DGP
Już 31 grudnia 2020 r. kończy się okres przejściowy związany z wyjściem Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Czy to oznacza, że dla celów podatkowych i celnych będzie ona traktowana jak kraj trzeci?
Tak, wszystko na to wskazuje. Wielka Brytania mogła ubiegać się o przedłużenie okresu przejściowego, ale tego nie zrobiła. Zatem 1 stycznia 2021 r. przestanie uczestniczyć w unii celnej UE, w związku z czym do wszystkich towarów sprowadzanych do UE ze Zjednoczonego Królestwa lub tam wywożonych będą miały zastosowanie formalności celne.
Wielka Brytania nie ma wciąż zawartej umowy o wolnym handlu z Unią Europejską, niemniej jednak pewne szanse, że pojawi się ona przed końcem roku, jeszcze teoretycznie są.
Co ta umowa może zmienić?
Jeżeli pojawiłaby się taka umowa, to szerzej stosowane byłyby preferencyjne zasady, czyli m.in. obniżone lub 0-proc. stawki celne na większość produktów. Handel byłby też znacznie ułatwiony od strony logistycznej, administracyjnej czy regulacyjnej. Jeżeli umowa nie zostanie zawarta, to UE będzie wobec Wielkiej Brytanii stosowała zasadniczo takie stawki celne jak dla innych krajów trzecich, z którymi nie ma podpisanej umowy o wolnym handlu.
Jak to się odbije na polskich przedsiębiorcach handlujących z kontrahentami z tego kraju?
Przede wszystkim z perspektywy polskich przedsiębiorców sprzedaż towarów do Wielkiej Brytanii bądź ich nabycie z tego kraju nie będą już stanowiły transakcji wewnątrzunijnych (tj. zasadniczo wewnątrzwspólnotowej dostawy lub wewnątrzwspólnotowego nabycia towarów). Będą one odpowiednio eksportem lub importem towarów. Zmieni się zatem kwalifikacja takich dostaw np. na gruncie VAT czy akcyzy (wyjątek będzie dotyczył terytorium Irlandii Północnej, która dla celów opodatkowania VAT transakcji towarowych czy akcyzy nadal ma być zasadniczo traktowana jak terytorium UE). Towary stanowiące przedmiot takich transakcji będą musiały być w Polsce (a także w Wielkiej Brytanii) obejmowane odpowiednimi procedurami celnymi, co oznacza konieczność składania zgłoszeń celnych – zarówno w eksporcie, jak i w imporcie. W wielu przypadkach pojawią się należności celne związane z importem towarów (zarówno w Polsce, jak i w Wielkiej Brytanii). Handel ze Zjednoczonym Królestwem nie będzie już realizowany w ramach jednolitego unijnego rynku, co będzie się wiązało także z nowymi wymogami o charakterze administracyjnym bądź regulacyjnym, kontrolami celnymi itp. Zapewne wydłuży się czas realizowanych dostaw i wzrosną koszty z tym związane.
Czy firma sama może składać takie zgłoszenia celne?
Tak, niemniej jednak w praktyce wymaga to posiadania odpowiednich kompetencji celnych. Jeżeli więc firma do tej pory handlowała jedynie z kontrahentami z UE, to powinna rozważyć nawiązanie współpracy z odpowiednią agencją celną (przedstawicielem celnym), która będzie dokonywała zgłoszeń celnych na rzecz podatnika występującego po 1 stycznia 2021 r. w charakterze importera lub eksportera towarów.
Generalnie, aby móc dokonywać zgłoszeń celnych, trzeba uzyskać specjalny numer EORI, który uprawnia do realizowania operacji celnych w UE. Musi go posiadać każdy przedsiębiorca, który od 1 stycznia chce handlować z Wielką Brytanią, nawet jeżeli korzysta z usług przedstawiciela, tj. agencji celnej. Musi też dokonać rejestracji w systemach celnych – więc absolutnie nie należy z tym zwlekać. Warto też zadbać o właściwą umowę z agencją celną.
Co to znaczy?
Z umowy takiej powinny precyzyjnie wynikać chociażby kwestie związane z zakresem odpowiedzialności obu stron za dane przekazywane dla potrzeb zgłoszeń celnych, za klasyfikację taryfową itp. Powinien z niej także wynikać rodzaj przedstawicielstwa celnego (pośrednie lub bezpośrednie). Pamiętajmy, że czynności dokonane przez przedstawiciela celnego w granicach upoważnienia pociągają za sobą skutki bezpośrednio dla osoby, która go ustanowiła. Importer czy eksporter ponosi więc odpowiedzialność za skutki działań agencji celnej. Działa to także w drugą stronę – w szczególności gdy agencja jest przedstawicielem pośrednim podmiotu będącego importerem.
A jak się zmieni rozliczenie VAT od transakcji z kontrahentami z Wielkiej Brytanii?
W Polsce VAT importowy można rozliczyć na dwa główne sposoby. Albo na standardowych zasadach, tj. poprzez jego zapłatę na rzecz organów celno-skarbowych (a następnie odliczenie w deklaracji) bądź bezpośrednio w deklaracji podatkowej (obecnie składanej w ramach pliku JPK_V7) – na podstawie art. 33a ustawy o VAT. Ten drugi sposób pozwala zasadniczo na rozliczenie tego podatku w sposób bezgotówkowy, ale trzeba spełnić dodatkowe warunki, m.in. udokumentować brak zaległości podatkowych i w ZUS. Wymaga też dokonania zgłoszenia przez przedstawiciela celnego, chyba że przedsiębiorca sam dysponuje określonymi pozwoleniami celnymi (np. ma status upoważnionego przedsiębiorcy – AEO).
Jak to będzie, gdy towar o niskiej wartości będzie wysyłany z Polski nie firmie, lecz bezpośrednio konsumentowi?
Również w tym przypadku konieczne będzie dokonanie w Polsce wywozowego zgłoszenia celnego – np. za pośrednictwem firmy kurierskiej. Nie będzie to już bowiem sprzedaż wysyłkowa w rozumieniu przepisów o VAT. Import takich przesyłek z Wielkiej Brytanii do Polski będzie mógł pod pewnymi warunkami skorzystać ze zwolnienia od cła (a niekiedy – także od VAT). W tym względzie zresztą od lipca 2021 r. w UE mają obowiązywać nowe uregulowania wprowadzone na podstawie unijnego pakietu e-commerce. Szczególne rozwiązania w zakresie opodatkowania takich transakcji wprowadzi także Wielka Brytania.
Dziś firmy, które kupują w krajach unijnych np. paliwo na swoje cele, mogą odzyskać VAT. Jak to będzie od przyszłego roku w Zjednoczonym Królestwie?
Do tej pory podatek zapłacony w Wielkiej Brytanii można było odzyskać za pośrednictwem elektronicznego systemu VAT-refund, składając wniosek za pośrednictwem polskiego urzędu. Od 1 stycznia 2021 r. nie będzie to już możliwe. Zwroty takie będą dokonywane wyłącznie na podstawie przepisów obowiązujących w Wielkiej Brytanii.
Jak się zmieni sytuacja polskiej firmy, która jest zarejestrowana w Wielkiej Brytanii jako podatnik VAT?
Dziś zasadniczo przemieszcza ona towary z Polski do Wielkiej Brytanii i rozlicza VAT od sprzedaży na tamtym terytorium pod swoim numerem VAT. Od stycznia dla takiej firmy sytuacja się mocno skomplikuje. Będzie musiała się zastanowić, czy nadal chce i może działać w tym modelu, ponosząc odpowiedzialność za rozliczenie w Wielkiej Brytanii należności importowych i za formalności celne. Będzie wówczas musiała spełnić dodatkowe wymogi, np. uzyskać brytyjski numer EORI. Alternatywą jest przerzucenie odpraw importowych w Wielkiej Brytanii na nabywców towarów. Wymaga to jednak przemyślenia wielu kwestii, odpowiedniego ustrukturyzowania łańcucha dostaw pod kątem celnym, logistycznym itp. W przypadku gdy polska firma posiada na terytorium Zjednoczonego Królestwa magazyny dystrybucyjne, musi pamiętać, że towary wprowadzane od przyszłego roku do takiego magazynu z terytorium UE mogą być objęte cłem. W przypadku gdy miałyby być później częściowo wywożone poza Wielką Brytanię, warto się zastanowić nad stosowaniem określonych procedur celnych (np. składowania celnego). Kwestia wymogów, które powinny być w takiej sytuacji spełnione, jest przedmiotem regulacji brytyjskich.
O co jeszcze przedsiębiorcy powinni zadbać przed 1 stycznia 2021 r.?
Z pewnością o renegocjacje umów eksportowych. Chodzi po pierwsze o ceny towarów, na które może wpływać ewentualne cło, które będzie trzeba uiszczać w Wielkiej Brytanii od przyszłego roku. Co więcej, należy sprawdzić, czy dany towar w ogóle zostanie dopuszczony na brytyjski rynek. Towary będą podlegać kontrolom celnym i będą musiały spełniać warunki określone w tamtejszych przepisach (nie tylko celnych). W wielu przypadkach może pojawić się konieczność przedstawienia stosownych pozwoleń, oznaczeń czy certyfikatów, które dotychczas nie były wymagane. Oczywiście zasady te będą działały również w drugą stronę, tj. w przypadku importu z Wielkiej Brytanii do Polski.
Kolejna sprawa to warunki i terminy dostaw. Już na początku roku należy się spodziewać wydłużenia czasu realizacji dostaw do Zjednoczonego Królestwa. Jeżeli polski przedsiębiorca odpowiada za wszystkie formalności (w tym importowe) poprzedzające wydanie towarów nabywcy – stanie się to dla niego sporym czynnikiem ryzyka. Nie będzie bowiem miał pewności, czy dostawa dotrze na czas, czy towar nie zostanie zatrzymany przez brytyjskie organy celne, czy finalnie zostanie zwolniony do procedury dopuszczenia do obrotu w Wielkiej Brytanii itp. Dlatego warto zweryfikować odpowiednie zapisy w umowie. Dotyczy to także jurysdykcji wskazanej w zawartych umowach jako właściwej do rozstrzygania sporów z nich wynikających. W UE może się bowiem pojawić np. problem z egzekucją brytyjskich wyroków. Należy również odpowiednio przemyśleć i ustrukturyzować łańcuchy dostaw z uwzględnieniem sposobu dokonywania odpraw importowych lub zamykania procedur tranzytowych w Wielkiej Brytanii. Dodatkowe kwestie związane są np. z klasyfikacją taryfową (która ma kluczowe znaczenie w imporcie i eksporcie towarów), utratą przez towary brytyjskie statusu towarów pochodzących z UE itp.
Problematycznych aspektów i wyzwań jest bardzo wiele – brexit oznacza bowiem rewolucyjne zmiany w handlu z Wielką Brytanią.