Zgoda na zachodnie gwarancje, którą Władimir Putin miał wydać w trakcie rozmów z Donaldem Trumpem, została przyjęta jako zmiana stanowiska Rosji. Moskwa stara się jednak interpretować ją na własną modłę. W autoryzowanym przez państwo przekazie wybrzmiewają propozycje poddania Ukrainy amerykańsko-rosyjskiemu nadzorowi na wzór tego, jaki działał w okupowanych Niemczech.
Szef rosyjskiego MSZ Siergiej Ławrow powiedział w środę, że gwarantami bezpieczeństwa dla Ukrainy, poza Rosją i Stanami Zjednoczonymi, powinny być także Chiny, Francja i Wielka Brytania, a wzorem – propozycje omawiane podczas rozmów w 2022 r. Wówczas Moskwa forsowała wizję, by gwarancje po ewentualnej kolejnej agresji na Ukrainę były uruchamiane tylko na podstawie jednogłośnej zgody gwarantów, a więc także Rosji.
Wojna w Ukrainie. Spotkanie Putina z Zełenskim w ciągu dwóch tygodni?
Reuters podaje, że Amerykanie i Europejczycy pracują już nad modelem powojennych gwarancji bezpieczeństwa. Według Bloomberga ma on być gotowy do końca tygodnia. Po ambiwalentnych komentarzach prezydent Trump we wtorkowej rozmowie z Fox News już dość kategorycznie oświadczył, że własnych wojsk nad Dniepr nie wyśle, ale może udzielić wsparcia z powietrza, zaś rozejmu na lądzie mogłyby pilnować europejskie siły pokojowe. Gotowość do wysłania żołnierzy ma nieoficjalnie deklarować „blisko 10 państw”. Polski wśród nich nie ma. Gwarancje miałyby obejmować także dostawy broni, szkolenia żołnierzy i coś na kształt art. 5 Traktatu północnoatlantyckiego, który przewiduje kolektywną obronę w razie ataku.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.