Kopcińska była pytana w poniedziałek w Radiu Zet, czy rząd wyjdzie na przeciw oczekiwaniom płacowym nauczycieli chociażby w połowie i czy premier Mateusz Morawiecki spotka się z przedstawicielami ZNP i oświatowej Solidarności.

"Skład naszej delegacji może ulegać zmianie. Żeby rozmawiać, muszą tego chcieć dwie strony, a w tej chwili są deklaracje głównie medialne ze strony szefa ZNP Sławomira Broniarza. Zapraszam serdeczne tych, którzy chcą rozmawiać, żeby usiąść (do rozmów). Tylko wtedy możemy spotkać się w pół drogi" - powiedziała Kopcińska.

Podkreśliła, że "ze strony rządu PiS pewne działania zostały podjęte, żeby podnieść wynagrodzenia nauczycielom". Przyznała, że "mimo niezadowolenia z tego, jak rosną wynagrodzenia nauczycieli, one zaczęły rosnąć". Dodała, że w 2017 roku - "po latach" - została przeprowadzona waloryzacja wynagrodzeń nauczycieli.

Według rzeczniczki rządu, "żeby wypracować nowe propozycje, rozwiązania, nowe mechanizmy wzrostu wynagrodzeń, trzeba usiać przy jednym stole". "Rada Dialogu Społecznego jest tym forum, gdzie powinna toczyć się dyskusja" - zaznaczyła.

"Słyszę wypowiedzi jednej osoby, pana Broniarza, który jest prezesem Związku Nauczycielstwa Polskiego od 1998 roku. Pytanie, gdzie był w 2013, 2014 roku, bo trochę gubię się w przekazie pana Broniarza, który był najpierw przeciwko powstawaniu gimnazjów, potem przeciwko ich likwidacji, teraz szantażuje rodziców, dzieci, że nie będzie promocji do następnej klasy" - mówiła Kopcińska.

Prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomir Broniarz w sobotę w wywiadzie dla Radia Zet mówiąc o zapowiedzianym strajku w oświacie przypomniał m.in., że w kompetencji nauczycieli, rad pedagogicznych, leży klasyfikowanie, ocenianie i promowanie uczniów. "I to też jest potężny oręż w ręku nauczycieli, chcielibyśmy, żeby rząd miał tego świadomość. Jeżeli skorzystam także z tego oręża to będziemy mieli w edukacji totalny kataklizm związany z rekrutacją albo zakończeniem kolejnych cykli edukacyjnych przez dzieci, uczniów polskich szkół" - powiedziała.

Według Kopcińskiej, "to jest gra polityczna, to jest wciąganie dzieci i nauczycieli, którzy (...) w zdecydowanej większości tego nie chcą, w spór polityczny"

W niedzielę prezes ZNP wydał oświadczenie, w którym zaznaczył, że związek ogłosił strajk "z 35-dniowym wyprzedzeniem, by dać rządowi czas na spełnienie postulatów i rozwiązanie problemów, o których mówią nauczyciele i pracownicy niebędący nauczycielami".

W ramach negocjacji płacowych, które rozpoczęły się w styczniu minister edukacji narodowej Anna Zalewska zaproponowała nauczycielom przyspieszenie trzeciej z zapowiedzianych podwyżek. Chodzi o trzy podwyżki wynagrodzeń nauczycieli po 5 proc. zapowiedziane w 2017 r. przez ówczesną premier Beatę Szydło. Pierwszą podwyżkę nauczycielom przyznano od kwietnia 2018 r., drugą - od stycznia 2019 r. Trzecią podwyżkę nauczyciele mają otrzymać - zgodnie z projektem nowelizacji ustawy Karta Nauczyciela, który trafił na początku marca do konsultacji - we wrześniu 2019 r.; pierwotnie trzecią podwyżkę nauczyciele mieli dostać styczniu 2020 r. Podczas negocjacji szefowa MEN zapowiedziała też przyznanie dodatku "na start" nauczycielom stażystom, a dodatku za wyróżniającą się pracę nie tylko nauczycielom dyplomowanym, ale także kontraktowymi i mianowanym.

Wszystkie trzy największe związki zawodowe zrzeszające nauczycieli i pracowników oświaty oceniły te propozycje negatywnie. W odpowiedzi przedstawiły swoje postulaty. ZNP chce zwiększenia o 1 tys. zł tzw. kwoty bazowej służącej do wyliczania średniego wynagrodzenia nauczycieli. Forum Związków Zawodowych żąda zwiększenia o 1 tys. zł wynagrodzenia zasadniczego nauczycieli na wszystkich stopniach awansu zawodowego. Sekcja Krajowa Oświaty i Wychowania NSZZ "Solidarność" domagała się wcześniej podwyżki o 15 proc. jeszcze w tym roku, a później poinformowała, że żąda m.in. podniesienia płac w oświacie podobnie, jak w resortach mundurowych, czyli nie mniej niż 650 zł od stycznia tego roku i kolejnych 15 proc. od stycznia 2020 r. do wynagrodzenia zasadniczego bez względu na stopień awansu zawodowego nauczyciela.

Od 5 marca trwa referendum strajkowe zorganizowane przez ZNP w ramach prowadzonego sporu zbiorowego. Potrwa do 25 marca. Odbywa się we wszystkich szkołach i placówkach, z którymi w ramach sporu zbiorowego zakończono etap mediacji, nie osiągając porozumienia co do żądania podwyższenia wynagrodzeń zasadniczych o 1 tys. zł. Jeśli taka będzie wola większości wyrażona w referendum, strajk ma się rozpocząć 8 kwietnia. Oznacza to, że jego termin może się zbiec z zaplanowanymi na kwiecień egzaminami zewnętrznymi: 10, 11 i 12 kwietnia ma się odbyć egzamin gimnazjalny; a 15, 16 i 17 kwietnia - egzamin ósmoklasistów. 6 maja mają się zaś rozpocząć matury.

Wolny Związek Zawodowy "Solidarność – Oświata" należący do Forum Związków Zawodowych, który tak jak ZNP rozpoczął w styczniu procedury sporu zbiorowego, prowadzi referendum strajkowe. Ewentualny strajk ma również rozpocząć 8 kwietnia.

Ile wyniesie inflacja w Polsce?

Sekcja Krajowa Oświaty i Wychowania NSZZ "Solidarność" w styczniu powołała komitet protestacyjno-strajkowy, który zdecydował, że do 15 marca w szkołach i placówkach oświatowych mają się rozpocząć procedury sporu zbiorowego. Niezależnie od tego od poniedziałku grupa nauczycieli z "S" okupuje małopolskie kuratorium oświaty w Krakowie. Protestujący domagają się wzrostu wynagrodzeń, przywrócenia poprzedniej ścieżki awansu zawodowego nauczycieli oraz powrotu do poprzednich rozwiązań prawnych dotyczących oceny pracy nauczycieli. Jak zapowiadają, jeżeli do 20 marca przedstawiciele rządu nie podejmą z nimi rozmów, to zaostrzą formę protestu.