Nowa rola Trumpa: Rada Pokoju wyjdzie poza Strefę Gazy?
Według założeń prezentowanych przez amerykański rząd Rada Pokoju ma nadzorować odbudowę Strefy Gazy i zarządzać palestyńską półenklawą. Jednak Trump np. w wywiadzie dla agencji Reutera zasugerował, że Rada ma pomóc w rozwiązywaniu innych konfliktów na świecie.
Ciałem kierującym Radą Pokoju ma być zarząd, na którego czele stoi prezydent USA. Zaproszenie od Trumpa do dołączenia do tego ciała miało dostać już ponad 60 przywódców, m.in. prezydent Polski Karol Nawrocki, przywódca Rosji Władimir Putin, premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer.
Karol Nawrocki i Władimir Putin na jednej liście zaproszonych
Szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz potwierdził w poniedziałek na konferencji prasowej w szwajcarskim Davos, że Nawrocki otrzymał zaproszenie od prezydenta USA. Przydacz zastrzegł, że „podawane są informacje, że do takiej Rady zapraszane są także osoby czy politycy, z którymi w żaden sposób po drodze polskiemu prezydentowi nie jest”. – Z całą pewnością takim politykiem jest Władimir Putin - dodał.
Niemniej, jak podała agencja AFP, m.in. Francja i Kanada na obecnym etapie nie chcą udzielić pozytywnej odpowiedzi na zaproszenie do zarządu Rady Pokoju. Do tej pory tylko Węgry jasno zadeklarowały, że przystąpią do tej organizacji.
Źródło w otoczeniu prezydenta Emmanuela Macrona, cytowane w poniedziałek przez AFP, oceniło, że mimo wcześniejszych oczekiwań „karta” Rady „wykracza poza samą kwestię Gazy”. Pojawiają się „ważne kwestie, w tym dotyczące poszanowania zasad i struktury Narodów Zjednoczonych”, które nie mogą „w żadnym wypadku być kwestionowane” - dodało źródło.
Alternatywa dla ONZ? Ambitne plany administracji USA
Jak napisał w piątek dziennik „Financial Times”, amerykańscy urzędnicy przedstawili pomysł, by Rada Pokoju zajęła się również innymi konfliktami na świecie, w tym w Ukrainie i w Wenezueli. Jedno ze źródeł gazety przekazało, że administracja Trumpa postrzega Radę jako „potencjalny substytut ONZ, (...) rodzaj równoległego, nieoficjalnego organu zajmującego się konfliktami również poza Gazą”.
Rzecznik rządu Niemiec podziękował w poniedziałek za zaproszenie do Rady Pokoju i przekazał, że Berlin zamierza je przeanalizować. Dodał, że w ocenie RFN inicjatywa Trumpa nie podważa roli Organizacji Narodów Zjednoczonych (ONZ).
Miliard dolarów za stałe członkostwo. Kosztowna wizja pokoju
Według agencji Bloomberga administracja USA chce, by kraje płaciły co najmniej po 1 mld dolarów za stałe członkostwo w Radzie Pokoju. Jeśli tego nie zrobią ich kadencja trwałaby trzy lata z możliwością odnowienia za zgodą przewodniczącego Rady.
Biały Dom opublikował w nocy z piątku na sobotę oświadczenie przedstawiające, jak ma wyglądać Rada Pokoju. Sposób jej organizacji i struktury pozostają jednak w dużej mierze niejasne.
Rada Pokoju (ang. Board of Peace), w skład zarządu której będą wchodzić Trump i światowi przywódcy, ma być wspomagana przez dwa organy wykonawcze i wysokiego przedstawiciela, który będzie nadzorował samorząd w Strefie Gazy.
Pierwszym ciałem jest założycielski komitet wykonawczy (ang. Executive Board), w którego skład wchodzą szef amerykańskiej dyplomacji Marco Rubio, zięć Trumpa i jego doradca Jared Kushner, były premier Wielkiej Brytanii Tony Blair, amerykański miliarder Marc Rowan, prezes Banku Światowego Ajay Banga i były doradca ds. bezpieczeństwa narodowego Trumpa Robert Gabriel.
Nowy zarząd nad Gazą. Izrael zgłasza zastrzeżenia
Drugi organ to komitet wykonawczy Strefy Gazy (ang. Gaza Executive Board) i w jego skład wchodzą wysłannik prezydenta USA Steve Witkoff, Kushner, Blair, Rowan, minister spraw zagranicznych Turcji Hakan Fidan, wysokiego szczebla katarski dyplomata Ali Thawadi, szef egipskiego wywiadu Hasan Raszad, ministra stanu ds. współpracy międzynarodowej Zjednoczonych Emiratów Arabskich Rim Al-Haszimy, biznesmen Yakir Gabay, była koordynatorka ds. humanitarnych ONZ Sigrid Kaag i były wysłannik ONZ na Bliski Wschód Nikołaj Mładenow.
Mładenow został też mianowany wysokim przedstawicielem ds. Strefy Gazy. W komunikacie Białego Domu przekazano, że Mładenow ma pełnić funkcję łącznika między Radą Pokoju a nowymi, lokalnymi władzami w enklawie – Narodowym Komitetem Administracji Strefy Gazy (ang. National Committee for the Administration of Gaza - NCAG), zwanym także palestyńskim samorządem. Komitet utworzono w czwartek, zaznaczając, że tworzą go „palestyńscy technokraci”.
Specjalny wysłannik prezydenta USA Steve Witkoff 14 stycznia ogłosił rozpoczęcie drugiej fazy planu rozjemczego w Strefie Gazy. W ramach drugiego etapu władzę od Hamasu ma przejąć kontrolowany przez Radę Pokoju samorząd. Strefa Gazy ma zostać zdemilitaryzowana i odbudowana.
Biuro premiera Izraela Benjamina Netanjahu oświadczyło w sobotę, że skład komitetu wykonawczego Strefy Gazy nie był skoordynowany z Izraelem i nie jest zgodny z polityką tego państwa. Portal Times of Israel zwrócił uwagę, że w komitecie wykonawczym są urzędnicy z Turcji i Kataru, którzy byli krytyczni wobec sposobu prowadzenia przez Izrael wojny w Strefie Gazy z palestyńskim Hamasem.
Trump zaprosił światowych przywódców, by w czwartek wzięli udział w ceremonii podpisania statutu Rady Pokoju. Uroczystość ma się odbyć w szwajcarskim Davos, na marginesie trwającego tam Światowego Forum Ekonomicznego. (PAP)
awm/ adj/ ktl/