CKW odmówiła rejestracji finansiście i byłemu prezesowi Biełhazprambanku Wiktarowi Babaryce oraz byłemu dyrektorowi Parku Wysokich Technologii Walerowi Capkale.

W przypadku Babaryki jako przyczynę odmowy szefowa CKW Lidzija Jarmoszyna wskazała błędy w deklaracji o dochodach oraz pomoc zagraniczną w finansowaniu kampanii – podaje portal Naviny.by.

Podczas wtorkowego posiedzenia CKW Jarmoszyna odczytała pismo z Komitetu Kontroli Państwowej, zawierające zarzuty wobec Babaryki – miał on kierować zorganizowaną grupą przestępczą, która dopuszczała się machinacji finansowych. W piśmie wskazano też, że Babaryka nie wykazał w deklaracji o dochodach 450 tys. USD z zagranicznego konta.

To znaczy - jak piszą Naviny.by - że kandydaturę Babaryki odrzucono w oparciu "po prostu o materiały śledztwa, bez wyroku sądu".

Sztab Babaryki, od 18 czerwca przebywającego w areszcie i uznanego za więźnia politycznego przez białoruskich obrońców praw człowieka, zapowiedział skargę do Sądu Najwyższego.

Podobne działania zamierza podjąć Waler Capkała. W jego przypadku przyczyną niezarejestrowania było niespełnienie wymogu zebrania 100 tysięcy podpisów poparcia. Terytorialne komisje wyborcze podważyły część ze złożonych przez sztab Capkały podpisów. Sam niedoszły kandydat ocenił to w rozmowie z PAP jako "krok polityczny". CKW wskazała również, że żona Capkały nie wykazała w deklaracji akcji jednego z banków.

Komisja jednogłośnie zaakceptowała kandydatury pozostałych pretendentów do udziału w wyborach, w tym urzędującego prezydenta Łukaszenki, który zamierza ubiegać się już o szóstą kadencję.

Swiatłana Cichanouska to małżonka popularnego blogera Siarhieja Cichanouskiego, który obecnie przebywa w areszcie jako podejrzany w sprawie o - jak to ujęto - "organizację działań grupowych naruszających porządek publiczny". Cichanouski zamierzał wystartować w wyborach osobiście, lecz w czasie składania dokumentów przebywał w areszcie. Cichanouski, podobnie jak Babaryka, oraz jeszcze 22 osoby zatrzymane w czasie kampanii wyborczej, zostali uznani za więźniów politycznych.

Hanna Kanapacka, Siarhiej Czeraczań i Andrej Dzmitryjeu to przedstawiciele białoruskiej opozycji.

Dzmitryjeu to współprzewodniczący Ruchu Mów Prawdę, z którego wywodzi się główna oponentka Łukaszenki w poprzednich wyborach Tacjana Karatkiewicz.

Kanapacka to była opozycyjna deputowana; trafiła do parlamentu w 2016 roku jako jedna z dwóch osób reprezentujących środowiska niezależne i opozycyjne. Należała do władz Zjednoczonej Partii Obywatelskiej, jednak obecnie działa na własną rękę, ponieważ doszło do konfliktu pomiędzy nią a innymi działaczami tej struktury.

Z kolei Czeraczań jest liderem jednej z partii opozycyjnych, Białoruskiej Socjaldemokratycznej Hramady. Jest również biznesmenem.