statystyki

Kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana [ROZMOWA z Sławomirem Nowakiem]

autor: Michał Potocki21.10.2019, 07:41; Aktualizacja: 21.10.2019, 07:42
Sławomir Nowak opowiada DGP o trzech latach doświadczenia przy budowie dróg na Ukrainie.

Sławomir Nowak opowiada DGP o trzech latach doświadczenia przy budowie dróg na Ukrainie.źródło: Agencja Gazeta
autor zdjęcia: Fot. Slawomir Kaminski Agencja Gazeta

Sławomir Nowak opowiada DGP o trzech latach doświadczenia przy budowie dróg na Ukrainie.

Ile pan wyremontował dróg przez te trzy lata?

W sumie 8500 km. Zastałem krajobraz jak w PRL. Wszystko było zarządzane i finansowane centralnie przez Ukrawtodor. Zdecentralizowałem ten system. Od 2018 r. podzieliliśmy drogi na miejscowe i krajowe. Ze 170 tys. km dróg publicznych 120 tys. przekazałem na poziom regionów, a 50 tys. pozostawiłem Ukrawtodorowi. Uważam, że 8500 km to rewelacyjny wynik jak na trzy lata.

Ile jeszcze trzeba przebudować, żeby kierowcy jeździli w warunkach, które ich nie poniżają?

Czasem mawiam, że to dobrze, iż na rozmowę o stanowisku szefa Ukrawtodoru przyleciałem do Kijowa samolotem, a nie przyjechałem samochodem, bo może bym się nie podjął tej misji. W 2016 r. dostałem raport Banku Światowego, z którego wynikało, że 95 proc. dróg było w stanie katastrofalnym. Zwłaszcza na wschodzie czy południu były odcinki, gdzie był ślad po drodze, a ludzie objeżdżali dziury polami. Drogi z Dniepru do Mikołajowa, z Zaporoża do Mariupola i wiele innych praktycznie nie istniały. Polscy czytelnicy nie są w stanie sobie wyobrazić, jak to wyglądało.

8500 km to niecałe 5 proc. całości.

To pokazuje skalę zapóźnień. Udało mi się stworzyć Fundusz Drogowy. Dotychczas remonty były uzależnione od kaprysu polityków. Od 2018 r. Ukraina ma wreszcie fundusz zasilany z akcyzy paliwowej, niezależny instrument finansowania. Rynek się rozwija. Gdy przychodziłem, było ok. 10 firm budujących drogi. Teraz jest ok. 40, przychodzą też firmy zagraniczne.

Polskie też?

Jest kilka firm, które wchodzą w konsorcja z Ukraińcami. Jest Drog-Bud, Mirbud, Trakcja, Unibep. Liczę, że ich liczba wzrośnie po zakończeniu remontów, które realizujemy za tzw. polski kredyt, czyli 100 mln euro przyznane przez rząd Ewy Kopacz, z których 68 mln idzie na drogi w obwodach lwowskim i wołyńskim. Zgodnie z jego warunkami wykonawcą musi być firma polska.

To będą drogi do polskiej granicy? Dojazdy do niektórych przejść też są w koszmarnym stanie.

Tak, i te najbardziej zniszczone zostały wybrane do realizacji w ramach polskiego kredytu. Tam zwycięzcami są Drog-Bud i Unibep. Liczę, że z tym doświadczeniem będzie im łatwiej na ekspansję na resztę kraju i że zwiększy to zaufanie polskich firm do rynku ukraińskiego, ogromnego, choć specyficznego. Ale kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana. Wystarczy trochę odwagi. Po 2007 r. w Polsce mieliśmy boom na inwestycje drogowe, za którym przyszły firmy zachodnie. Liczę, że wykorzystamy moment w historii Ukrainy i zyskamy tę przewagę, którą w 2007 r. miały nad nami firmy hiszpańskie czy niemieckie. Ukraina jest głodna inwestycji i rozwoju. Mądry polski premier zaoferowałby dużą linię kredytową dla Ukrainy, nawet 500 mln euro, która mogłaby być przeznaczona dla polskich firm budowalnych. Stać nas na to.


Pozostało jeszcze 78% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie