Kontakty zaczęły się na długo przed amerykańską operacją z 3 stycznia, której celem było pojmanie prezydenta Nicolás Maduro, i były utrzymywane także po niej. Z rozmów wyłania się obraz taktycznej gry o stabilność aparatu bezpieczeństwa w Caracas – gry obciążonej sankcjami, aktem oskarżenia USA i realnym ryzykiem eskalacji przemocy.
Tajne rozmowy USA–Cabello i ostrzeżenia przed represjami
Jak wynika z informacji czterech źródeł zaznajomionych z przebiegiem rozmów, amerykańscy urzędnicy ostrzegali 62-letniego Cabella, by nie uruchamiał struktur bezpieczeństwa ani kontrolowanych przez siebie bojówek do ataków na opozycję. Chodziło o aparat, w którego skład wchodzą służba wywiadowcza, policja i formacje zbrojne – w znacznej mierze nienaruszone po amerykańskim nalocie z 3 stycznia. Źródła podkreślają, że komunikacja z Cabellem była prowadzona zarówno bezpośrednio, jak i za pośrednictwem pośredników, a jej początek sięga pierwszych miesięcy administracji Trumpa i trwała także po odsunięciu Maduro od władzy przez USA.
Biały Dom oraz rząd Wenezueli nie odpowiedziały na prośby o komentarz. Rozmowy nie były dotąd publicznie ujawniane, a ich istnienie ma kluczowe znaczenie dla strategii Waszyngtonu: ewentualne „odłączenie się” Cabella i struktur, które nadzoruje, mogłoby wywołać chaos zagrażający planom przejściowym USA.
Operacja 3 stycznia i nienaruszony aparat bezpieczeństwa
Nalot z 3 stycznia nie rozmontował wenezuelskiego aparatu przymusu. Służby kontrwywiadu, policja i powiązane formacje pozostały sprawne operacyjnie. To właśnie dlatego – według rozmówców – administracja Trumpa koncentrowała się na zapobieganiu użyciu siły wobec opozycji i na utrzymaniu minimalnej stabilności, nawet kosztem kontaktów z osobą objętą sankcjami i aktem oskarżenia USA.
Nazwisko Cabella figuruje w tym samym akcie oskarżenia o handel narkotykami, który posłużył administracji Trumpa jako uzasadnienie aresztowania Maduro. Cabello nie był jednak celem styczniowej operacji.
Cabello – lojalista Maduro i „egzekutor” reżimu
Cabello od lat uchodzi za drugą najpotężniejszą postać w Wenezueli. Były oficer wojskowy i bliski współpracownik Hugo Cháveza, mentora Maduro, stał się jednym z najbardziej obawianych wykonawców represji. Wywierał wpływ na wojskowe i cywilne agencje kontrwywiadu prowadzące szeroko zakrojone działania szpiegowskie, a także utrzymywał bliskie relacje z prorządowymi milicjami – zwłaszcza z colectivos, uzbrojonymi grupami cywilów na motocyklach wysyłanymi do rozpędzania protestów.
Choć Cabello i Delcy Rodríguez przez lata działali w samym centrum rządu, parlamentu i rządzącej partii socjalistycznej, nie byli uznawani za bliskich sojuszników. Publicznie Cabello deklarował jedność z Rodríguezem, którą Trump dotąd chwalił, ale w Waszyngtonie utrzymuje się obawa, że jego przeszłość represji oraz rywalizacja wewnątrz obozu władzy mogą wykoleić amerykańskie plany.
Delcy Rodríguez i gra o stabilność oraz ropę
Stany Zjednoczone postrzegają Rodrígueza jako filar strategii po rządach Maduro. Jednocześnie powszechne jest przekonanie, że to Cabello dysponuje realną siłą zdolną te plany utrzymać – albo zablokować. Jak wynika z rozmów Reutersa ze źródłami w Wenezueli, Rodríguez umacnia pozycję, obsadzając kluczowe stanowiska zaufanymi ludźmi, by neutralizować zagrożenia wewnętrzne, a jednocześnie spełniać żądania USA dotyczące zwiększenia produkcji ropy. Chodzi o wykorzystanie ogromnych rezerw państwa OPEC w nieokreślonym okresie przejściowym – przy zachowaniu porządku wewnętrznego.
Sankcje USA, „Cartel de los Soles” i nagroda 25 mln dolarów
Cabello od dawna podlega sankcjom USA za domniemany handel narkotykami. W 2020 r. Stany Zjednoczone wyznaczyły nagrodę w wysokości 10 mln dolarów za informacje prowadzące do jego ujęcia i oskarżyły go o bycie kluczową postacią w „Cartel de los Soles” – sieci handlu narkotykami, którą według USA kierują członkowie wenezuelskiego rządu. Później kwotę podniesiono do 25 mln dolarów. Cabello publicznie zaprzeczył jakimkolwiek powiązaniom z narkobiznesem.
Po odsunięciu Maduro od władzy w Waszyngtonie pojawiły się pytania, dlaczego USA nie zatrzymały również Cabella, umieszczonego na drugim miejscu w akcie oskarżenia Departamentu Sprawiedliwości przeciwko Maduro.
Głosy z Waszyngtonu: Abrams i Salazar
Elliott Abrams, który w pierwszej kadencji Trumpa był specjalnym przedstawicielem ds. Wenezueli, wskazywał, że wielu Wenezuelczyków spodziewałoby się usunięcia Cabella w toku demokratycznej transformacji. „Jeśli i kiedy odejdzie, Wenezuelczycy będą wiedzieć, że reżim naprawdę zaczął się zmieniać” – powiedział Abrams, obecnie związany z Council on Foreign Relations.
Z kolei Maria Elvira Salazar mówiła w telewizyjnym wywiadzie – „Wiem, że Diosdado jest prawdopodobnie gorszy od Maduro i gorszy od Delcy”.
Reakcja w Caracas: potępienie interwencji i sygnały z ulic
W kolejnych dniach Cabello potępił amerykańską interwencję, deklarując w przemówieniu, że „Wenezuela się nie podda”. Jednocześnie w ostatnim czasie rzadziej pojawiają się doniesienia o przeszukaniach na punktach kontrolnych – czasem prowadzonych przez umundurowanych funkcjonariuszy, a czasem przez osoby po cywilnemu. Zarówno Trump, jak i rząd Wenezueli zapowiedzieli zwolnienie wielu zatrzymanych, których opozycja i organizacje praw człowieka uznają za więźniów politycznych. Rząd poinformował, że jako minister spraw wewnętrznych Cabello nadzoruje te działania.
Organizacje broniące praw człowieka podkreślają jednak, że proces uwolnień postępuje niezwykle wolno, a setki osób wciąż pozostają niesłusznie zatrzymane.
Kanały kontaktu i stawka dla USA
Źródła zaznajomione z rozmowami podkreślają, że komunikacja z Cabellem – mimo sankcji i aktu oskarżenia – była dla administracji Trumpa narzędziem zarządzania ryzykiem. Jeśli Cabello zerwie współpracę i uruchomi struktury, które kontroluje, może doprowadzić do destabilizacji zagrażającej tymczasowym rozwiązaniom forsowanym przez USA. Nie jest jasne, czy rozmowy dotyczyły przyszłych rządów Wenezueli ani czy Cabello zastosował się do ostrzeżeń. Publicznie deklarował lojalność wobec Rodrígueza; w praktyce pozostaje graczem, którego decyzje mogą przesądzić o kierunku wydarzeń.