statystyki

Będą płatne urlopy macierzyńskie w USA?

autor: Radosław Korzycki01.04.2019, 08:48; Aktualizacja: 01.04.2019, 08:51
W debacie kandydatów Partii Demokratycznej na prezydenta pojawił się egzotyczny z perspektywy amerykańskiej, a dla Europejczyków oczywisty wątek: płatne urlopy macierzyńskie.

W debacie kandydatów Partii Demokratycznej na prezydenta pojawił się egzotyczny z perspektywy amerykańskiej, a dla Europejczyków oczywisty wątek: płatne urlopy macierzyńskie.źródło: ShutterStock

W debacie kandydatów Partii Demokratycznej na prezydenta pojawił się egzotyczny z perspektywy amerykańskiej, a dla Europejczyków oczywisty wątek: płatne urlopy macierzyńskie.

Reprezentująca w Senacie Nowy Jork Kirsten Gillibrand, która jest jedną z sześciu kobiet demokratek walczących o to, kto stawi czoła Donaldowi Trumpowi w przyszłorocznych wyborach prezydenckich, upubliczniła projekt ustawy, który gwarantowałby matkom Amerykankom na poziomie federalnym takie świadczenie. Nazywa się on FAMILY ACT. Zakłada, że każda kobieta, która urodzi lub adoptuje dziecko, będzie miała możliwość wzięcia trzymiesięcznego urlopu, w ramach którego otrzyma 66 proc. wynagrodzenia. Środki na to mają pochodzić z uniwersalnego podatku w wysokości 0,2 proc. poborów, którego jedną połowę zapłacą pracobiorcy, a drugą pracodawcy. Senatorka szacuje, że będzie to kosztowało podatników średnio cztery dolary tygodniowo, czyli tyle – jak sama powiedziała podczas rozmowy z dziennikarzami stacji MSNBC – ile warta jest jedna kawa w Starbucksie.

W trudnej wewnątrzpartyjnej kampanii o nominację do reprezentowania stronnictwa w wyborach, w której już bierze udział ponad tuzin polityków, a kolejnych dziesięciu (w tym były wiceprezydent Joe Biden) do startu się się przygotowuje, Gillibrand dzięki FAMILY ACT zdobywa punkty i popularność w elektoracie demokratów. Jej projekt zyskał poparcie wszystkich jej rywali. Jeden z nich, ultralewicowy senator Bernie Sanders z Vermont, który w 2016 r. rywalizował z Hillary Clinton w prawyborach Partii Demokratycznej, przypomniał, że w ramach ówczesnej debaty proponował podobne rozwiązanie. Ale ustawa Gillibrand jest już konkretnym pomysłem. Inną sprawą jest to, czy demokratom, którzy są w Senacie w mniejszości, uda się w ogóle rozpocząć procedurę legislacyjną.


Pozostało jeszcze 52% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie