Stan wyjątkowy i masowe ewakuacje w Niscemi na Sycylii – 1500 osób bez dachu nad głową we Włoszech
Z każdym kolejnym dniem pogłębia się kryzys w sycylijskim Niscemi, gdzie po przejściu cyklonu dochodzi do niekontrolowanego osuwania się całego wzgórza w kierunku pobliskiej równiny. Z zagrożonych budynków ewakuowano już ponad 1500 mieszkańców. Włoska Obrona Cywilna nie ukrywa, że znacznej części zabudowy nie da się uratować.
Domy na krawędzi przepaści. Osuwisko postępuje
Aktywne osuwisko rozciąga się na długości około czterech kilometrów i wciąż postępuje. Według lokalnych władz domy położone zaledwie 50–70 metrów od krawędzi zapadliska mogą w każdej chwili się zawalić. Nie wyklucza się kolejnych ewakuacji.
- Sytuacja jest dramatyczna, dotknęła nas tragedia, która nas naznaczyła i naznaczy na najbliższe miesiące i lata - oświadczył burmistrz Niscemi Massimiliano Conti.
Poinformował, że wyznaczono strefę zamkniętą obejmującą pas terenu o szerokości 150 metrów od granicy osuwiska. W mieście obowiązuje stan wyjątkowy, a szkody infrastrukturalne są poważne – nawierzchnie dróg są popękane i zdeformowane.
Trwałe przesiedlenia – koniec życia na krawędzi zapadliska
Szef włoskiej Obrony Cywilnej Fabio Ciciliano podkreślił, że całe wzgórze stopniowo zsuwa się w stronę równiny miasta Gela. Zaznaczył, że w przypadku wielu budynków jedynym rozwiązaniem będzie trwałe przesiedlenie ich mieszkańców. Sycylińskie media dodają, że na tym etapie nie da się jeszcze precyzyjnie określić skali strat.
Władze Niscemi, które liczy ponad 25 tysięcy mieszkańców, zapowiedziały również, że po ustabilizowaniu sytuacji konieczna będzie kontrola ewentualnych przypadków nielegalnej zabudowy na obszarze objętym katastrofą.
- Wiele domów zostało wzniesionych tam przed 1977 rokiem, kiedy nie było wymogu uzyskania zgody na budowę, a więc nie było to naruszenie przepisów - oświadczył wiceburmistrz Niscemi, Pietro Stimolo.
Problem nielegalnej zabudowy? Historia ostrzeżeń z 1997 roku
Jak przypominają włoskie media, już w 1997 roku Obrona Cywilna ostrzegała przed brakiem odpowiedniego nadzoru nad zabudową na terenach zagrożonych geologicznie. Trzy lata później wyburzono tam 48 domów oraz — mimo protestów części mieszkańców — XVIII-wieczny kościół.