Ustawę o nasiennictwie mało kto zna, ale wielu jest przeciw. Niektóre organizacje ekologiczne uznały bowiem, że otwiera ona furtkę do tego, by genetycznie modyfikowane organizmy (GMO) mogły być uprawiane w naszym kraju. My zaś GMO się boimy, a ten strach przed wyborami staje się bronią, którą postanowili wykorzystać politycy. Straszy głównie PiS, ale premier – który lubi płynąć z głównym nurtem – też powiedział, że się GMO boi. I że nie będzie zdziwiony, jeśli prezydent ustawy nie podpisze. Decyzja ma zapaść do 24 sierpnia.
Publikacja: 18 sierpnia 2011, 03:00 Aktualizacja: 18 sierpnia 2011, 08:49
Bez względu na to, jaka ona będzie, nasza wiedza o organizmach genetycznie modyfikowanych nie stanie się głębsza. Politykom nie zależy na merytorycznej dyskusji w tej poważnej sprawie. Chcą jedynie manipulować naszym strachem, wykorzystać go do przejęcia albo utrzymania władzy. Głosy naukowców próbujących ten strach racjonalizować traktuje się jak naciski lobbystów pracujących dla zagranicznych koncernów, które chcą w naszym kraju na GMO zarabiać. Otóż warto sobie uświadomić, że jak roślin genetycznie modyfikowanych siać się nie będzie, to koncerny też będą zarabiać. To one przecież sprzedają naszym rolnikom herbicydy i środki ochrony roślin, niezbędne przy uprawach obecnych. O wielkie pieniądze nie walczą więc nasi rolnicy (ci najwięksi są za GMO) z koncernami zagranicznymi, ale jedne koncerny przeciwko innym (te produkujące chemiczne środki ochrony roślin przeciwko tym, które chcą sprzedawać nasiona modyfikowane, do upraw których te środki będą niepotrzebne).
Politycy są od tego, by pomóc nam uświadomić sobie nasz własny interes. Na czym polega nasz wybór i jakie będą jego konsekwencje. Ale z tego obowiązku się nie wywiązują. Otóż możemy zdecydować, że nie chcemy mieć GMO. Wprawdzie nie ma żadnych badań mówiących, że żywność z roślin modyfikowanych niesie ze sobą choćby cień zagrożenia dla naszego zdrowia, ale może kiedyś się pojawią. Mamy prawo się bać, nie jesteśmy w Unii jedyni, inni też się boją. Miejmy jednak świadomość, że nasz wybór ma konsekwencje ekonomiczne. Kraje, w których rośliny GMO zyskują popularność, decydują się na uprawy ze względu na wyższe plony i niższe koszty. Chcą mieć tańszą żywność. Decyzja, że Polska ma być krajem wolnym od GMO, oznacza zgodę na to, że nasza żywność będzie droższa. Jeśli konsumenci są tego świadomi, to w porządku. Moglibyśmy nawet na takim wyborze, jako kraj, zarabiać. Mamy dużo ziemi, moglibyśmy na niej uprawiać prawdziwie ekologiczne warzywa (czyli certyfikowane) i sprzedawać je bogatym krajom, gotowym za nie dobrze płacić. Ale Polska tego nie robi, nie korzystamy z szansy karmienia sąsiadów ekologiczną żywnością. Nie mamy takiej oferty.
Ci sami politycy, którzy dziś straszą nas GMO, nie są wobec konsumentów uczciwi. Oni dobrze bowiem wiedzą, że my tę żywność jemy już od dawna. Polskie kurczaki, których eksport tak pięknie rośnie, karmione są soją genetycznie modyfikowaną. Tak samo jak kurczaki niemieckie, francuskie czy austriackie. Bo to jest najtańsza pasza wysokobiałkowa. W tamtych społeczeństwach też są konsumenci, którzy nie chcą jeść GMO. Idąc do sklepu, sięgają po drób czy wołowinę specjalnie oznakowaną, sporo jednak droższą. Bo pochodzą od zwierząt karmionych bez GMO. My też już mamy taki wybór, ale kurczaki karmione tradycyjnie, właśnie ze względu na wyższą cenę, nie cieszą się uznaniem olbrzymiej większości klientów. Te same osoby, które deklarują sprzeciw wobec GMO, w sklepie wybierają mięso ze zwierząt karmionych paszą z GMO. Bo albo ich na droższą żywność nie stać, albo są tego wyboru nieświadome.
Demokracja polega na tym, że rząd, zależnie od woli społeczeństwa, żywność powstałą z roślin GMO dopuści albo jej zakaże. To nasza decyzja. Chodzi jednak o to, żebyśmy wybierali świadomie. Wypowiadając się przeciwko roślinom genetycznie modyfikowanym i jednocześnie kupując mięso ze zwierząt karmionych paszą z GMO, jesteśmy „za”, ale także „przeciw”. Tak jak Prawo i Sprawiedliwość, które straszy równocześnie GMO i drożyzną.
1: racjo z IP: 80.50.130.* (2011-08-18 07:06)
Swiadomie mówię NIE
I takich jak ja są miliony
2: michal z IP: 91.90.72.* (2011-08-18 07:13)
"Głosy naukowców próbujących ten strach racjonalizować traktuje się jak naciski lobbystów pracujących dla zagranicznych koncernów, które chcą w naszym kraju na GMO zarabiać."
I zarabiają. Ktoś im płaci za te badania, prawda?
A gdzie głosy naukowców przeciwnych, mówiących, że żywność genetycznei modyfikowana nie jest dostatecznie przebadana? Te badania się prowadzi na nas wszystkich. Wszyscy bierzemy udział w wielkim eksperymencie bez naszej wiedzy.
I nie jest prawdą, jakoby GMO było tańsze od tradycyjnej żywności. W efekcie tego, że to koncerny dostarczają potrzebne ziarno, tylko one są w stanie dostarczyć potrzebne nawozy. Kolejny problem to fakt, że ich własne rośliny uodporniają się na te nawozy i trzeba stosować ich co raz więcej. Niezła maszynka do robienia pieniędzy... i wody z mózgów.
3: alis z IP: 212.160.172.* (2011-08-18 07:20)
także w pełni świadomie mówię NIE dla GMO!
4: 123 z IP: 83.168.89.* (2011-08-18 07:47)
w tej ustawie jest zapis zakazujący stosowania regionalnego materiału siewnego w ilości ponad 10%!!!
polska ustawa zabrania stosowania polskich nasion!!!
5: MATRIX z IP: 188.146.166.* (2011-08-18 07:52)
Precz z politykami wszelkiej maści przy ocenie skutków działania GMO !!!
Działalność firmy MONSANTO przypomina mi działanie kartelu narkotykowego
w Medelin !!! Tą przestępczą działalność tej firmy należy zminimalizować poprzez skuteczne i restrykcyjne prawo w Polsce oraz ustawy konstytucyjne !
Tego Pani Solska nie opisuje,dlaczego jest tak ogromny sprzeciw w świecie
na stosowanie modyfikowanej żywności (GMO) !!! Wszyscy krajowi klakierzy
tej firmy wcześniej czy później odpowiedzą na stawiane im zarzuty w sprawie
GMO !!!
6: zw z IP: 80.53.128.* (2011-08-18 07:58)
Do Michal
Pan chyba nie jest związany z rolnictwem:) " W efekcie tego, że to koncerny dostarczają potrzebne ziarno, tylko one są w stanie dostarczyć potrzebne nawozy. Kolejny problem to fakt, że ich własne rośliny uodporniają się na te nawozy i trzeba stosować ich co raz więcej" Nawozy stosowane w celu "dokarmiania" roślin makro i mikro składnikami, rośliny się na nie nie uotpoarniają
7: absolwent z IP: 77.65.17.* (2011-08-18 08:03)
Pani redaktor powinna się mocno dokształcić.
"warto sobie uświadomić, że jak roślin genetycznie modyfikowanych siać się nie będzie, to koncerny też będą zarabiać. To one przecież sprzedają naszym rolnikom herbicydy i środki ochrony roślin, niezbędne przy uprawach obecnych. O wielkie pieniądze nie walczą więc nasi rolnicy (ci najwięksi są za GMO) z koncernami zagranicznymi, ale jedne koncerny przeciwko innym (te produkujące chemiczne środki ochrony roślin przeciwko tym, które chcą sprzedawać nasiona modyfikowane, do upraw których te środki będą niepotrzebne)"
Super, a słyszała może Pani redaktor o soi ROUNDUP Ready ? Albo o kukurydzy z BT (modyfikacją genu bakterii silnie toksyczną dla owadów - nie tylko szkodników, ale także pszczół i motyli ? Wie Pani co łączy najlepszy na świecie herbicyd roundup i nasiona wspomnianych roślin GMO ? JEDEN producent - Monsanto (nb. ta firma ma 90 proc. patentów na GMO). Niech się Pani nie wypowiada jeśli nie ma Pani podstawowej wiedzy w temacie. Radzę też uzupełnić wiedzę o wcześniejsze 'osiągnięcia' Monsanto - PCB i bardzo skuteczny defoliant tzw. Agent Orange używany przez USA w czasie wojny w Wietnamie (nawet na wikipedii można znaleźć zweryfikowane dane badawcze na temat jego szkodliwości dla ludzi). Polecam także zapoznać się z historią miasteczka Anniston w Alabamie.
W tej chwili na świecie - GMO=Monsanto i nie jest to twierdzenie przesadzone.
8: A. z IP: 83.13.194.* (2011-08-18 08:35)
Kolejne świadome NIE dla GMO.
Może i politycy nie są świadomi (takich już ich mamy) ale jak wpuszczą do Polski żywność GMO stracą kolejnych wyborców... i tego świadomość już powinni mieć.
9: ola z IP: 145.237.103.* (2011-08-18 08:42)
redaktorzy GP są ostatnio bardzo niedouczeni, na różne tematy piszą głupoty, czasami mam wrazenie że niektórzy nie potrafia czytać ze zrozumiemiem-podstawówka sie kłania
10: bolo z IP: 83.29.229.* (2011-08-18 08:59)
Po co ten portal publikuje teksty lobbystów?

Tomasz Jodłowiec, Kamil Glik i Michał Kucharczyk nie zagrają w mistrzostwach Europy w Polsce i na Ukrainie. Selekcjoner Franciszek Smuda zredukował listę powołanych piłkarzy do 23 nazwisk.