycznej analizie potwierdził zasadność wykluczenia.

Odwołanie do Krajowej Izby Odwoławczej (KIO)

KIO oddaliła odwołanie, gdyż uznała, że po stronie spółek brak było interesu w uzyskaniu zamówienia. Jej zdaniem z treści odwołania wynikało bowiem, że jego autorzy nie dążyli do uzyskania zamówienia, a jedynie nie akceptowali decyzji zamawiającego o ich wykluczeniu z postępowania. KIO podkreśliła również, że nie wystarcza posiadanie samego statusu wykonawcy składającego ofertę. W odwołaniu musi zostać jeszcze wykazane, w jaki sposób wniesienie środka ochrony poprawi szanse na uzyskanie zamówienia.

Rozstrzygnięcie KIO zostało zaskarżone do Sądu Okręgowego w Warszawie. A ten podzielił zarzut skarżących co do twierdzeń KIO o nieposiadaniu przez nich interesu we wniesieniu odwołania. Wskazał przy tym na unijną dyrektywę 89/665/EWG, która stanowi, że państwa członkowskie zapewniają dostępność procedur odwoławczych dla każdego podmiotu, który ma lub miał interes w uzyskaniu danego zamówienia i który poniósł lub może ponieść szkodę w wyniku domniemanego naruszenia.

Kluczowa teza sądu: szeroki interes w „danym zamówieniu”

„Dokonując wykładni prounijnej należy mieć na uwadze, że nie chodzi tu wyłącznie o dane postępowanie o udzielenie zamówienia. Interes w uzyskaniu «konkretnego» zamówienia należy rozumieć szerzej i powinien on dotyczyć zamówienia w znaczeniu przedmiotu przyszłej umowy, a nie danego postępowania” – czytamy w uzasadnieniu wyroku. SO podkreślił, że korzystający z prawa do odwołania podmiot dąży w swoim zamierzeniu do uzyskania korzyści z przyszłego kontraktu, którego przedmiotem są określone dobra, usługi lub roboty budowlane. „Wiązanie «danego» zamówienia z konkretnym postępowaniem o udzielenie zamówienia publicznego stanowiłoby nieuzasadnione ograniczenie dostępu do środków gwarantujących jednostkom kontrolę poczynań zamawiającego” – wskazano. Z tych też względów sąd doszedł do wniosku, że dopóki nie zostanie zawarta umowa, czy to w ramach postępowania, w którym złożono odwołanie, czy w ramach kolejnego, to jest to ubieganie się o to samo – dane zamówienie publiczne i do tego czasu wykonawca ma interes w jego uzyskaniu, rozumiany jako możliwość uzyskania zamówienia publicznego.

Mimo błędu KIO sąd merytorycznie oddalił skargę. Potwierdził, że podanie nieprawdziwego parametru wprowadzało w błąd co do oferowanego rozwiązania. „Od wykonawcy jako profesjonalisty wymagana jest należyta staranność” – skwitował sąd. ©℗

orzecznictwo