statystyki

Waszczykowski: Nie jestem pisowcem, ale mam poglądy [RIGAMONTI razy 2]

autor: Magdalena Rigamonti24.06.2016, 07:27; Aktualizacja: 24.06.2016, 08:07
Witold Waszczykowski. Fot. Maksymilian Rigamonti

Witold Waszczykowski. Fot. Maksymilian Rigamontiźródło: DGP

Nasze stosunki z Niemcami są dobre, a Polska ma poważanie w Europie. Skoro nie można mi zarzucić nic merytorycznego, to zaczęto pisać, że noszę niezgrabne marynarki – mówi szef MSZ Witold Waszczykowski

Na meczu Polska–Niemcy pan był?

Byłem.

Wyspał się pan?

Tak od razu żartujemy?

W maju nie poleciał pan do Niemiec na Forum Europejskie organizowane przez telewizję WDR, bo mówił pan, że musiał się wyspać. Dlatego pytam.

Teraz już coraz mniej sypiam. Już jestem w tym wieku, a dochodzę sześćdziesiątki, że nie potrzebuję dużo snu. W hotelu byłem przed północą, rano wróciłem do Polski i teraz rozmawiamy. Wracając do wydarzenia organizowanego przez WDR – musiałem odmówić z uwagi na ważne zobowiązania w kraju. Zamierzałem tam nawet pojechać, by spotkać się również z innymi politykami. Forum miało jednak formułę spotkań o charakterze wyłącznie prasowym.

Witold Waszczykowski

Witold Waszczykowski

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Na meczach uprawia pan politykę zagraniczną?

A pamięta pani, jak się zaczęło pojednanie amerykańsko-chińskie? Meczem ping-ponga. A rozmowy amerykańsko-irańskie? Meczem piłkarskim w Pasadenie na mistrzostwach świata. Wielkich imprez sportowych właśnie tak się używa. Kiedyś ajatollahowie irańscy zwiedzali Instytut Smithsona w Waszyngtonie i akurat o tej samej godzinie zwiedzanie zaplanowali senatorowie amerykańscy. Takich przypadków w polityce jest bardzo dużo.

To może wszystko inne niepotrzebne, skoro tyle można na stadionach załatwić.

Czasami spotkania na tego rodzaju wydarzeniach są ważne, ale to nie piłkarze załatwiają sprawy.

Wiem.

I nie tylko na stadionach.

Co pan dla Polski załatwił podczas Euro?

Załatwiam nie tylko podczas Euro, podczas wydarzeń kulturalnych też. Tak było na meczu Polska–Niemcy. Choć tak naprawdę nie potrzebujemy intensyfikacji kontaktów z Niemcami, bo one są bardzo intensywne.

A są dobre?

Dobre. Mamy wymianę gospodarczą na poziomie ponad 90 mld euro rocznie. Mało kto o tym pamięta, ale to większa wymiana niż między Niemcami a Rosją. Współpracujemy na każdej płaszczyźnie, instytucje, organizacje, ludzie z ludźmi, granica jest otwarta, zakupy można robić, polską telewizję można oglądać w Niemczech, a niemiecką w Polsce. Nie bardzo rozumiem to, co czasem w mediach jest podnoszone, że stosunki polsko-niemieckie się ochłodziły. Przecież prezydenci się spotykają, premier z kanclerz, ministrowie, mamy konsultacje międzyrządowe. Wielu naszych ministrów spotyka się także co miesiąc w Unii. Z szefem niemieckiego MSZ Frankiem-Walterem Steinmeierem widzę się praktycznie każdego miesiąca, a nawet częściej. I jeszcze na meczu się z nim widziałem.

Prosił, żeby Polska zmieniła politykę wobec uchodźców, żeby pan był bardziej otwarty?

Jak można być jeszcze bardziej otwartym?! Siedzimy razem, z szalikami, każdy w swoich barwach narodowych, przed chwilą napiliśmy się razem szampana za zwycięstwo swoich drużyn. Opowiadałem mu o tym, co robiłem w Tel Awiwie, co w Palestynie, on mi szepnął coś na temat Palestyny. Nie ma możliwości być bardziej otwartym. Musielibyśmy przejść na osobiste relacje, umawianie się w domach, z żonami, dziećmi.


Pozostało jeszcze 84% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Komentarze (1)

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie