Polska między Waszyngtonem a Europą

W Warszawie nie ma jednej odpowiedzi na pytanie, czy Polska powinna dołączyć do Rady Pokoju. Rząd i MSZ podchodzą do inicjatywy z dużą rezerwą, wskazując na obecność autokratów i niejasne procedury. Z kolei część opozycji oraz politycy bardziej przychylni Donaldowi Trumpowi sugerują, że odmowa może oznaczać polityczne i gospodarcze konsekwencje. Spór dotyczy nie tylko polityki zagranicznej, ale też konstytucyjnych procedur – nie jest jasne, czy i w jakiej formule członkostwo musiałby ratyfikować parlament.

Prawo weta i polityka „dealów"

Najwięcej kontrowersji budzi konstrukcja samej Rady. Donald Trump miałby w niej faktyczne prawo weta, co rodzi pytanie o sens jakichkolwiek decyzji podejmowanych przez innych uczestników. Polityka zagraniczna USA coraz bardziej przypomina strategię biznesową: presja, cła, groźby i nagrody. Przykład Francji, której Trump groził drastycznymi cłami, pokazuje, że „pokój" w jego wydaniu bywa narzędziem nacisku, a nie kompromisu.

Gaza: pokój bez Palestyńczyków?

Pierwotnym celem Rady miała być odbudowa Strefy Gazy po wyniszczającej wojnie. Tymczasem Palestyńczycy zostali zepchnięci na margines, a realną władzę mają sprawować struktury przypominające korporacyjny zarząd. Technokratyczne władze lokalne mają niewielki wpływ na decyzje, a pomoc humanitarna wciąż dociera w dramatycznie niewystarczającym zakresie. Zawieszenie broni nie oznacza poprawy warunków życia – głód, brak wody i prowizoryczne obozy stały się codziennością.

Rada Pokoju czy Rada Niepokoju?

W podcaście Bliski Świat Karolina Wójcicka i Daria Al Shehabi analizują, czy inicjatywa Trumpa to realna próba zmiany globalnego ładu, czy raczej niebezpieczny eksperyment, który pogłębi podziały. Czy Europa powinna powiedzieć „nie", ryzykując konflikt z USA? Czy Polska ma wybór, czy tylko reaguje na presję silniejszych? I wreszcie – czy w świecie rządzonym przez „deale" jest jeszcze miejsce na prawo międzynarodowe i realny pokój?