Europejski Trybunał Praw Człowieka nie ma uprawnień do oceny rzetelności rosyjskiego śledztwa w sprawie zbrodni katyńskiej. Sędziowie w Strasburgu odrzucili tym samym częściowo skargę krewnych zamordowanych w Katyniu w 1940 roku.

„To zaskakujący wyrok” - skomentował zaraz po ogłoszeniu wyroku profesor Ireneusz Kamiński, który reprezentował rodziny pomordowanych Polaków. Orzeczenie 17.sędziów jest ostateczne.

Trybunał uznał też, że nie doszło do naruszenia artykułu 3. Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, czyli nieludzkiego i poniżającego traktowania rodzin zamordowanych. Sędziowie przyznali rację krewnym tylko w jednej sprawie. Stwierdzili, że Rosja złamała artykuł 38.konwencji, bo nie współpracowała z Trybunałem.

Rodziny zamordowanych w 1940 roku, zarzucają Moskwie nierzetelnie przeprowadzone śledztwo. Chodzi o działania Rosji po 1998 roku, czyli od momentu podpisania przed nią Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Krewni pomordowanych zarzucili Rosji, ze nie wyjaśniła okoliczności zbrodni katyńskiej i utajniła dokumenty dotyczące śledztwa, że rosyjscy prokuratorzy nie zidentyfikowali ofiar i nie ustalili sprawców. 

Syn polskiego policjanta zamordowanego przez NKWD liczy na korzystny wyrok Trybunału i orzeczenie, że Rosja złamała międzynarodowe prawo. „To jest walka o prawdę. Uważam, że moralną satysfakcję osiągniemy i że Rosja zostanie zobowiązana do przeprowadzenia rzetelnego śledztwa i odtajnienia tego śledztwa” - powiedział Polskiemu Radiu Ryszard Adamczyk. Moskwa tymczasem uważa, że Trybunał nie ma uprawnień, by zajmować się tą sprawą, że do zbrodni doszło przed powołaniem Trybunału, a śledztwo rozpoczęło się zanim Rosja podpisała Europejską Konwencję Praw Człowieka. Wyrok, który dziś ogłosi 17.sędziów będzie ostateczny .