statystyki

Friszke: Teczka nie może być traktowana jako klucz do zrozumienia całej historii Wałęsy

15.03.2016, 22:00; Aktualizacja: 15.03.2016, 22:00
Prof. Andrzej Friszke spotkał się ze studentami podczas otwartego seminarium „Lata siedemdziesiąte i sprawa Lecha Wałęsy” w Instytucie Historycznym Uniwersytetu Warszawskiego.

Prof. Andrzej Friszke spotkał się ze studentami podczas otwartego seminarium „Lata siedemdziesiąte i sprawa Lecha Wałęsy” w Instytucie Historycznym Uniwersytetu Warszawskiego.źródło: newspix.pl

Teczka nie może być traktowana jako klucz do zrozumienia całej historii Lecha Wałęsy; odrzucam ten sposób postrzegania tego źródła – powiedział prof. Andrzej Friszke z Rady Instytutu Pamięci Narodowej, omawiając odnalezione materiały dot. współpracy Lecha Wałęsy z Służbą Bezpieczeństwa.

Reklama


Reklama


Prof. Andrzej Friszke spotkał się ze studentami podczas otwartego seminarium „Lata siedemdziesiąte i sprawa Lecha Wałęsy” w Instytucie Historycznym Uniwersytetu Warszawskiego.

W opinii historyka dla zrozumienia całej sprawy Lecha Wałęsy konieczne jest naświetlenie jego położenia na początku lat siedemdziesiątych. „Jego sytuacja była typowa dla robotników zatrudnionych w stoczni. W grudniu 1970 r. duża część biorących udział w tamtych wydarzeniach pochodziła ze wsi, tak jak Wałęsa, i mieszkała w hotelach robotniczych” – zauważył Friszke. „Mam skłonność do nieco bardziej wyrozumiałego oceniania prostego robotnika, wyrwanego ze swojego środowiska. Jestem skłonny do powstrzymywania się od bardzo ostrych osądów” - podkreślił Friszke.

W jego opinii Wałęsę wyróżniały określone cechy osobowościowe: zdolności przywódcze i skłonność do działania. „Jako osoba aktywna został wybrany jednym z liderów strajku. Komitet, którego był członkiem, nie zdołał opanować sytuacji” – przypomniał prof. Friszke. W najbardziej dramatycznym momencie strajku w grudniu 1970 r. Wałęsa został wskazany przez kierownictwo stoczni jako przywódca protestujących stoczniowców. „Po aresztowaniu 21 grudnia 1970 r. zgodził się na podpisanie zobowiązania do współpracy” - powiedział Friszke, zaznaczając, że niezależnie od oceny tego dokumentu - fakt spotkań z oficerami SB nie ulega wątpliwości.

"Kapitanowi SB Graczykowi, który spotykał się z Wałęsą udało się wytworzyć z nim płaszczyznę porozumienia, na którą TW +Bolek+ dał się wprowadzić” - powiedział Friszke. Informował SB między innymi o możliwości strajku po grudniu 1970 r., planowanego przez stoczniowców.

Według Friszkego przekazywane przez TW "Bolek" informacje były prawdziwe. Za niewiarygodną uznał tezę jakoby donosy te były kompilacją informacji przekazywanych przez kilku współpracowników bezpieki. „Żaden oficer SB nie mógł sobie na to pozwolić. Nie było również żadnego powodu do podejmowania takich działań, bo po pół roku esbek nie wiedziałby, kto dostarcza informacje” – uzasadnił Friszke. W opinii historyka niemożliwe i bezsensowne byłoby również sfałszowanie tak ogromnego zasobu szczegółowych informacji.

W świetle ujawnionych materiałów już w grudniu 1971 r. pojawiły się pierwsze nieporozumienia pomiędzy TW "Bolek" a oficerem SB. W tamtym okresie władze dążyły do wymazania pamięci o ofiarach masakry grudniowej. Wałęsa włączył się wówczas w planowane ustawienie tablicy pamiątkowej przy bramie Stoczni. Według Friszkego, Wałęsa dążył w tym okresie do ograniczenia współpracy z SB i w swoich raportach zajmował się głównie krytyką funkcjonowania Stoczni Gdańskiej.

Profesor Friszke podkreślił, że w jego opinii przełomem w biografii Wałęsy była działalność w Wolnych Związkach Zawodowych. W 1978 r. był coraz częściej zatrzymywany przez SB, a rok później doszło do wydarzenia, które Friszke nazywa „narodzinami Wałęsy jako przywódcy”. W rocznicę masakry grudniowej wygłosił przemówienie do kilkutysięcznego tłumu zgromadzonego przed bramą Stoczni. „Wałęsa mówił wówczas o potrzebie stworzenia Wolnych Związków Zawodowych, zaprzestania represji wobec działaczy, a nawet konieczności upamiętnienia ofiar Katynia” – powiedział prof. Friszke. Jak dodał jest to „prefiguracja postulatów z sierpnia 1980 r.”. Wydarzenia końca lat siedemdziesiątych sprawiły, że stał się „postacią znaną w niektórych środowiskach opozycyjnych”.

Z informacjami na temat współpracy Wałęsy z SB Friszke stykał się już w latach 80. „Z tego co pamiętam mówiono, że coś tam było, ale się wyplątał. W opozycji wobec robotników obowiązywała zasada, że jeśli ktoś jest w porządku dziś, to nie patrzy się surowym okiem na jego przeszłość” – powiedział Friszke. Dodał jednak, że zupełnie inaczej traktowano osoby, które mogły aktualnie pracować dla bezpieki.

W opinii prof. Friszkego kluczem do zrozumienia Wałęsy jako przywódcy robotniczego jest jego autentyzm. „Był człowiekiem z ludu, tak wyglądała prawie cała ówczesna klasa robotnicza, która składała się z ludzi słabo wykształconych” - mówił Friszke, dodając, że w polskiej tradycji politycznej było wielu samouków i osób słabo wykształconych „między innymi tacy byli Witos i Arciszewski".

Reklama


Źródło:PAP

Reklama

  • Obrona TW trwa. Kto obroni ich OFIARY(2016-03-16 08:00) Odpowiedz 93

    Powiedz to manipulatorze ofiarom Wałęsy. Nie ma historii Wałęsy bo ją zszargał TW Bolek . To ofiary muszą mu wybaczyć , a nie dezinformatorzy typu Friszke.

  • zszokowany(2016-03-15 22:39) Odpowiedz 63

    Dla rzetelnego i niezaangażowanego w politykę historyka podstawą są jedynie dokumenty albo źródła osobowe. Niekompetencja bądź ingoracja profesora wprawia mnie po prostu w zdumienie...

  • Pan Murzyński - Filipiński(2016-03-16 00:26) Odpowiedz 51

    Wiele sił po jednej jak i po drugiej stronie potrzebowało symbolu. Jak to się stało, że został nim Wałęsa to sprawa indywidualnej oceny. Nie wiem dlaczego i po co pan Friszke wchodzi w narrację o sprawczym przywództwie tego pana w Solidarności. Napiszę po raz kolejny, że ta organizacja kierowała się zasadami demokratycznymi i jej przywództwo było kolegialne. Pod głosowanie były poddawane nawet sprawy drugorzędne. Wynikało to z przekonania o potrzebie pokazania władzy prawdziwego głosu "klasy robotniczej". Dodatkowym argumentem przemawiającym za takim rozwiązaniem była lekcja z roku 70- tego. Łatwo jest zdławić protest który ma wyraźne przywództwo. Inaczej jest kiedy odpowiedzialność jest rozmyta na wiele osób. Przecież nie sposób zaaresztować większość protestujących. To, że Wałęsa wykorzystał szansę jaką dał mu los to jedno, uparte brnięcie w kłamstwach to drugie, a jego okrągłostołowa kariera to trzecie. Jeżeli obrona legendy ma sprowadzać się do kilku frazesów, a sam bohater ma kłopoty z pamięcią, może najlepszym wyjściem jest zaciągnięcie nad tą sprawą kurtyny milczenia?

  • Fabio(2016-04-08 22:26) Odpowiedz 20

    Lechu głową do góry pisulary nic ci nie zrobia to jest manipulacji nie tobom tylko odwrócenie opinie i ludzi od życzy które się dziejom w kraju walka z naszym rzadem to jak walka z wiatrakami. Mydlom nam wszystkim oczy Zresztą nie ma już polski jest Kaczogrud.

  • Poznacie ich po owocach(2016-03-16 20:59) Odpowiedz 11

    Bo to nie teczka jest kluczem, lecz postępowanie. TW "Bolek" niejedną flaszkę z "ludźmi honoru" obalił i niejedną friszkę, przepraszam, fiszkę ze swojej teczki wyrwał. Ten człowiek podejmował fatalne, szkodliwe dla Polski decyzje. Z wielką determinacją bronił też interesów środowisk postkomunistycznych. Ten człowiek na oczach całej Polski wystawił sobie świadectwo. O jego sposobie bycia i kulturze wypowiadania się można już nie wspominać. Poznajmy prawdę, prawda nas wyzwoli.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Prawo na co dzień

Galerie

Reklama