statystyki

Maciążek: Sułtan przyszedł do Warszawy. Warszawa do sułtana nie...

autor: Piotr Maciążek19.10.2017, 07:55; Aktualizacja: 19.10.2017, 08:40
Wizyta prezydenta Turcji w Polsce wzbudziła liczne kontrowersje.

Wizyta prezydenta Turcji w Polsce wzbudziła liczne kontrowersje.źródło: PAP
autor zdjęcia: Jakub Kamiński

Mimo fali krytyki wizytę Recepa Tayyipa Erdogana w Polsce należy uznać za potrzebną. Jej zorganizowanie mogłoby być przykładem prowadzenia przez władze w Warszawie pragmatycznej polityki zagranicznej, gdyby nie afront, jaki prawdopodobnie uczyniono politykowi, rezygnując z jego spotkania z premier Beatą Szydło.

Wizyta prezydenta Turcji w Polsce wzbudziła liczne kontrowersje. Część ugrupowań politycznych i opinii publicznej zarzucała rządowi, że najwyższe władze państwowe spotykają się z despotą, który notorycznie łamie prawa człowieka i przekształca swój kraj w dyktaturę (co gorsza wygaszając stopniowo świeckość państwa, jaką wprowadził Kemal Atatürk). Inne argumenty dotyczyły aspektu unijnego. Zwracano uwagę, że Erdogan jest izolowany w Europie, a władze w Warszawie czynią w tym zakresie wyłom. Co jest rzekomo nieodpowiedzialne.

Powyższe argumenty nijak się mają do ogólnie przyjętych na świecie zasad uprawiania polityki zagranicznej. Oczywiście protesty w obronie praw człowieka są pożyteczne i powinny charakteryzować działania społeczeństwa obywatelskiego w demokratycznym państwie, jakim jest Polska. Zrozumiałe jest również podnoszenie takich argumentów przez opozycję. Trudno jednak wyobrazić sobie, by jakikolwiek rząd (bez względu na wchodzące w jego skład ugrupowania) zrezygnował ze swoich kontaktów bilateralnych z ważnym partnerem.

Słowo „ważnym” jest tu kluczowe, bo w istocie w takich kategoriach należy rozpatrywać Turcję, która mimo czystek, jakie dotknęły jej armię, jest jedną z najważniejszych sił zbrojnych w NATO. Władze w Warszawie nie mogą tego faktu ignorować. I choćby z tego powodu należy dbać o współpracę bilateralną z Ankarą. Tym bardziej że taka kooperacja pomiędzy państwami współtworzącymi Pakt Północnoatlantycki odbywa się na wysokim poziomie mimo zmian ustrojowych, które zachodzą w Turcji (zmian na niekorzyść). Pól współpracy polsko-tureckiej jest zresztą znacznie więcej aniżeli w podkreślanym przeze mnie aspekcie wojskowym. Polityka bliskowschodnia, w której Polska w jakimś wymiarze uczestniczy jako element koalicji wymierzonej w Państwo Islamskie, kwestie związane z kryzysem migracyjnym, przemysł zbrojeniowy – to niejedyne przykłady. Nie ma większego sensu rozwijać tych wątków, ponieważ partycypacja władz w Ankarze w NATO i jej wkład w pakt definiuje poziom kontaktów z tym krajem. Tu dyskusja powinna się kończyć. A kto tego nie rozumie, temu daleko do współczesnej dyplomacji. Zresztą katalog autorytarnych państw, z którymi Polska musi utrzymywać dobre relacje, jest znacznie szerszy by wymienić tu jedynie Chiny (aspekt ekonomiczny) czy Azerbejdżan (aspekt energetyczny).


Pozostało 48% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie