statystyki

Miliarder Donald Trump straszy Wall Street

autor: Bartłomiej Niedziński23.09.2015, 07:40; Aktualizacja: 23.09.2015, 08:11
Wall Street coraz bardziej się boi, że sondażowe sukcesy Donalda Trumpa nie są chwilowym wyskokiem i faktycznie może on zdobyć prezydencką nominację republikanów. Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że Trump – miliarder i przedsiębiorca ubiegający się o nominację przychylnej wielkiemu biznesowi Partii Republikańskiej – jest wymarzonym kandydatem rynków finansowych.

Wall Street coraz bardziej się boi, że sondażowe sukcesy Donalda Trumpa nie są chwilowym wyskokiem i faktycznie może on zdobyć prezydencką nominację republikanów. Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że Trump – miliarder i przedsiębiorca ubiegający się o nominację przychylnej wielkiemu biznesowi Partii Republikańskiej – jest wymarzonym kandydatem rynków finansowych.źródło: Bloomberg
autor zdjęcia: MANNIE GARCIA

Zazwyczaj wielki biznes wspierał republikanów. Nie tym razem

Wall Street coraz bardziej się boi, że sondażowe sukcesy Donalda Trumpa nie są chwilowym wyskokiem i faktycznie może on zdobyć prezydencką nominację republikanów. Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że Trump – miliarder i przedsiębiorca ubiegający się o nominację przychylnej wielkiemu biznesowi Partii Republikańskiej – jest wymarzonym kandydatem rynków finansowych. A jednak sytuacja wygląda inaczej. Dla Wall Street gorszy od niego jest tylko walczący o nominację demokratów Bernie Sanders, który sam siebie określa mianem socjalisty.

Ale o ile na początku nikt nie brał kandydatury Trumpa na poważnie i wyglądało, że jego popularność to efekt chwilowego kaprysu wyborców szukających kandydata spoza polityki, to kolejne sondaże zmieniają tę ocenę. Od połowy lipca Trump wygrał wszystkie sondaże wśród wyborców sympatyzujących z republikanami, uzyskując poparcie rzędu 30–35 proc., o blisko 15 pkt więcej niż kolejny z pretendentów. Mimo że zdaniem ekspertów bardziej prawdopodobna jest nominacja dla kogoś bliższego partyjnemu establishmentowi, jak Jeb Bush czy Marco Rubio, to scenariusz, że jednak wygra Trump, przestaje być nierealny.

Finansiści z Wall Street też zaczynają go brać pod uwagę. „Donald Trump w kwestiach gospodarczych jest najgorszym kandydatem republikańskim” – napisał w wydanym oświadczeniu David McIntosh, szef wpływowej konserwatywnej grupy nacisku Club for Growth, która w zeszłym tygodniu zainaugurowała wartą 1 mln dol. kampanię reklamową mającą zdyskredytować Trumpa. Przyczyn, dla których wielki biznes go nie lubi, jest mnóstwo.

Po pierwsze, jest nieprzewidywalny, często zmienia zdanie i głosi populistyczne hasła, a rynki finansowe ponad wszystko szukają spokoju i przewidywalności. Po drugie, Trump ubiega się o nominację republikanów, ale jego program jest sprzeczny z republikańskim światopoglądem. Chce podniesienia podatków dla najbogatszych i likwidacji luk w systemie podatkowym, dzięki którym wielkie firmy zmniejszają sobie podatki. Przekonuje, że prezesi spółek giełdowych zbyt wiele zarabiają (firmy Trumpa nie są notowane na giełdzie, więc ich ta uwaga nie dotyczy).

To samo w sobie nie jest jeszcze najgorsze, bo Jeb Bush też mówi o likwidacji luk podatkowych. Trump jednak przestawia swoje pomysły w bardzo populistyczny sposób, wzbudzając niechęć do całego sektora finansowego. – Jeb Bush i Hillary Clinton będą nadal pozwalać Wall Street i tym facetom z funduszy hedgingowych na to, by płacąc bardzo małe podatki lub nie płacąc ich wcale, okradali ludzi – przekonywał Trump na jednym z wieców.


Pozostało jeszcze 28% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie