Kurdyjscy kupcy w Iranie rozpoczęli w środę strajk generalny w kurdyjskich prowincjach Iranu, zwanych przez Kurdów Rożhelatem. Jest to odpowiedź na wezwanie kurdyjskich aktywistów w Iranie, a także partii irańskich Kurdów, których działalność jest zakazana w Iranie. Kurdyjscy uchodźcy z Iranu kontynuowali również protesty w stolicy Regionu Kurdystanu w Iraku, Irbilu. W środę odbyła się demonstracja przed tamtejszym przedstawicielstwem ONZ. Protestujący domagali się reakcji ONZ i społeczności międzynarodowej na irański ostrzał rakietowy obozu uchodźców kurdyjskich z Iranu w miejscowości Koja w Regionie Kurdystanu w Iraku, a także egzekucję sześciu kurdyjskich więźniów politycznych w Iranie.

Do ataku na obóz dwóch zakazanych w Iranie partii irańskich Kurdów tj. Demokratycznej Partii Kurdystanu Irańskiego (PDKI) i Partii Demokratycznej Kurdystanu w Iranie (KDP-I), działających na wygnaniu w sąsiednim Regionie Kurdystanu w Iraku, doszło w sobotę rano. W wyniku ostrzału rakietowego zginęło 15 osób, a 50 zostało rannych. Zgodnie z wydanym w niedzielę oświadczeniem irańskich Strażników Rewolucji formacja ta, znana również jako Pasdaran i odpowiedzialna za obronę rewolucji islamskiej w Iranie, wystrzeliła w kierunku miasta Koja siedem rakiet typu ziemia-ziemia.

Atak na Koję potępiły zarówno Kurdyjski Rząd Regionalny, jak i władze federalne w Iraku. Rzecznik irackiego MSZ Ahmed Mahdżub stwierdził w sobotę, że władze Iraku potępiają naruszenie irackiej suwerenności poprzez przeprowadzenie działań militarnych na terytorium tego kraju bez koordynacji z irackimi władzami wojskowymi co zdaniem irackiego MSZ pozwoliłoby uniknąć ofiar cywilnych.

We wtorek irański atak na Koję potępił również amerykański Departament Stanu, którego rzeczniczka Heather Nauert stwierdziła, że w ten sposób Iran chce destabilizować Irak oraz region. W poniedziałek irański atak potępił też amerykański wiceprezydent Mike Pence w rozmowie telefonicznej z kurdyjskim premierem Naczirwanem Barzanim. Natomiast w niedzielę oświadczenie w tej sprawie wydała misja ONZ w Iraku (UNAMI), wzywając Iran do respektowania suwerenności Iraku.

Równocześnie z atakiem na Koję Iran powiesił w sobotę trzech kurdyjskich więźniów politycznych, Ramina Panahiego, Zanjara Moradiego oraz Loghmana Moradiego. Wszyscy trzej związani byli z lewicową partią kurdyjską Komala. Egzekucje zostały przeprowadzone mimo międzynarodowych apeli. Panahi oskarżony był o to, że brał udział w walkach partyzanckich przeciwko irańskim siłom rządowym, natomiast Moradim zarzucano zabójstwo szyickiego duchownego. Wszyscy trzej odrzucali te oskarżenia, a zdaniem organizacji broniących praw człowieka ich procesy nie były uczciwe.

W niedzielę Kurdowie oskarżyli również Pasdaran o dokonanie pozasądowej egzekucji na dwóch wziętych dzień wcześniej do niewoli partyzantach PDKI, Naserze Azizim i Ahadzie Szababie. Natomiast w poniedziałek w Iranie powieszono kolejnego kurdyjskiego więźnia politycznego Kemala Ahmedneżada. Z kolei w poniedziałek Amnesty International poinformowała, że dwóm kolejnym aktywistom kurdyjskim, tj. związanym z Kurdyjską Partią Wolności (PAK) Huszmandowi Alipurowi oraz Mohammadowi Ostadghaderowi, grozi egzekucja.

Zdaniem ekspertów zbieżność czasowa fali egzekucji kurdyjskich więźniów politycznych w Iranie oraz ostrzału rakietowego obozu w Koi jest nieprzypadkowa i ma związek z toczącą się w Iraku rywalizacją dwóch koalicji politycznych o to, która z nich stworzy nowy rząd. Iran od dawna stara się skłonić Kurdów do poparcia koalicji proirańskiej, a ostatnie działania tego kraju niektórzy eksperci oceniają jako ostrzeżenie skierowane do Kurdów w Iraku.

Eksperci wskazują również, że precyzyjny ostrzał obozu w Koi pokazuje wzrost możliwości bojowych Iranu. Ich zdaniem jest to zatem również ostrzeżenie pod adresem USA i Izraela. (PAP)