Komisja sprawiedliwości odrzuciła wniosek posłów opozycji o ogłoszenie przerwy w obradach nad prezydenckim projektem ustawy o Sądzie Najwyższym w związku ze złożonymi przez PiS 35 poprawkami do tego projektu. Zdaniem opozycji poprawki "znacząco" zmieniają ustawę. Janusz Sanocki (niez.) złożył wniosek o przerwę w obradach, aby dać posłom i biuru legislacyjnemu Sejmu czas na zapoznanie się z poprawkami i analizę. Arkadiusz Myrcha (PO) zapytał, czy poprawki nie są de facto autorstwa resortu sprawiedliwości.

- Państwo polujecie na różnego rodzaju "setki", prowokacje przed mediami, aby wprowadzić chaos i uwikłać ministerstwo w jakąś grę - odparł mu wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł. Jak wskazał złożone jeszcze we wtorek "poprawki blokowe zostały rozszczepione i tylko tyle". - Proszę nie insynuować nowej treści - dodał.

Przedstawiciel biura legislacyjnego Sejmu wskazał, że wiceminister "po części ma rację, gdyż część poprawek z pakietu wynika z rozszczepienia" poprawek wtorkowych. - Jednocześnie chcielibyśmy zwrócić uwagę, że poza tymi poprawkami są nowe, których nie było wczoraj - zauważył.

Przewodniczący komisji Stanisław Piotrowicz (PiS) powiedział, że przedstawiciel biura legislacyjnego chce "wprowadzić nowe reguły, iż z wyprzedzeniem mają być poprawki". - Jeśli pan mecenas nie będzie w stanie odnieść się do poprawek na bieżąco, zarządzę przerwę, tak aby pan mecenas mógł zebrać myśli - dodał zwracając się do przedstawiciela biura legislacyjnego. Jak zaznaczył, gdy opozycja składa poprawki na posiedzeniu komisji to nie ma "takich zastrzeżeń biura legislacyjnego".

- To jest skandaliczny atak na przedstawiciela biura legislacyjnego - oświadczyła Kamila Gasiuk-Pihowicz z Nowoczesnej. Jerzy Jachnik (Kukiz'15) zapowiedział, że jego klub będzie głosował przeciw wszystkim poprawkom, bo "to zabawa kompromitująca prace Sejmu".

Jedna ze zgłoszonych poprawek ogranicza stosowanie tzw. skargi nadzwyczajnej wstecz, kolejna wyklucza, aby taka skarga była dopuszczalna w sprawach o wykroczenia. Następna poprawka przewiduje, że prawo wniesienia takiej skargi będzie miał dodatkowo prezes UOKiK, ale nie miałyby go - jak teraz przewiduje projekt prezydencki - grupy 30 posłów lub 20 senatorów.

Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego, ani zgromadzenia poszczególnych izb nie będą opiniowały kandydatów na nowych sędziów SN - zaproponowała komisja sprawiedliwości przyjmując poprawkę PiS. Poprawka zgłoszona przez Marka Asta i przyjęta w głosowaniu przez 15 posłów komisji przy ośmiu głosach przeciwnych, wykreśla z projektu prawo do takiego opiniowania.

Zgodnie z rozwiązaniem zaaprobowanym przez komisję, Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego będzie wybierać pięciu kandydatów na stanowisko I prezesa SN i przedstawiać te kandydatury prezydentowi, rozpatrywać i przyjmować projekty informacji o działalności SN, rozpatrywać sprawy wniesione przez prezesów sadu, jego kolegium lub co najmniej pięciu sędziów SN. Zgodnie z prezydenckim projektem będzie też mogło podejmować uchwały "w innych ważnych sprawach dotyczących Sądu Najwyższego".

Komisja pozytywnie zaopiniowała też zasady głosowania podczas obrad Zgromadzenia - przy obecności co najmniej 2/3 liczby sędziów każdej z izb uchwały będą zapadały zwykłą większością głosów. Na wniosek trzech sędziów głosowania Zgromadzenia mogą być tajne - zakłada projekt.

Inna poprawka PiS i zaakceptowana przez większość komisji przyznaje prezesowi Izby Dyscyplinarnej samodzielne uprawnienia do ustalenia wewnętrznych zasad organizacyjnych, procedowania i innych uprawnień przynależnych do tej pory pierwszemu prezesowi Sądu Najwyższego.

Małgorzata Gersdorf: Ten system będzie dotyczyć także was, gdy nie będziecie u władzy

- Bronię niezależności sądów i niezawisłości sądownictwa; tworzony przez was system będzie dotyczył także was, gdy przestaniecie być u władzy - mówiła do posłów I prezes SN Małgorzata Gersdorf.

- Nigdy nie byłam politykiem, nie mam swady politycznej, bronię niezależności sądów i niezawisłości sądownictwa - zaznaczyła Gersdorf. - Po to chcieliśmy mieć niezależne sądy, aby ustrzec się od wpływów partyjnych na sądownictwo, biorąc pod uwagę historyczne wpływy partii PZPR na sądy - oświadczyła. Jak dodała, w jej apelu nie chodzi o nią oraz o innych sędziów zasiadających obecnie w SN. - Tu chodzi o system. Ten system jest degradowany w ustawie prezydenta - podkreśliła Gersdorf.

Przedstawicielka prezydenta Zofia Romaszewska odpowiedziała, że w jej przekonaniu "niestety sędziowie nie mają prawa również bronić niezawisłości sądów". - Niczego nie mają prawa bronić, po prostu tak się składa, że obywatele mają prawo chodzić na demonstracje, natomiast nie ma tam być sędziów, wykluczone. I o tym mówi także konstytucja - mówiła Romaszewska.

Oceniła, że "świeczki", z którymi występowali sędziowie i nawoływania do zgromadzeń "są wysoce nie na miejscu i to powinno usuwać z zawodu". - Sędzia pod tym względem musi być absolutnie nieprzemakalny i tutaj w dużym stopniu sędziowie SN naruszyli to - zauważyła.

 - Sędziowie SN nie chodzili z żadnymi świeczkami i ja też nie - odpowiedziała jej prezes Gersdorf.